Eileen Ford - królowa świata mody

Okrągła buzia, zadarty nosek i burza brązowych loków. W latach 30. nikt nie domyślał się, że ta zadziorna „córeczka tatusia” wyrośnie na potentatkę rynku mody. Rezolutna dziewczynka, o której mowa, to Eileeen Ford (z domu Otte). Urodziła się w Nowym Jorku, ale całe dzieciństwo spędziła w pięknej willi na przedmieściach, a konkretnie w Great Neck na Long Island. Tak, tym samym, na którym Francis Scott Fitzgerald w „Wielkim Gatsbym” wzorował fikcyjne miasteczko West Egg.

Eileen Ford dla świata modelingu jest tym, kim Audrey Hepburn dla filmu, a Anna Wintour  dla magazynu "Vogue" -  ponadczasową ikoną.  Kobietą, która wraz z mężem, Jerrym Fordem, stworzyła imperium. Dzięki niej profesja modelki z niepewnej posady i nie zawsze dobrze widzianej w towarzystwie posady, stała się jednym z najbardziej pożądanych zawodów świata. Modelki, które wychodziły spod jej skrzydeł już w latach 50. zarabiały kilkadziesiąt tysięcy dolarów rocznie, co jak na ówczesne czasy było niemałą fortuną.

Początki

Reklama

Zanim Eileen została właścicielką słynnej agencji modelek próbowała również swoich sił przed obiektywem aparatu. Szybko jednak okazało się, że to zupełnie nie dla niej. Jako dwudziestokilkulatka zaczęła pracować u fotografa Elliota Clarke’a na stanowisku asystentki i stylistki. Dzięki niemu dołączyła również do zespołu, który tworzył pierwszy magazyn dla nastolatek "Seventeen", który już po wydaniu pierwszego numeru okazał się sprzedażowym hitem. W 1945 roku rozpoczęła pracę w William Becker Studio również jako stylistka.

Eileen zbierała doświadczenie, także jako copywriterka i redaktorka u Arnolda Constable’a, właściciela ekskluzywnego butiku przy Piątej Alei. Tam poznała pierwsze modelki i aby zarobić dodatkowe pieniądze postanowiła zająć się bookingiem dla dwóch przyjaciółek. W ten sposób narodziła się znana i ceniona po dziś dzień Agencja Modelek Ford.

Matka chrzestna

Eileen była kobietą wymagającą, wielu mówiło, że miała niewyparzony język, przez co agencja straciła kilka rodzących się talentów (np. Twiggy i Veruschkę). Modelki ją kochały albo jej nienawidziły, a ona traktowała je trochę jak przybrane dzieci. Niektóre z nich mieszkały w domu pani Ford i przechodziły tam szybki kurs dobrych manier i zachowania w towarzystwie. Eileen dbała również o to, aby dziewczęta zadawały się tylko z mężczyznami na poziomie i z pokaźnym portfelem. W tym celu organizowała wiele wystawnych przyjęć, na których kojarzyła pary.

W poszukiwaniu modelek Ford odwiedzała Paryż, Londyn i, jako jedna z pierwszych, jeździła do Skandynawii. Prawdziwe perły przywoziła ze Szwecji i Norwegii. Północ była jej asem w rękawie.

Eileen Ford była również ostra jak brzytwa. W każdy piątek przynosiła do biura listę dziewczyn, z którymi nie chciała już więcej pracować. Sama nie fatygowała się jednak, aby im o tym powiedzieć, to zadanie zlecała pracującym dla niej bookerkom.

„Modowe wojny”, czyli jesteś z nami albo przeciwko nam

Przez długi czas Eileen i Jerry panowali niepodzielnie na amerykańskim rynku, a w Nowym Jorku nie mieli praktycznie żadnej konkurencji. W latach 70. na Manhattan dotarł jednak John Casablancas, właściciel paryskiej agencji Elite, który mocno pokrzyżował im szyki.

Styl prowadzenia agencji przez Eileen Ford można określić w dwóch słowach: reżim i samodyscyplina. Wiodący żywot playboy’a Casablancas stał po drugiej stronie barykady. Dla niego liczyły się nowoczesność, seks i dobra zabawa. W tym czasie wiele modelek, jak i europejskich agencji wysyłających nowe twarze za Ocean, postanowiło odejść od Fordów i rozpocząć współpracę z przystojnym Johnnym.

To było dla Eileen jak policzek.  Ford miała bowiem bzika na punkcie lojalności. Kiedy jedna z jej wieloletnich pracownic, Monique Pillard odeszła do Elite Model Management Johna Casablancasa, Eileen kazała kupić Biblię, zaznaczyć w niej wszystkie fragmenty dotyczące Judasza, a później wysłać ją Pillard w ramach odwetu.

Pożegnanie

Kiedy w 1993 roku ich posiadłość w Oldwick w stanie New Jersey doszczętnie strawił ogień, sześć tygodni po siedemdziesiątych urodzinach Eileen i ponad czterdzieści sześć lat po tym, jak Jerry Fortd po raz pierwszy podniósł słuchawkę, żeby pomóc żonie w zarządzaniu jej niedawno powstałą agencją modelek, państwo Ford postanowili abdykować. Stery w agencji przejęła wtedy ich trzydziestosiedmioletnia córka Katie.

Fordowie nie wycofali się jednak całkowicie i pomagali córce, gdy zaszła taka potrzeba. Katie Ford zwykła mówić: - Agencja Ford dbała o styl, klasę i piękno w najlepszym tych słów znaczeniu. Z dumą mogę powiedzieć, że dbała również o bezpieczeństwo i dobrostan kobiet, i o najważniejsze humanistyczne wartości.

Małżeństwo, które było równocześnie świetnym zespołem, stworzyło coś, co wcześniej nikomu nawet przez myśl nie przeszło - nowoczesną agencję modelek, w której każda z zatrudnionych dziewczyn czuła się bezpiecznie i wiedziała, że będzie przez państwa Fordów dobrze reprezentowana, co najpewniej przełoży się na stan jej konta. Fordowie byli odpowiedzialni za kariery takich topmodelek jak: Brooke Shields, Candice Bergen czy Christie Brinkley.

Fordowie niepodzielnie panowali w stworzonej przez siebie agencji przez niemal pół wieku. Agencja Modelek Ford wciąż jest jedną z największych i najlepiej prosperujących na rynku.

Eileen Ford zmarła 9 lipca 2014 roku. Na krótko przed śmiercią obchodziła swe dziewięćdziesiąte drugie urodziny.

Biografię Eileen Ford po wielu rozmowach z ludźmi z branży, modelkami, fotografami i właścicielami konkurencyjnych agencji, a także przeprowadzeniu wywiadu rzeki z bohaterką spisał Robert Lacey, ceniony na całym świecie brytyjski historyk i biograf, który na swym koncie ma również bestsellerowe biografie Henry’ego Forda, księżnej Grace czy królowej Elżbiety II.

Dominika Dziubińska

Tekst powstał w oparciu o książkę wydaną nakładem wydawnictwa Marginesy, "Agencja Modelek Eileen Ford"


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje