Rodzice, zauważcie mnie!

Ucieczki z domu najczęściej zdarzają się latem. Młodzi "na gigancie" chcą przeżyć przygodę, "spróbować" wolności i samodzielności. Często nie są pełnoletni, za to łatwowierni i naiwni.

Część uciekinierów, wraz z pierwszymi chłodnymi nocami wróci do domu. Niektórzy, po powrocie, będą potrzebowali pomocy psychologa lub psychiatry, inni nigdy się nie odnajdą.

Reklama

"Gigant" to zjawisko, które dotyka nie tylko młodzieży z rodzin biednych czy patologicznych, ale także z tzw. "dobrych domów". Dzieci uciekają przed problemami, bardzo często dlatego, że mają dosyć ciągłych kłótni rodziców.

Młodzież "na gigancie" nie ma lub nie odczuwa wsparcia ze strony swojego środowiska, nie potrafi albo nie ma kogo poprosić o pomoc. Ucieczka staje się czytelnym sygnałem: "Zauważcie mnie!".
- By być sobą nie musisz uciekać - mówi Joanna Meder z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, ekspert programu "Odnaleźć siebie".

- Rozmawiaj o swoich codziennych sprawach z rodzicami, przyjaciółmi, rodzeństwem, pedagogiem w szkole. Mów o problemach i o uczuciach. Normalnym jest, że każdy młody człowiek chce walczyć o własny świat. Nikt nie lubi, gdy ktoś mówi mu, co jest dla niego dobre. Dziecko ma prawo do swoich zainteresowań, stroju, miejsca, słuchanej muzyki - podkreśla.

Młodzież "na gigancie", szukając przygody podróżuje po kraju, łatwo nawiązuje nowe znajomości, nocuje u nowo poznanych osób. Niestety istnieje niebezpieczeństwo, że intencje osób, które proponują uciekinierowi nocleg, są dalekie od bezinteresownej pomocy.

Nieletni uciekają, gdy sądzą, że ich potrzeby są niezauważane bądź lekceważone.To, czy dziecko pokusi się na "bycie samodzielnym", zależy od tego, czy rodzice z nim rozmawiają, słuchają, co ma do powiedzenia i tłumaczą mu swój punkt widzenia - mówi Joanna Meder.

INTERIA.PL/materiały prasowe
Dowiedz się więcej na temat: rodzice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama