Biżuteria dla współczesnych kobiet inspirowana gwiazdami kina

Diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety - śpiewała Marilyn Monroe. Z zamiłowania do błyskotek słynęła też Audrey Hepburn grająca w "Śniadaniu u Tiffanyego". Nie bez powodu biżuteria sprawia, że współczesna kobieta może poczuć się jak gwiazda filmowa.

Jak przyznaje projektant Piotr Błoński, który stworzył kolekcję biżuterii zainspirowaną gwiazdami kina - Marilyn Monroe, Elizabeth Taylor, Audrey Hepburn i Grace Kelly - są one, jak cztery żywioły: ogień, woda, powietrze i ziemia. "Akurat te cztery gwiazdy stały się pretekstem dla przedstawienia naszych nowości, ponieważ, po pierwsze, łączy je to, że wszystkie były pięknymi kobietami, wszystkie przeszły do historii kina, wszystkie były wielkie i wszystkie żyły w podobnym okresie - mówimy o latach 50., 60., gdzie był szczyt rozwoju ich kariery" - zauważa.

Reklama

Projektant niekoniecznie przyporządkowywałby elementy poszczególnych linii biżuterii do Elizabeth Taylor czy Marilyn Monroe. "Może ten styl Marilyn rzeczywiście jest taki najbardziej "blink", bo to naturalne skojarzenie z nią, czy Audrey Hepburn z Tiffany'm i duże naszyjniki, niecodzienne formy, troszkę większe, troszkę odważniejsze. Chodzi nam bardziej o ogólny klimat - o to, że wszystkie te panie były miłośniczkami biżuterii, dodatków, ozdób. W tamtych czasach rzeczywiście były to brylanty, złoto, szlachetne kruszce" - wylicza i dodaje, że taki naturalny sposób bawienia się formą, kolorem i metalem w konsekwencji powoduje, że każdy może znaleźć coś dla siebie.

I tak np. Marilyn Monroe - zdaniem projektanta - w każdym filmie, w każdym pin-upie, w każdym zdjęciu była inspirująca. "Nawet, jeśli nie czujemy się Marilyn Monroe i nie chcemy aż tak błyszczeć, to z pewnością na jej stole znajdą się bardzo klasyczne, minimalistyczne rzeczy, które do każdej stylizacji, nawet casualowej jakiejś - jeansy, top i coś malutkiego - jak to mówią moje córki - "zrobią robotę" - przekonuje Błoński.

Projektant zauważa, że inspiracje są wszędzie. "W klimacie każdego filmu, w skomplikowanej historii życia Elizabeth Taylor jej związków wzlotów i upadków. Jednak cały czas była to kobieta z klasą, cały czas była bardzo klasyczna i bardzo zadbana, bardzo kobieca. Tutaj największą rolę w tej kolekcji odgrywają kryształy zaprojektowane przez Celine Cousteau i Jean-Paul Gaultier'a. Myślimy, że to takie minimalistyczne formy z jednej strony zainspirowane morskimi stworzeniami, otwornicami, trochę działające na wyobraźnię, trochę tajemnicze" - wylicza.

Z drugiej strony wskazuje, że Jean-Paul Gaultier przełamał tę perfekcję kryształu szlifem. "W tej niedoskonałości jest jakaś siła, innowacyjność, coś atrakcyjnego. Łatwym zadaniem było przyporządkowanie kolekcji inspirowanej tymi kryształami do Elizabeth Taylor, która właśnie dla mnie w odbiorze jest taka trochę nieodgadniona, trochę tajemnicza, momentami trochę mroczna, a jednak wielka i wspaniała" - kwituje. (PAP Life)

autor: Paulina Persa, Anna Popek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje