Kogel-mogel "na bogato"

Prosty deser z surowych żółtek utartych z cukrem, czyli kogel-mogel, zna chyba każdy. To danie można wzbogacić rozmaitymi dodatkami, jak np. białe wino czy truskawki i odkryć jego smak na nowo.

Kogel-mogel w interpretacji szefa kuchni Jakuba Botty to nie tylko cukier i żółtka. "To również odrobinę białego wytrawnego wina i trochę skórki z cytryny. Wino dodaje kwaskowości i powoduje, że żółtka lepiej się zacierają. Z kolei skórka z cytryny dodaje świeżości" - wyjaśnia w rozmowie z PAP Life. W warszawskiej restauracji Inny Wymiar, gdzie na co dzień pracuje, serwuje kogel-mogel z lodami bazyliowymi, owocami sezonowymi i herbatnikami.

Reklama

Smak deseru możemy wzbogacić łyżeczką kakao, garścią poziomek, malin, truskawek czy rodzynek albo startym jabłkiem. Niebanalnym rozwiązaniem są też truskawki zapiekane pod koglem-moglem - owoce zalewamy masą i zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 st. przez około kwadrans. Zainspirować mogą nas też Ślązacy. Żółtka utarte z cukrem łączą z ubitymi białkami i żelatyną. Do tego różne dodatki wedle uznania. Najczęściej jada się szpajzę czekoladową lub cytrynową.

Jajeczny przysmak prawdopodobnie wywodzi się z kuchni żydowskiej. W Polsce pojawił się w XVII wieku. Kogel-mogel był popularny w okresie międzywojennym i w latach PRL-u, gdy w sklepach brakowało słodyczy. (PAP Life)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje