Filmowy romans zmienił ich życie

Serce, jak wiadomo, nie sługa - bywa, że zabije żywiej na widok kolegi z pracy. Takie romantyczne historie przeżywają również wielcy artyści. Opowiadamy pikantne historie tych, którzy zakochali się w sobie na planie filmu lub sztuki...

Marek Walczewski i Małgorzata Niemirska: Musieli najpierw się rozwieść

Reklama

Małgorzata Niemirska - niezapomniana radiotelegrafistka Lidka z "Czterech pancernych" - i Marek Walczewski spotkali się w 1974 r. w trakcie realizacji spektaklu "Desperaci" kręconego dla telewizyjnego teatru "Kobra". I szybko okazało, że są sobie pisani!

Wielkooka subtelna szatynka od razu zauroczyła 10 lat starszego od niej kolegę. Dużo robił, żeby zwrócić jej uwagę. By rozbawić, rysował na odwrocie scenariusza zabawne historyjki. Kiedy marzła - pożyczał kożuch. - Przez dwa odcinki nie było nic między nami, a przy trzecim doszło do eksplozji uczuć, oświadczyłem się błyskawicznie i zostałem przyjęty - opowiadał potem Walczewski.

Rozwiązanie małżeństwa Małgorzaty Niemirskiej, która wcześniej poślubiła kolegę ze studiów, obyło się bez sensacji. Natomiast rozwód Walczewskiego wywołał skandal. Ten uznany aktor był od 13 lat mężem świetnej krakowskiej artystki - Anny Polony. Zgodziła się honorowo na rozwód, ale go odchorowała, a tzw. artystyczny Kraków stanął za nią murem!

Środowisko obwiniło Niemirską o rozbicie małżeństwa i umiało dać jej to do zrozumienia: wiele lat krakowscy aktorzy traktowali ją jak powietrze. Mimo to nie miała wątpliwości, że było warto. - Są takie sytuacje w życiu, kiedy się działa jak laser, kiedy ma się siłę, która kruszy mury. Tak było w tej sprawie - tłumaczyła po latach. - Pewnie, że rozwody, że okropnie i przykro, ale myślę, że większym grzechem byłoby się nam rozstać, patrząc z perspektywy na to, czym byliśmy dla siebie.

Ślub cywilny wzięli w 10 minut, między próbą a spektaklem, i... przeżyli potem w zgodzie i miłości ponad 30 lat, aż do śmierci Walczewskiego. Tylko dziecka im zabrakło do szczęścia, mimo że Niemirska długo się leczyła. - Tak widocznie miało być - skwitowała ze smutkiem.

Andrzej Wajda i Beata Tyszkiewicz: Romans na planie "Popiołów"

Aktorka występowała w tym filmie. Wprawdzie ze starszym o 12 lat reżyserem znali się wcześniej, ale dopiero podczas kręcenia "Popiołów" zaiskrzyło między nimi. Ponoć powiedzieli sobie "tak" w pałacu Radziwiłłów w Nieborowie, gdzie zatrzymała się ekipa filmowa. Ona dobrze znała to miejsce, bywała w nim jako dziewczynka, bo jest przecież hrabianką i kuzynką Radziwiłłów. A on - syn przedwojennego oficera - także czuł się świetnie w tych klimatach. Jakby czas się dla nich cofnął do epoki, w której tkwili korzeniami. Plotkowano, że Wajda, chcąc nacieszyć się ukochaną, eksmitował z pałacu do namiotu swoich asystentów.

Wkrótce kupili wspólnie dworek w Głuchach na Mazowszu, gdzie mieszkali z córeczką Karoliną. Byli z sobą kilka lat, lecz małżeństwo przetrwało niewiele ponad rok. To Tyszkiewicz je zerwała: po prostu spakowała mężowską walizkę... "On był delikatny, czuły, ale ja byłam za młoda. Teraz widzę, że nie dorosłam do takiego związku, nie wiedziałam, czego oczekuję od życia. Andrzej był zbyt dobry, a ja tego nie potrafiłam docenić" - napisała później we wspomnieniach.

Ich znajomi twierdzą, że Wajda żywił do niej urazę przez resztę życia, mimo to z oddaniem uczestniczył w wychowaniu córki.

Piotr Fronczewski i Joanna Pacuła: Razem pracowali w teatrze

Latem 1981 r. wyjechali do Augustowa, gdzie kręcono serial "07 zgłoś się". Akcja kipiała brutalnością, ale kiedy wyłączano kamery, tych dwoje spoglądało sobie czule w oczy... Ona była wtedy wolna. On miał żonę, dwie córeczki i... przeżywał okres zmęczenia wszelkimi obowiązkami.

- Tyrałem od świtu do późnej nocy. Kołowrót. Kierat. Do tego dom z dwojgiem małych dzieci, więc brak snu. W pewnym momencie miałem ochotę od tego wszystkiego uciec. Wyrwać się! Dokądkolwiek. I tak się jakoś po 7 latach małżeństwa stało... - tłumaczył się po latach w biograficznej książce "Ja, Fronczewski".

Dość, że po powrocie do stolicy nadal się spotykali. Fronczewski był zakochany tak bardzo, że zapragnął się rozwieść. Wytrwał w tym postanowieniu do... rozmowy z żoną. - Była zdruzgotana. Kompletnie sparaliżowana tą wiadomością. Zdemolowana psychicznie. Nie odezwała się chyba nawet słowem. Płakała. To był dla niej wstrząs - wyjawił aktor. Wtedy do niego dotarło, jak nieodwracalne będą skutki, tego co planuje.

Wycofał się, a rozgoryczona Pacuła wyjechała leczyć zranione serce w Paryżu. Tam ją zastał stan wojenny. Z czasem przeniosła się do Hollywood. Obecnie jest rozwiedziona; mówi się, że romansowała z wieloma gwiazdorami. Ale w jednym z wywiadów powiedziała: - Swoją największą i jedyną miłość zostawiłam w Polsce.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje