Mam instynkt i feeling - wywiad z Jessicą Mercedes

Jessica Mercedes od ośmiu lat prowadzi jednego z najbardziej poczytnych blogów o modzie. Regularnie jeździ na największe wydarzenia z branży fashion, współpracuje z wieloma renomowanymi markami, a jej stylizacje doceniły takie magazyny jak „Vogue”, „Elle” czy „Glamour”. W rozmowie z Interią zdradziła m.in., co kupuje w sieciówkach i jak wygląda praca dyrektorki kreatywnej.

Katarzyna Pawlicka, Interia: Świętujemy 20-lecie marki Orsay w Polsce, dlatego chciałabym zadać pytanie o sieciówki. Wiem, że dbasz bardzo o jakość dodatków. Co w takim razie kupujesz lub radzisz kupować w sieciówkach swoim czytelnikom?

Reklama

Jessica Mercedes: Radzę kupować w sieciówkach przede wszystkim ubrania. Sama noszę od zawsze bardzo dużo ubrań z sieciówek, głównie dlatego, że lubię je często zmieniać. Uwielbiam też wymieniać się ubraniami z moimi koleżankami. Do dodatków natomiast często się przywiązuję. Lubię powtarzać w swoich stylizacjach buty, torebki, biżuterię. Zatem warto mieć porządne jakościowo akcesoria, a ciuchy można dowolnie łączyć: droższe z tańszymi.

Stworzyłaś dla marki Orsay swój trend book na sezon jesień-zima 2017. Zdradzisz, na które trendy zwrócić szczególną uwagę?

- Jestem fanką wiktoriańskich kołnierzy - pojawiły się m.in. u Givenchy. Podobają mi się rozkloszowane bluzki i golfy z koronkowymi zdobieniami. Cieszy mnie również powrót koloru czerwonego, który pojawił się na wielu wybiegach, m.in. w kolekcji Fendi. Byłam na tym pokazie w Mediolanie i czerwień przebijała się nawet w botkach. Kolejnym trendem, który polubiłam jest tzw. przedłużenie lata.  Dalej nosimy kwieciste wzory, które kiedyś nosiliśmy tylko podczas ciepłych miesięcy. Takie printy można było zobaczyć m.in. u Magdaleny Butrym czy Isabel Marant.

Jesteś Ambasadorką Klubu Modnych Kobiet Orsay, współpracujesz z wieloma innymi markami. Jakim kluczem kierujesz się, wybierając konkretną firmę?

- Z wieloma markami podejmuję współpracę jako magazyn modowy. Nie zamykam się na jedną markę, czego najlepszym dowodem jest to, że nigdy nie zgodziłam się z nikim na podpisanie wyłączności, jeśli chodzi o promocję w dziale "Fashion". Pokazuję, jak się ubierać, korzystając z oferty bardzo różnych sklepów. Do współpracy natomiast wybieram marki, z którymi się utożsamiam. Nigdy nie podpisałabym współpracy z kimś, kogo nie lubię.

Jak w takim razie wygląda współpraca z tobą?

- Kiedy podpisuję już umowę, mocno dyktuję swoje warunki. W przypadku Orsaya miałam dużą kontrolę nad częścią kreatywną sesji z moim udziałem. Miałam wpływ na to, kto będzie fotografem, makijażystą, fryzjerem. Orsay pozwolił mi dobrać cały team. Mogłam też sama się wystylizować. Łączyłam rzeczy z różnych działów: coś z działu biurowego z czymś imprezowym itd. Dzięki temu powstała kampania, z której jestem dumna. Lubię, kiedy marki, zapraszając blogerkę, pozwalają się wykazać także od strony kreatywnej. Nie jestem przecież tylko modelką.

Niedawno zaprojektowałaś linię kostiumów kąpielowych. Przedsięwzięcie okazało się wielkim sukcesem. Myślisz o tym, by w przyszłości zając się zawodowo projektowaniem?

- Tworząc własną markę jestem bardziej dyrektorką kreatywną - korzystam z pomocy projektantów. Nie mam odpowiedniego wykształcenia, by projektować. Mam za to feeling oraz instynkt, co będzie modne i co się sprawdzi. Dlatego jeśli będę coś kiedyś tworzyć, to jako dyrektorka kreatywna. Mam swojego bloga już osiem lat, ale nie tworzę go sama. Współpracuję z wieloma osobami i się do tego przyznaję. Lubię inwestować pieniądze w innych ludzi, dzięki którym mój blog będzie jeszcze lepszy.

Jak radzisz sobie z planowaniem czasu przy tak napiętym harmonogramie?

- Często działam od rana do nocy, ale jest super!

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje