Proboszowie: Miłość, która trwała za krótko

Ona, ambitna i wrażliwa, nie mogła się pogodzić z tym, że widziano w niej tylko seksbombę. On wybrał wolność i emigrował do Stanów Zjednoczonych.

Poznali się podczas studiów w łódzkiej filmówce, ale bliższe relacje połączyły ich dopiero, gdy w 1982 roku spotkali się na planie filmu "Niech cię odleci mara", gdzie zagrali parę. - Czy zdoła pani uwieść naszego bohatera? - spytał Marię Zydorek reżyser Andrzej Barański. Kiedy usłyszała, kto go gra, wiedziała, że zrobi to bez trudu. Zostali parą także w życiu.

Reklama

- To był bardzo fajny chłopak i wielka miłość - mówiła. Poprosił ją o rękę, gdy jechali razem w jego rodzinne strony, do Istebnej. Wkrótce wzięli ślub, ale nie najlepiej im się układało. Aktorkę szybko okrzyknięto seksbombą i chętnie powierzano jej rozbierane role. A mąż miał być zazdrosny o to, że pokazuje się naga przed kamerą. Konflikt narastał.

Po trzech latach wzięli rozwód. Maria Probosz nie umiała sobie ułożyć życia osobistego. Ciążyła jej trauma z dzieciństwa, jaką był rozwód rodziców. Spragniona męskiej akceptacji, wchodziła w kolejne związki: ze sporo starszym operatorem i malarzem Zbigniewem Kopanią, a następnie z aktorem Czesławem Nogackim. - Był potworem, zrujnował mi życie. Piłam z rozpaczy - wyznała, gdy była w ostatnim, tym razem już szczęśliwym związku ze szkolnym kolegą Andrzejem Hasikiem. - Nosiłam w sobie piętno zła, z którym nie potrafiłam sobie poradzić - przyznawała.

Zawodowo też jej się nie układało. Marzyła o ambitnych rolach, a zaszufladkowano ją jako obiekt męskiego pożądania. W latach 90. wycofała się z zawodu, lecz nie umiała żyć bez światła kamer. Po śmierci rodziców wpadła w depresję, ale nie chciała się leczyć. Zmarła na raka w wieku 49 lat.

Marek Probosz wyjechał do Stanów Zjednoczonych pod koniec lat 80. Początki były dość trudne, nie znał nawet języka, ale z czasem wszystko się ułożyło. Zagrał około 60 ról w amerykańskich filmach. Chętnie występuje też w polskich produkcjach. Mieszka w Los Angeles. Ma drugą żonę i dwoje dzieci: Valentinę i Vincenta.

Pierwszą żonę wspomina niechętnie. Małżeństwo z Marią nazwał nawet w wywiadzie "błędem życiowym". - Uległem w latach 80. zauroczeniu urodą tej kobiety-dziecka, jednej z najpiękniejszych młodych polskich aktorek. Ale dzisiaj uważam, że prawdziwe piękno jest w człowieku, w środku, a nie w jego zewnętrznej powłoce. Szatan przychodzi w postaci człowieka-anioła po to, żeby nas skusić, zwieść na manowce i namówić do grzechu - mówi.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje