Rozdział 2. - Wyższa szkoła jazdy albo co zrobić, żeby facet dostał na twym punkcie bzika

Niżej prezentowana sztuka łapania mężczyzn (ars lapendi), w pewnych punktach krzyżująca się z metodami Wolnej Amerykanki, różni się od niej większą finezją w doborze środków i wyższą systemowością. Ma się tak do WA, jak taniec klasyczny do tańca wyzwolonego Isadory Duncan.

Metoda Dorotki

Reklama

Uwagi: Ta metoda nie pochłania dużo czasu i inwestycji. Sprawdza się zwłaszcza na mężczyznach, którzy przekroczyli już czterdziestkę. Jeżeli masz długie włosy - pleciesz warkoczyki i zawiązujesz kokardką. Jeżeli krótkie - spinasz je mnóstwem spineczek. Ubierasz białą bluzeczkę ze stójką i zapinasz pod szyję. Do tego plisowana spódniczka, czarne opadające podkolanówki i lizak do buzi. Możesz doczepić sobie na piersi tarczę szkolną. W końcowym efekcie powinnaś wyglądać jak Dorotka z "Czarnoksiężnika z krainy Oz". Ustalasz wcześniej, jaką trasą będzie jechał twój obiekt. Przewracasz się tuż przed jego samochodem. Kiedy zatrzyma się, żeby cię podnieść, pokaż mu zakrwawione kolana. Powiedz bardzo szybko, że boisz się zastrzyków. Unikniesz wtedy profesjonalnej pomocy medycznej. Powinien zawieźć cię do twojego domu i opatrzyć ranę. Mów, że jesteś przerażona i potrzebujesz, by ktoś się tobą zaopiekował. Zwariować powinien już podczas bandażowania twoich nóg.

Niebezpieczeństwa: Może cię nie zauważyć na ulicy i przejechać.

Metoda Niegrzeczny Koteczek

Uwagi: Inwestujesz w nią trochę pieniędzy, ale sprawdza się niemal w stu procentach. Ubierasz się w obcisłą, panterkową bluzeczkę z wielkim dekoltem, skórzaną spódnicę i buty "koty". Na spotkaniu w restauracji mruczysz bezceremonialnie i przeciągasz się jak kocica. Starasz się mieć minę typu "trzeci migdał": stale otwarte szeroko usta i wiecznie zdziwione oczy. Od czasu do czasu widocznie uderzasz językiem o podniebienie. Masz robić wrażenie łatwej i chętnej. Drapiesz go długimi paznokciami i opowiadasz o czerwonym oświetleniu w twojej sypialni. Na tym etapie musisz doprowadzić go do stanu, w którym dym podniecenia wylatuje mu uszami, nosem i ustami naraz. Kiedy widzisz, że zaraz eksploduje, grzecznie dziękujesz mu za kolację. Wyjaśniasz, że mama prosiła cię, byś była przed 9.00 w domu. Całujesz go w policzek i wychodzisz. Przez dwa dni nie odpowiadasz na rozpaczliwe SMS-y. Na następne spotkanie ubierasz się w strój Czerwonego Kapturka. Numer z wychodzeniem powtarzasz trzy razy.

Niebezpieczeństwo: Nie wolno ci przesadzić i wyjść czwarty raz. Istnieje zagrożenie, że obiekt osiągnie stan krytyczny, porwie ze stołu tępy nóż i cię zarżnie.

Metoda Mata-Hari

Uwagi: Metoda najbardziej kosztowna ze wszystkich. Wymaga zaangażowania osób trzecich. Zjawiasz się u niego nagle, wieczorem spowita czarnym, skórzanym płaszczem (najlepiej gdyby pod spodem nic nie było). Mówisz szeptem, że ścigają cię OBCY. Musi udzielić ci schronienia. Cały czas trzymasz kurczowo czarną walizeczkę. Prosisz o martini wstrząśnięte - niezmieszane. Nagle słyszycie pukanie do drzwi. Pytasz, czy jest stąd inne wyjście. Uciekacie przez okno. Na dole stoi zaparkowane czarne BMW, którym uciekacie przed pościgiem. Na zakrętach dyskretnie dotykasz jego karku i mówisz seksownym głosem, że uwielbiasz takich twardzieli jak on. Pościg was dogania. Tę scenę omówiłaś ze swoimi kolegami bardzo dokładnie. Wyjmujesz rewolwer i jednym strzałem zabijasz czterech "men in black". Prosisz go, by w razie twojej śmierci dostarczył czarną walizeczkę FBI. Docieracie do małego moteliku na przedmieściach. Tu, w pokoiku z jednym łóżkiem, musicie przeczekać kilka dni, nim dotrą posiłki.

Niebezpieczeństwo: Może się okazać, że facet jest policjantem i to on pierwszy zastrzeli Twoich kolegów.

Metoda Woodoo

Uwagi: Metodę tę stosujesz, gdy pozostałe trzy zawiodą całkowicie. O północy przy pełni księżyca gotujesz odpowiedni wywar z kurczaka. Ważne, by kurczak był płci męskiej. Koniecznie zarżnięty przez Ciebie osobiście. Do wywaru dosypujesz tradycyjnie szczyptę lubczyku, trzy włosy wyrwane z głowy mężczyzny, którego chcesz usidlić, kolec jeża i trochę Twojej krwi (może być z palca). Następnie wypowiadasz życzenie spluwając trzy razy przez prawe ramię. Rosół podajesz bez zbędnych dodatków, ale czuwasz, by wybrany zjadł serce z kurczaka. To, że chwyciło, poznajesz po jego mętnym spojrzeniu spaniela i nienaturalnie rozszerzonych chrapach.

Niebezpieczeństwa: Pamiętaj, że rosołu nie może spróbować fachowiec tapetujący ci ściany w kuchni. Nie odczepisz się od niego do końca życia.

Natalia Chanek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje