Powiększony biust Keiry Knightley

Keira Knightley (21 l.) nie może znieść tego, że w USA specjaliści od marketingu robią z niej większą gwiazdę, niż jest w rzeczywistości. Keira na amerykańskich zdjęciach i plakatach robi większe wrażenie, bowiem fotoedytorzy po prostu powiększają jej komputerowo biust.

Amerykańskie standardy piękna wymagają, aby kobiece biusty miały przynajmniej rozmiar miseczki C. A biedna Keira ma tylko A. Aktorka jest wściekła, że we wszystkich amerykańskich mediach jej uroda jest poprawiana aż o dwa rozmiary.

Reklama

- Ja przecież w ogóle nie mam cycków! Ale oczywiście w USA nie dostaniesz się na jakąkolwiek okładkę, jeśli twoje piersi nie są co najmniej rozmiaru C, ponieważ to zniechęca ludzi do kupowania! - mówi oburzona aktorka. - I możecie być zaskoczone drogie panie. To nie dlatego, że mężczyźni chcą właśnie takie piersi oglądać. Tu chodzi o kobiety! Prawdopodobnie przeprowadzano badania marketingowe, z których wyszło im, że kobiety chcą patrzeć na duże biusty - dodaje Knightley. - Czy to nie jest szaleństwo!? To właśnie z tego powodu ciągle powiększają mi biust!.

Keira, którą już niedługo będziemy mogli podziwiać w polskich kinach w najnowszej części "Piratów z Karaibów. Skrzynia umarlaka" wolałaby, aby jej wygląd na amerykańskich plakatach pozostał naturalny.

"Najlepszy" przykład takiej ingerencji widoczny jest na plakacie "Króla Artura", w którym Knightley grała jedną z głównych ról. - To, co jest na plakacie, na pewno nie należy do mnie. Pamiętam jak przeprowadzali ze mną interesującą rozmowę: "My zrobimy tak, żeby były one delikatnie większe, a ty się na to zgodzisz". Powiedziałam wtedy: "OK, szczerze mówiąc mam to gdzieś" - zakończyła gwiazda.

Dowiedz się więcej na temat: USA | biust

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje