Znaki ciała

Swoje wnioski na temat seksualności innych osób opieramy w znacznej mierze na drugorzędnych cechach płciowych.

Termin ten służy psychologom do odróżnienia pierwszorzędnych cech płciowych, takich jak penis i jądra u mężczyzn, oraz pochwa, macica i jajniki kobiet, od ich cech niemających związku z reprodukcją.

Reklama

U mężczyzn są to włosy na klatce piersiowej, niski głos oraz większe, bardziej umięśnione ciało. Z kolei u kobiet są to piersi, szersza miednica oraz zwiększone pokłady tłuszczu na udach i pośladkach.

Wydaje się, że intencją natury było uczynienie z tychże wtórnych cech płciowych swego rodzaju wskazówek co do zdolności reprodukcyjnej partnera. W znacznej mierze intencja ta się spełniła - gdy brak jest bowiem innych danych, mężczyźni preferują kobiety o dużych piersiach i figurze klepsydrowej. Natomiast kobiety wolą mężczyzn o owłosionej klatce piersiowej, szerokich ramionach i kształtnych pośladkach.

Jednak preferencje mężczyzn i kobiet są w znacznej mierze kształtowane przez kulturę, modę i okoliczności. To, co dla mężczyzn w naszym kręgu kulturowym jest pociągające, może różnić się od tego, co przyprawia o szybsze bicie serca mężczyzn w innych częściach świata. Nawet w obrębie naszej kultury pojęcie piękna wielokrotnie się zmieniało. Wystarczy porównać krągłe damy z obrazów Rubensa z wychudzonymi modelkami i aktorkami, takimi jak Calista Flockhart.

Fakt, iż niektórzy mężczyźni wolą kobiety o małych piersiach lub o wysokiej proporcji obwodu w pasie do obwodu w biodrach, dowodzi zróżnicowania kryteriów, które służą im do wyboru partnera. David Buss z Uniwersytetu w Teksasie przeprowadził na ten temat szeroko zakrojone, międzykulturowe badania. Dowiódł on, że mężczyźni wszystkich kultur preferują kobiety młode, o zgrabnej sylwetce i nieskazitelnej skórze. Z kolei kobiety większą wagę przywiązują do zamożności mężczyzny i jego zdolności do zapewnienia bezpieczeństwa.

Różne kryteria mężczyzn i kobiet są odzwierciedleniem odmiennych motywów, które stoją za ich zaangażowaniem w poszukiwanie partnera. Mężczyzna potrzebuje kobiety, która da mu wiele zdrowych dzieci i będzie miała siłę, by je wychować, podczas gdy kobieta - jak się wydaje - szuka mężczyzny gotowego zapewnić jej środki do życia i zaopiekować się nią i dziećmi. Z punktu widzenia ewolucji jest to całkiem zrozumiałe. Jednak teoria ta nie bierze pod uwagę ogromnej płynności w doborze partnerów. Niewytłumaczone pozostają na przykład te przypadki, kiedy ludzie wybierają osoby nieprzystające do ewolucyjnego modelu lub kiedy dokonawszy ewolucyjnego wyboru, kompletnie zmieniają kryteria. Kobieta może - jak zostało powiedziane - wybrać mężczyznę zdolnego o nią zadbać, ale gdy już poślubi bogatego bankiera i urodzi mu kilkoro dzieci, czasem pragnie przecież poszukać wrażeń gdzie indziej.

Z dużą dozą pewności możemy stwierdzić, że decydując się na seks pozamałżeński, wybierze ona raczej swojego trenera tenisowego aniżeli kolejnego bogatego biznesmena. Przecież gdy mamy już to, czego chcieliśmy, nie musimy koniecznie chcieć tego samego w większych ilościach - wolimy coś nowego i innego! Kobiety mające pożądane przez mężczyzn cechy są przez nich znacznie częściej zauważane. Jednak nie zawsze musi dojść do spotkania, a gdy takie nastąpi, to wcale nie musi trwać, jeżeli mężczyzna nie będzie poprzez kobietę zachęcany. Wręcz przeciwnie - mężczyźni znacznie chętniej poświęcą czas kobiecie mało atrakcyjnej, która jednak wysyła odpowiednie sygnały, niż pięknej, która sprawia wrażenie niedostępnej. W pojedynku między wyglądem zewnętrznym a zalotnymi sygnałami te drugie wygrywają w przedbiegach.

Wynika z tego, iż kobieta mająca wszelkie pożądane cechy fizyczne i uzupełniającą je odpowiednimi sygnałami jest dla mężczyzn bardziej atrakcyjna niż ta, która jest piękna, ale sygnałów nie wysyła, i vice versa. Oksfordzki filozof, Robert Burton, doszedł do takiego wniosku już w 1621 roku, w swojej "Anatomii melancholii": "To prawda", pisał, "że piękne oczy, biała szyja, usta w kolorze koralu, jędrne piersi i zaróżowione policzki same w sobie skutecznie wzrok kuszą; lecz gdy dodać do nich powab i ułożenie, miły gest i ponętną postawę, wzmożoną będą mieć siłę". W naszych czasach najwyraźniej widać to w postaci Marilyn Monroe, kobiety, która miała wszystko i wiedziała, jak tego użyć. Ci z was, którzy widzieli "Pół żartem, pół serio", z pewnością pamiętają wspaniałą scenę na stacji kolejowej, kiedy idzie ona peronem, a Tony Curtis i Jack Lemmon wpatrują się w jej falujące pośladki, poruszające się - jak to określił Jack Lemmon - niczym galaretka na sprężynie. Ten ruch pośladków jest tak urokliwy, ponieważ zwraca uwagę na kobiece kształty bioder Marilyn.

I tak dochodzimy to konstatacji, iż podstawowym celem uwodzicielskiego zachowania jest uwydatnianie wtórnych cech płciowych. Pomaga to zrozumieć, dlaczego niektóre z tych zachowań stosowane są wyłącznie przez kobiety, a inne tylko przez mężczyzn. Gdy kobieta wydyma usta, zgina plecy lub pochyla się do przodu, ściskając piersi między ramionami, robi to, by zaakcentować fizyczne atrybuty swojej płci. Czynności te to iluminacje, zwracają bowiem uwagę na wybrane cechy wyglądu kobiety, niczym wytłuszczone litery w tekście. Mężczyzna, który w obecności kobiety prostuje plecy, poszerza klatkę piersiową i obniża głos, robi w gruncie rzeczy dokładnie to samo - podkreśla różnice między sobą a kobietą, sprawia więc wrażenie bardziej męskiego i tym samym uwydatnia kobiecość swojej towarzyszki.

Tekst pochodzi z książki "Księga znaków. Jak poprzez ciało wyrażamy swoje myśli i uczucia" Peter Collett

Wydawnictwo Jacek Santorski & co

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje