Ważne! Mówić o miłości

Warto czekać na miłość, ale także warto jej szukać, a co najważniejsze mówić o miłości - mówi INTERIA.PL seksuolog, doradca rodzinny prof. Zbigniew Izdebski.

Emilia Chmielińska, INTERIA.PL: Czym jest miłość?

Reklama

Prof. Zbigniew Izdebski: Trudno tak jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Już tyle lat badam zachowania seksualne i kiedy te badania przeprowadzam, również pytam o uczucia związane z miłością. Odpowiedzi są różne. Problem polega na tym, że tak jak zachowania seksualne są mierzalne i możemy się pytać o konkretne wymiary aktywności seksualnej i jej kontekstu, tak miłość jest zjawiskiem niemierzalnym, bowiem pytamy się o subiektywny stan ducha. Myślę, że każdy ją nieco inaczej interpretuje. Wynika to zresztą z wyników moich badań. Pomimo tego możemy jednak mówić o pewnych wspólnych powtarzalnych cechach, występujących w tych poglądach. Są nimi: namiętność, silne uczucie, zdolność do poświęcenia, przyjaźń i wzajemne dobro.

Mówią, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, stąd tak duże różnice w pojmowaniu miłości. Co pan o tym sądzi?

Mężczyźni są wzrokowcami, w związku z tym istnieje prawdopodobieństwo, że mogą pewne stany emocji określać już jako miłość, a tymczasem, po prostu, podoba im się szalenie jakaś kobieta, dziewczyna. Postrzegają ją jako fascynującą osobę poprzez pryzmat jej wyglądu, atrakcyjności. To sprzyja temu, że mówią pochopnie, że się zakochali - dotyczy to szczególnie bardzo młodych mężczyzn. Pamiętam jak kiedyś przyszedł do mnie, do poradni młody chłopak - licealista i mówi: "panie profesorze tak się wczoraj strasznie zakochałem w dziewczynie poznanej na imprezie". Ja mu na to: "Przecież dwa tygodnie temu twierdziłeś, że jesteś śmiertelnie zakochany w innej". On odpowiedział: "wtedy to nic, teraz do dopiero jest miłość"? I w tym momencie zaczyna określać jej kształty, opowiadać o wyglądzie, o tym jaka to ona jest wspaniała itd. I ta właśnie sytuacja może obrazować jak niektórzy mężczyźni mogą określać miłość. Często jest to tylko fascynacja tą zewnętrzną stroną kobiety.

A jak uchronić się przed złą interpretacją uczucia, zbyt pochopnym nazwaniem go miłością?

Nieraz ludzie zakochanie interpretują jako fascynację drugą osobą ze względu na jej wygląd czy jakieś konkretne zachowania. Warto uwrażliwić ludzi młodych na to, że często miłość młodzieńcza ma charakter przemijający, że ta miłość niejednokrotnie jest krótkotrwała i właśnie to może być ta fascynacja, którą częstą nazywają miłością. Ja tego stanu bym nie lekceważył, dlatego, że każdy z nas odczuwa coś, co jest ważne. Tylko warto żebyśmy także próbowali ze sobą rozmawiać na temat uczuć, tego co czujemy wobec drugiej osoby dlatego, że może dzięki temu bardziej potrafimy siebie zrozumieć. Warto uczulić - szczególnie młodych ludzi, żeby liczyli się z tym ryzykiem, że miłość może mieć charakter przemijający i żeby na początku znajomości - kiedy znają się kilka dni, pierwsze tygodnie - już nie budowali swojego wizerunku z tą osobą na przyszłość. Super, jeżeli te pierwsze dni czy tygodnie są wspaniałe, ale ważne jest też to, żeby dać szansę na rozwój tych uczuć, niekoniecznie od razu na budowanie przyszłości na przestrzeni mijających kilku dni.

Czy w XXI wieku, kiedy jesteśmy coraz bardziej zapracowani, nie mamy na nic czasu miłość ma szansę przetrwania?

To nasze zabieganie i ta współczesna cywilizacja niezbyt nam służy jeżeli chodzi o rozwój miłości, czy jej podtrzymywanie. Naprawdę wiele lat wcześniej ja - jako seksuolog, doradca rodzinny - nie miałem takich problemów pacjentów z jakimi przychodzą dziś do mnie niektóre osoby, szczególnie kobiety. Przychodzą i mówią: "Panie doktorze jestem zakochana - proszę mi pomóc, ponieważ ja nie mogę sobie pozwolić na tę miłość (...)". Są to osoby z dużymi aspiracjami zawodowymi, dla których ogromne znaczenie ma kariera i rozwój zawodowy. Te panie twierdzą, że kochają swojego mężczyznę i on je kocha, czyli miłość jest odwzajemniona. Ale one teraz nie mogą na to uczucie sobie pozwolić, bo nie mają na to czasu. Inne życiowe plany są ważniejsze. Takie osoby przychodzą do mnie po pomoc, bo nie mogą sobie z tym uczuciem poradzić. Nie widzą na razie miejsca na tę miłość, taką jaką proponuje partner, czyli najczęściej legalizacja związku, jakaś stabilizacja, w perspektywie dziecko, rodzina. A kobieta tego jeszcze nie chce, mimo, że kocha tego mężczyznę. I ona to przeżywa jako pewną tragedię. To są sytuacje w tej chwili zupełnie nowe. Miłość wymaga bycia ze sobą, dawania siebie, uczestniczenia, wspierania itd. Niektóre osoby z wysokimi aspiracjami nie mają na taką miłość czasu.

Seks z osobą, którą darzy się głębokim uczuciem przynosi mocniejsze doznania?

Myślę, że tak. W tym wypadku uważam, że można śmiało powiedzieć - miłość ci wszystko wybaczy, czyli miłość wybaczy ci coś, co jest również pewną niedoskonałością w relacjach seksualnych. Niewątpliwie jeżeli ludzie są sobą zafascynowani, zakochani w sobie - to w związku tym są w stanie więcej zrobić dla swoich doznań seksualnych. Mogą więcej czasu poświęcić na poznanie pragnień drugiej osoby, uszanować jej uczucia i doznania. I to jest szczególnie ważne w momencie, kiedy w tym akcie seksualnym coś nie wychodzi. Bo mężczyźni nie są maszynkami erekcyjnymi, a kobiety ciągle wilgotne i gotowe do seksu. To uczucie jakim darzy się para, tworzy pewną atmosferę. Seks nie jest w penisie czy w pochwie, on jest w mózgu. Jeżeli ludzie się kochają, są dla siebie ważni, mogą się bardziej poznać, zrozumieć lęki czy pragnienia partnerki/partnera to się wzajemnie wzmacniają , są dla siebie bardziej wyrozumiali i seks wówczas traktują nie jako podstawę związku, ale jako ważną składową tego związku opartego na miłości.

Polacy to naród kochliwy?

Kiedy pytamy ludzi o zadowolenie z życia seksualnego, to zdecydowana większość Polaków jest zadowolona. Ja zawsze podkreślam, że to jest najwyższy wskaźnik optymizmu społecznego, bo 9 na 10 badanych przeze mnie Polaków twierdzi, że jest zadowolonych z życia seksualnego. I w związku z tym twierdzą, że wchodzą w relacje seksualne ze względu na miłość. Natomiast obserwując grupę badanych 18-latków stwierdzam, że ponad 70 proc. z nich twierdzi, że miłość jest ważna w życiu człowieka i że w zasadzie to ze względu na miłość ludzie powinni decydować się na seks. Uważają, że miłość powinna być wiodącym motywem. Jednocześnie 45 proc. tych badanych twierdzi, że można wchodzić w relacje seksualne bez miłości. To wyraźnie wskazuje, że miłość traktujemy jako wartość, o którą należy w życiu walczyć i do której należy dążyć, ale jeżeli w tej fazie życia ona ci się nie trafia to i tak seks możesz uprawiać bez większych zobowiązań. Jest to pewna rozbieżność, ale tak to się kształtuje.

Czy jest lekarstwo na tzw. na ślepą miłość?

To jest ważna kwestia, szczególnie teraz, kiedy wielu młodych ludzi zaczyna wkraczać na drogę uzależnień - alkohol, narkotyki. Często druga osoba w związku jest traktowana instrumentalnie. Niestety znamy wiele smutnych przypadków, kiedy kobieta trwa w związku, w którym jest wykorzystywana, poniżana, dręczona, a nawet bita. I te kobiety często myślą, że ślub jest lekarstwem, że po ślubie wszystko się zmieni i zmieni się na lepsze ten ukochany. Ona ma takie poczucie, że "moja miłość go wyleczy". Jednak jest to mylne. Warto spróbować, żeby partner jednak przed ślubem się zmienił, wyleczył z nałogu. Jak pomóc takiej ślepo zakochanej osobie? Przede wszystkim z nią rozmawiać i obiektywnie pokazywać problem. Dużą rolę powinno odegrać tu otoczenie, a przede wszystkim prawdziwi przyjaciele. Czasem warto zasięgnąć również porady fachowca: psychologa, seksuologa, doradcy rodzinnego.

Szukać miłości czy biernie na nią czekać?

O miłość trzeba zadbać, miłości trzeba wyjść na przeciw. Znam pewną grupę ludzi zgorzkniałych narzekających na swoje życie, ale tak naprawdę nie robiących nic. Ludzie powinni wiedzieć, że trzeba czasem bywać na imprezach, trzeba się otworzyć, trochę życia towarzyskiego poprowadzić. Jednak przede wszystkim trzeba być pogodnym. Myślę, że pewna nasza otwartość na życie, na drugiego człowieka, optymizm i uśmiech - to są takie czynniki pomocne. Warto czekać na miłość, ale także warto jej szukać, a co najważniejsze mówić o miłości. Czasami bywa tak, że jesteśmy w kimś zakochani, zafascynowani i nie mówimy tej drugiej osobie o naszych uczuciach, bo nam się wydaje, że nie pasujemy do jej wizerunku i boimy się odrzucenia. Ale jestem przekonany, że miłość jest czymś tak pięknym w życiu człowieka, że ludzie powinni o tym mówić. Nawet jeżeli domyślasz się, że ta osoba może ciebie odrzucić, mimo wszystko powiedz jej - bo może akurat tak się nie stanie. Może ta osoba też ciebie kocha, ale z różnych przyczyn boi się to powiedzieć, bo ma podobne obawy. I dopóki my sobie wzajemnie tego nie powiemy, to nie wiemy o uczuciu i o miłości, która może nas ominie. Tego najlepsze przykłady są na zjazdach klasowych, jak po 20 - 30 latach spotykają się koledzy z maturalnych klas. Ona jest mała i nieco puszysta, on już łysiejący. W trakcie tego spotkania uświadamiają sobie, że kiedyś się kochali. I dopiero na tej imprezie, po tylu latach o tym się dowiadują. Niestety niekiedy to są naprawdę smutne historie, wielkie tragedie ludzi. I właśnie dlatego ludzie nie powinni łatwo rezygnować z miłości.

Miłość z internetu to nasza przyszłość?

Ludzie coraz częściej korzystają z internetu z różnych powodów, także w celu poszukiwania znajomości, partnerów, a w konsekwencji miłości. Jeśli ktoś szuka poprzez internet partnera, musi zawsze liczyć się z pewnymi niebezpieczeństwami, bo często nie do końca znamy intencje osoby, z którą rozmawiamy w sieci. Znam kilka par, które poznały się dzięki internetowi i to są pasjonujące związki. Dlaczego? Każdy z nas ma w głowie jakiś ideał - osobę, którą chciałbym poznać i chciałby, żeby to był ten wymarzony, wyśniony, jedyny. I kiedy poznają się w internecie to oczywiście trochę opisują swój wygląd, ale bardziej skupiają się na rozmowach, na poznaniu siebie wewnętrznie. Prowadzą długie rozmowy, wpierają się w trudnych chwilach, pocieszają, mimo, że mają wirtualny kontakt stają się sobie bliscy. I kiedy przychodzi wreszcie ten moment realnego spotkania w rzeczywistym świecie, gdzieś w pubie, restauracji i... Nieszczęście - kobieta patrzy i myśli: "ten facet przy stoliku to nie ten facet". Mężczyzna: "to nie ta kobieta". Następuje pierwsze rozczarowanie, jednak kiedy ten pierwszy wzrokowy opór zostaje przełamany oni znowu zaczynają ze sobą rozmawiać jak podczas pogawędek internetowych. Znają się, znają swoje problemy, swoje życie. Okazuje się, że ta bliskość tych dusz sprawia, że zapominają o tych wrażeniach wzrokowych. Wszystko to, co było fascynujące w trakcie tego komunikowania internetowego powraca, tyle że już w żywym spotkaniu. Myślę, że nieraz to jest pewna zaleta internetu, że poznajemy osobę, która jesteśmy zafascynowani, którą potrafimy pokochać - ale taką osobę, na którą w normalnych warunkach - na imprezie, w pracy - byśmy nie zwrócili uwagi, bo ona czy on nie jest w naszym typie. Ale warto pamiętać, że internet wykorzystywany w celu poznania drugiej osoby może też nieść pewne zagrożenia. To jest już jednak temat na następną rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Zobacz też nasz serwis specjalny Walentynki

Przeczytaj relację z czata z prof. Zbigniewem Izdebskim

Dowiedz się więcej na temat: rodzinny | zbigniew | doradca | seksuolog | uczucie | uczucia | seks | miłość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje