Balenciaga - strażnik klasyki i elegancji

Wiosną 1917 roku Balenciaga otwiera dom mody w San Sebastian. Sto lat później jego prace i historia twórczości zaprezentowana zostanie w Victoria & Albert Museum. W maju londyńskie muzeum zaprezentuje ekspozycję "Balenciaga: Shaping Fashion".

- Podczas wizyty w willi Vista Ona, rezydencji Blanki Carrillo de Albornozy y ELio, markizy Casa Torres, Cristobal bawi się z jej dziećmi z radością obserwując ich stroje. Mając trzynaście lat, szczęśliwym trafem zostaje zauważony przez panią domu, która pyta go, czym będzie się zajmował w dorosłym życiu. "Będę rysował piękne stroje, takie jakie pani nosi", odpowiada z pewną zuchwałością w głosie. (...) "Gdybym miał do dyspozycji sztukę lnu, mógłbym skopiować pani suknię" - tak początki późniejszej kariery hiszpańskiego kreatora mody opisuje Bertrand Meyer-Stabley, w książce "Mężczyźni, którzy wstrząsnęli światem mody".

Reklama

Markiza oczywiście podjęła wyzwanie, któremu młody Balenciaga sprostał bez problemu. Legenda głosi, że to ona otworzyła mu wrota do swojej garderoby i kariery, płacąc za edukację przyszłego kreatora mody.

W całym swoim życiu Balenciaga udzielił tylko jednego wywiadu, był nieustępliwy i bezkompromisowy. Choć stronił od mediów, jego skrytość zapewniała mu najlepszą reklamę. Był skłonny nie wpuścić redaktorek międzynarodowych pism modowych, jeśli w choć jednym pojawiła się niepochlebna recenzja jego prac. Przywiązywał niebywałą wagę do kroju, detali, jako krawca pasjonowała go "lewa strona".

- Najważniejsze dzieje się w kulisach, przy podszewce i szwach. Nieufny, uparty, zawzięty tytan pracy. Ze swoim orlim profilem, pełen pogardy dla przeciętności, potrafi przez wiele dni pracować nad jedną suknią - każe pruć, drapuje na modelce, wpina szpilki, dopasowuje - poprawia dopóty, dopóki nie osiągnie pełnej satysfakcji - opisuje Meyer-Stabley, a i tak zawsze znajdzie coś, co trzeba poprawić, w końcu klasyka wymaga perfekcji.

Nie poddawał się trendom, nie rozmieniał mody na drobne i ponad wszystko cenił klasę i perfekcję. Dlatego, gdy kolejne pokolenie projektantów - niektórzy z nich byli jego uczniami - prezentują nie tylko nowe trendy, ale i zmianę w podejściu do mody, Balenciaga decyduje o zamknięciu swojego domu mody. Uznając, że właściwie nie ma już w niej miejsca na umiłowaną przez niego elegancję. W 1972 roku Balenciaga umiera na zawał.

To właśnie tę dokładność, elegancję, której nigdy nie poświęcił na rzez fali nowej mody, piękno i niemal posągową formę, będzie można oglądać od 27 maja w salach wystawowych Victoria & Albert Museum w Londynie. W ramach wystawy "Balenciaga: Shaping Fashion" zaprezentowane zostaną stroje, fotografie upamiętniające twórczość hiszpańskiego kreatora mody.

- W czasach gdy moda wydaje się przytłoczona ciężarem znaków firmowych, marek oraz pożeraczy trendów i gdy poszukuje dla siebie nowego znaczenia podczas każdego tygodnia mody, lekcja, jakiej udzielił Balenciaga, wciąż pozostaje inspirująca: to lekcja absolutnej elegancji przywiązującej wagę do detali, kroju i nieskazitelnego, zapierającego dech w piersiach wyglądu - podsumowuje historię życia i twórczości projektanta Bertrand Meyer-Stabley. (PAP Life)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje