Zaszalej, załóż buty nie do pary!

Skrajne roztargnienie czy modowa ignorancja? Nic z tych rzeczy - zakładanie niepasujących do siebie butów to trend prosto z pokazów, który ochoczo naśladują również celebrytki.

W tym roku moda lubi nas zaskakiwać. Widzieliśmy już kosmiczne srebro u Chanel i Michaela Korsa, obszerne męskie garnitury na rachitycznych modelkach spacerujących po wybiegu u Stelli McCartney czy pstrokate futra i przeskalowane kurtki puchówki zestawione z transparentnymi, siateczkowymi sukienkami, co zaproponował dom mody Versace. Tym razem projektanci postawili na buty nie do pary.

Reklama

Oryginalny trend polegający na łączeniu niepasującego obuwia wywołał najpierw małą konsternację u obserwatorów mody, by następnie obudzić zachwyt i sprowokować co odważniejszych fashionistów do naśladownictwa. Choć noszenie obuwia nie do pary kojarzy się raczej ze skrajnym roztargnieniem lub modową ignorancją, w tym sezonie oznacza coś zgoła przeciwnego - niedopasowane buty zakładają nie tylko modelki oraz kształtujące gusta rzeszy kobiet na całym świecie blogerki, ale i olśniewające na czerwonych dywanach gwiazdy.
Wszystko zaczęło się od wiosennoletniego pokazu domy mody C,line. To wówczas Phoebe Philo posłała modelki na wybieg ubrane w różnokolorowe buty. Było to posunięcie z pewnością odważne i dość ekscentryczne, ale nie można odmówić takim zestawieniom specyficznego uroku. Podobnie jak inne, lansowane wcześniej przez utalentowaną projektantkę francuskiej marki trendy, jak choćby sneakersy w eleganckiej wersji czy malarskie printy, tak i ten, dyskusyjny zdawałoby się pomysł zyskał aprobatę ceniących eksperymenty ze stylem celebrytów i fanów nietuzinkowych modowych rozwiązań.

Moda na zakładanie butów nie do pary zawitała w końcu i na czerwone dywany, gdzie gwiazdy prezentują olśniewające, eleganckie kreacje. Okazuje się, że owa elegancja nie kłóci się z modową fantazją. Udowodniła to Naomie Harris, która na tegorocznej gali wręczenia Oscarów zaprezentowała się w białej, połyskującej kreacji z trenem, którą uzupełniła delikatnymi żółtymi sandałkami na szpilce. Diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. Buty aktorki różniły się bowiem detalami - podczas gdy jeden diamentową ozdobę umieszczoną miał z przodu, na pasku okalającym palce, na drugim biżuteryjna aplikacja zdobiła pasek wokół kostki. Efekt asymetrii dodał stylizacji Harris świeżości potwierdzając, że buty nie do pary są dziś wyrazem kreatywnego podejścia do mody - również w eleganckich zestawieniach.

Nie bójmy się zakładać różniących się od siebie butów także na co dzień. Ważny jest tu jednak pewien umiar. Zamiast decydować się na dwa kompletnie różne buty, postawmy na zabawę kolorem lub detalem, sięgając np. po różniące się barwą egzemplarze w ramach tego samego modelu. W ten sposób przemycimy odrobinę szaleństwa do codziennego stroju, nie wzbudzając przy tym nadmiernego zainteresowania przechodniów. (PAP Life)


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje