Z krótkimi paznokciami, ale drapieżne - zawodniczki futbolu amerykańskiego

Jest jedną ze 160 zawodniczek futbolu amerykańskiego. Podczas gry manicure odpada... "Tylko krótkie paznokcie" - mówi PAP Life Dina Wojowski, która wraz z drużyną wystąpi podczas meczów w Polsce w 2018 r. Kobiecości dodaje fakt, że są one skąpo odziane...

PAP Life: Ma pani polskie korzenie, ale w Polsce jest po raz pierwszy. Jak się pani podoba w kraju nad Wisłą?

Reklama

Dina Wojowski: Mój dziadek w czasie drugiej wojny światowej wyjechał z Krakowa i ojciec urodził się już w Stanach Zjednoczonych, więc jestem z drugiego pokolenia polsko-amerykańskiego. Wcześniej byłam w kilku europejskich miastach, ale nigdy w Warszawie. Jest tu bardzo miło, ludzie są gościnni, w związku, z czym czuję się tutaj naprawdę bardzo dobrze.

Jest pani jedną ze 160 zawodniczek futbolu amerykańskiego. Dlaczego zainteresowała się pani tą dyscypliną sportu?

- Mój tata i bracia zawsze grali w piłkę nożną, ojciec nawet był trenerem. Zawsze byłam dużą dziewczyną i zawsze podobał mi się ten sport, miałam z nim kontakt, a że jakoś musiałam wypełniać sobie czas....

Czyli rodzice bardziej panią wspierali niż zniechęcali?

- Ojciec zawsze zachęcał nas do aktywności fizycznej, więc ogromnie spodobał mu się ten pomysł, że będę uprawiała futbol amerykański.

Jakie korzyści płyną z uprawiania tego sportu?

- Mam 40 lat, a dzięki grze mogę utrzymać młodość. To też dobry sposób, aby wyładować złe emocje, dać upust frustracji czy złości. Lepiej zrobić to na boisku niż w takim codziennym życiu.

W związku ze sportem przykłada pani wagę do diety?

- Chwilowo nie, bo jest już po sezonie. Natomiast w sezonie wszystko jest bardzo strategicznie rozplanowane. Też jestem weganką, więc mam bardzo restrykcyjną dietę.

Zawodniczki futbolu amerykańskiego charakteryzuje skąpy, a więc dość odważny, jak na sport strój. Nie miała pani problemu, żeby pokazać trochę ciała na boisku?

- Przyzwyczaiłam się, choć na samym początku rzeczywiście nie byłam, co do tego przekonana. Niemniej jednak, kiedy człowiek angażuje w grę, którą uwielbia, zapomina o tym, więc ten ubiór nie jest taki ważny. Nie myśli się o nim.

Czy to bezpieczny sport czy kontuzjogenny?

- Jak właściwie w każdej dyscyplinie sportu, istnieje ryzyko kontuzji. Czasami jest to wybicie palca, złamanie ręki, otarcie łokcia. Jednak decydując się na to jesteśmy świadomi, że coś takiego może się zdarzyć.

Czyli manicure odpada?

- Zdecydowanie, tylko krótkie paznokcie (śmiech).

Jakby zachęciła pani do obejrzenia meczy, które odbędą się w Polsce w 2018 roku?

- Trudno jest ocenić, czy ktoś jest dobrym graczem czy złym, jak ktoś się na tym nie zna, ale w pewnym sensie jest to podobne do zapasów, bo jest tu bardzo wiele energii. Z drugiej strony to jest też rozrywka i wchodzimy w interakcję z tłumem, który jest na stadionie.

Z Diną Wojowski, zawodniczką futbolu amerykańskiego rozmawiała Paulina Persa (PAP Life).

autorka: Paulina Persa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje