Karolina Mikołajczyk - od modelki do projektantki gwiazd

Niegdyś modelka Dolce & Gabbana, dziś nagradzana projektantka młodego pokolenia - taką drogę przeszła Karolina Mikołajczyk, która zwyciężyła w tegorocznej edycji konkursu Złota Nitka. Jej kolorowe, awangardowe stroje noszą dziś m.in. Monika Brodka i Natalia Kukulska.

Karierę w branży mody zaczynała od modelingu, szybko jednak zrozumiała, że zamiast spacerować po wybiegach i pozować do sesji zdjęciowych, woli sama tworzyć. Świeżo upieczona absolwentka ASP została właśnie tegoroczną laureatką konkursu Złota Nitka, organizowanego w ramach Łódź Young Fashion. Karolina Mikołajczyk zdradza, że w pracy uwielbia eksperymentować, a jej największym marzeniem jest ubieranie Katy Perry.

Reklama

PAP Life: Zdobyłaś właśnie laur w prestiżowym konkursie dla młodych projektantów. Czym jest dla ciebie ta nagroda?

Karolina Mikołajczyk: Jest czymś bardzo, bardzo ważnym. Historia, która kryje się w Złotej Nitce, wielkie nazwiska związane z konkursem, powodują, że wygrana jest dla mnie dużym wyróżnieniem, ale też zobowiązaniem, by działać dalej i nie schodzić z jakiegoś poziomu.

Ukoronowaniem ciężkiej pracy również?

- Na pewno też, zdecydowanie. Kolekcja, dzięki której zwyciężyłam w konkursie, była moją praca dyplomową w Katedrze Mody na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Było to więc zwieńczenie całej mojej dotychczasowej działalności jako projektantki, która niewątpliwie wymagała wysiłku i sporych nakładów pracy.

Swoją przygodę z modą zaczęłaś jednak od modelingu

- Przygodę z modą zaczęłam tak naprawdę dużo, dużo wcześniej, bo moja mama prowadzi szwalnię i szyje ubrania na miarę. Moda była więc obecna w moim życiu od najmłodszych lat. Później rzeczywiście zaczęłam pracę w modelingu - jako 16-latka wygrałam na Sycylii konkurs The Look of The Year i od tego momentu z modą związałam się na dobre.

Z jakimi markami współpracowałaś?

- Było ich naprawdę wiele. W końcu to jakieś sześć lat mojej pracy. Od marek komercyjnych typu Levi's czy Orsay, do tych premium, takich jak Dolce & Gabbana czy Roberto Cavalli.

Dlaczego porzuciłaś pozowanie na rzecz projektowania?

- Praca modelki jest przepiękna, bo wiąże się z podróżami i poznawaniem nowych ludzi, ale w pewnym momencie poczułam, że chcę zająć się kreacją. Było to dla mnie naturalną drogą. Jedynie spełnianie oczekiwań klientów, co jest naturą pracy modelki, przestało mi wystarczyć. Zawód projektanta jest z pewnością bardziej wymagający, ale poziom spełnienia jest o wiele wyższy. Modelką jestem natomiast w swojej własnej pracowni. Często przymierzam ubrania swojego projektu, żeby przekonać się, czy dana rzecz dobrze leży i czy wciąż mi się podoba.

Co cię najbardziej określa jako projektantkę? W twojej twórczości widać pewną dozę eksperymentu, skłonność do awangardy.

- Myślę, że odwaga przede wszystkim. Tak jak mówisz, nie boję się eksperymentów - i cieszę się, że to widać w moich pracach. Eksperymentuję zarówno z krojami, jak i tkaninami, a znawstwo materiałów jest moją mocną stroną. I na pewno szybkość działania.

Gdzie szukasz inspiracji?

- Wszędzie - cały świat jest pełen inspiracji. Mogę je znaleźć gdziekolwiek. Przy okazji mojej pracy dyplomowej podjęłam się tematu społecznego. Dotyczył on młodych dziewczyn, które starają spełnić nierealne ideały piękna, np. poprzez aplikację Instagram. Ale inspiracje są naprawdę wszędzie - wystarczy szeroko otworzyć oczy.

Czy jest projektant lub dom mody, który jest dla ciebie wzorem?

- Nie mam jednego wzorca, a moja ulubiona kolekcja zależy od sezonu. Jako projektantki uwielbiam Stellę McCartney i Donatellę Versace.

Twoje kreacje noszą Monika Brodka, Natalia Nykiel, Natalia Kukulska. Jak to się stało, że zaczęłaś ubierać gwiazdy?

- Zaczęło się właśnie od modelingu. Pochwaliłam się jednej stylistce na sesji zdjęciowej, że projektuję i wieść się rozeszła. To mimo wszystko bardzo hermetyczny świat, gdzie wszyscy się znają, a styliści podglądają swoje prace i poszukują takich kolorowych ubrań jak moje, ponieważ na polskim rynku panuje ich deficyt. Modeling otworzył mi drogę do wielu kontaktów. Bardzo często w moich sesjach uczestniczą moje przyjaciółki modelki i znajomi fotografowie.

Czy prócz gwiazd słynących z ekstrawagancji, w twoich ubraniach mogą odnaleźć się również zwykłe kobiety?

-  Moja dotychczasowa ścieżka zawodowa, z uwagi na to, że miałam narzucaną przez szkołę estetykę i prawo do eksperymentu, została skierowana na właśnie taki ekstrawagancki tor. Ja się w nim jednak bardzo dobrze odnajduję. Z artystkami, które ubieram, świetnie się dogadujemy, a nasz język komunikacji jest fantastyczny. Praca z nimi pozwala mi też odnajdywać inspiracje z ich muzyki. W moich kolekcjach są jednak elementy, które mogą nosić również dziewczyny w codziennych sytuacjach - nie tylko te mające bardzo ekstrawagancki styl.

Jakie są twoje zawodowe plany na przyszłość?

- Obecnie jestem na studiach magisterskich z wzornictwa produktów, a więc z dziedziny nie do końca powiązanej z modą. Poszłam ścieżką trochę eksperymentalną, ale mam zamiar to jakoś połączyć z projektowaniem. Moim celem i marzeniem jest natomiast wypromowanie się wśród zagranicznych gwiazd, takich jak Katy Perry. Chciałabym, żeby moje rzeczy nosiły światowej sławy artystki.

Rozmawiała Iwona Oszmaniec (PAP Life)


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje