Wymodeluj sobie nastrój... kolorem

Jesienią ludzie często ubierają się w różne odcienie szarości. W sezonie wiosenno-letnim moda uliczna jest zdecydowanie bardziej kolorowa. W wywiadzie dla PAP Life socjolog Julita Czernecka mówi, że kolory wpływają na nasze samopoczucie. Wyjątkiem jest czarny...

PAP Life: Czy kolory ubrań, które zakładamy na co dzień zdradzają nasz charakter?

Reklama

Julita Czernecka: Choć to wszystko należy traktować nieco z przymrużeniem oka, poniekąd trochę tak jest, że nasza podświadomość wybiera. Jeśli mamy zły humor albo jakieś problemy, najczęściej decydujemy się na stonowane kolory, tak jakbyśmy chcieli trochę gdzieś się zaszyć, nie być zbyt widoczni. Jeśli mamy dużo energii, chcemy być widoczni, np. szukamy miłości, owszem jest taka tendencja - kobiety wybierają czerwienie, fuksje, czyli bardzo widoczne kolory tak, żeby zwracać na siebie uwagę, bo właśnie te kolory najbardziej ją przyciągają.

Czy kolorem można poniekąd wymodelować sobie nastrój?

- Tak. Kobiety, które mają kiepski nastrój, np. pod wpływem brzydkiej pogody, wiedzą już, że kolorami można bardzo zagrać. Kobiety faktycznie doceniają kolor i jego wpływ na samopoczucie. Dla kobiety nie ma nastroju bez koloru, to jest ze sobą mocno związane. Z kolei mężczyźni zupełnie nie zwracają na to powiązanie uwagi.

Czy to działa w dwie strony - tzn. jeżeli mamy dobry humor wybieramy z szafy kolorowe ubrania i tak też się czujemy, a jeżeli mamy gorszy dzień dobijamy się tymi szarymi, czarnymi ubraniami, co jeszcze bardziej nas dołuje?

- Coś w tym jest, bowiem psychologia koloru mówi, że to, w jakich kolorach na co dzień przebywamy, takie mamy tendencje. Oczywiście świat mody rządzi się swoimi prawami, ale przeciętna osoba - zwłaszcza, że w Polsce, gdzie dopiero zaczynamy doceniać kolor na ulicy - tak naprawdę to najmłodsze pokolenie, dzisiejsi 20-latkowie czy 30-latkowie - oni też mają fantazję. Kobiety w średnim wieku bardzo doceniają kolor, dzięki czemu są widoczne społecznie. Jakby wraz z wiekiem, atrakcyjność kobiet spada, więc ten kolor jest takim pretekstem na zatrzymanie oka, na to, żeby być widoczną i jeszcze atrakcyjną - tak po prostu, zarówno dla mężczyzn, jak i dla innych kobiet.

A co z tak modnym kolorem czarnym w przypadku kobiet optymistycznych, zadowolonych z życia?

- Z tymi barwami, czarnym i białym, jest trochę inaczej, dlatego że to są kolory bardzo mocno wpisane dzisiaj w taki dress code biznesowy. Więc czarny od kilku dekad, właściwie od lat dwudziestych, stał się bardzo luksusowym kolorem, nie kojarzymy go już z żałobą i z tragediami w naszym okręgu kulturowym, ale też z prestiżem, z luksusem. To jest kolor biznesowy, bardzo często wykorzystywany przez kobiety i przez mężczyzn pracujących zawodowo. Więc nie można tak bezpośrednio przekładać tego, że jak jesteśmy ubrani na czarno, to mamy zły humor. Natomiast, jeśli ciągle ubieramy się w bardzo ciemne kolory, raczej jesteśmy stonowani i rzadko kiedy tryskamy dobrą energią, te kolory bardzo na nas wpływają. Też na odwrót - jak mamy bardzo dobry humor, a ubierzemy się w kolor ciemny, niestety to też działa. Wówczas ludzie mówią czasami, że nie pasuje nam ten kolor, bo przecież tryskamy energią i rzeczywiście tak jest.

Z socjolog Julitą Czernecką rozmawiała Paulina Persa (PAP Life).

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje