Jak zachować korzyści z urlopu

Letni wypoczynek to dobry sposób na podreperowanie zdrowia i zszarganych nerwów. Potem wracamy do domu, pracy, problemów... Są jednak sztuczki, które pozwolą na to, by dobre skutki wakacji pozostały z nami na dłużej.

- Tego lata, w czerwcu, pojechałam z mężem do Bułgarii. Przed urlopem oboje czuliśmy się zmęczeni i spięci. Małżonek od pewnego czasu cierpi na bezsenność, ja mam kłopoty z ciśnieniem, bywam nerwowa - opowiada Krystyna Gryczko (52 l.), urzędniczka ze Szczecina. - Te dwa tygodnie bardzo się nam przydały. Wróciliśmy jak nowo narodzeni: wyspani, zdrowsi, weselsi! Żeby utrzymać ten stan jak najdłużej, zastosowaliśmy kilka prostych zabiegów.

Reklama

- W bułgarskim hotelu pomogły się nam wysypiać rolety i gęste zasłony, które nie przepuszczały światła. W naszej sypialni nie bardzo możemy takie zamontować, ale po powrocie natychmiast kupiłam mężowi przez internet opaski na oczy, do spania. Są tanie, kosztują od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, a wyraźnie poprawiają jakość snu. Ponadto wprowadziłam do jadłospisu kilka bułgarskich smakołyków, np. sałatkę szopską. I wreszcie: przynajmniej raz w tygodniu wychodzimy razem dwoje: do kina, do znajomych albo potańczyć. Czujemy się wtedy radośni i wyluzowani, prawie jak na urlopie!

- Po wspólnych wakacjach jesteśmy bardziej wyczuleni na potrzeby partnera i dobrze jest to wykorzystać - komentuje Hanna Borkowska, psycholog. - Na urlopie ludzie komunikują się ze sobą 10 razy więcej niż rutynowo w domu, dostrzegają się nawzajem. To ociepla związek. Po powrocie można kontynuować ten zwyczaj: rozmawiać równie często, dzielić się myślami i spostrzeżeniami, wychodzić gdzieś razem.

- Co roku dobry nastrój z urlopu staram się przenieść także do pracy - mówi Elżbieta (56 l.) z Białegostoku. - Po powrocie do biura zwykle częstuję koleżanki jakimś regionalnym smakołykiem. Chętnym opowiadam, jak było i co robiłam, pokazuję zdjęcia. Najważniejsze jest jednak to, żeby jak najdłużej zachować urlopowy spokój i luz, życzliwość dla innych: nie zaniedbywać zawodowych obowiązków, ale nie przejmować się ponad miarę i myśleć pozytywnie!

Gdy Ela ma w pracy trudny dzień, pomaga jej krótka przerwa, filiżanka kawy i rzut oka na pamiątkę z urlopu na biurku. Na przykład na... muszelkę znalezioną nad Wigrami, jak w piosence Marii Koterbskiej. A do szefa po powrocie z wakacji promiennie się uśmiecha.

To ci może pomóc

Nie zrywaj kontaktów z miłymi osobami poznanymi na urlopie. Życzliwych ludzi dookoła ciebie nigdy dość, każda dobra znajomość jest na wagę złota.

Zadbaj o utrzymanie ładnego wyglądu. Manikiur, pedikiur czy odświeżenie fryzury poprawia humor i dodaje pewności siebie.

Jeśli masz bardzo stresującą pracę, maksymalnie wykorzystaj przerwę na obiad. Może po zjedzeniu posiłku znajdziesz czas na krótki spacer? Po prostu odejdź od biurka!

Uporządkuj pamiątki z wakacji, zarchiwizuj fotografie. Jeśli takie sprawy odłożysz na później, mogą się ciągnąć kilka miesięcy. Wakacyjne zdjęcia przywołują miłe wspomnienia i integrują rodzinę.

Powakacyjne postanowienia

Jakie są metody, by po urlopie zachować dobry nastrój i nie "złapać doła"?

Hanna Miller, psycholog: - Urlop zawsze wiąże się z pewną zmianą, więc po powrocie przyda się też choćby jedna mała zmiana w miejscu, w którym pracujemy. Może uda się przesiąść czy inaczej ustawić biurko. Albo chociaż przemeblować sprzęty na nim... To pomaga spojrzeć na stare i dobrze znane sprawy z innej perspektywy. Warto też mieć przed oczami jakąś pamiątkę z wakacji, by przypominała nam te przyjemne chwile i poprawiała samopoczucie.

Ale na kolejne wakacje trzeba czekać rok. To tak długo!

- Dlatego zaraz po powrocie dobrze jest zaplanować następny, choćby krótki wypoczynek, nawet odległy w czasie. Np. zarezerwować noclegi na długi weekend. Samo czekanie na taką przyjemność już może spowodować poprawę nastroju.

Czy robić pourlopowe postanowienia: będę chodziła basen, zacznę biegać itd?

- Proponuję takie, które kojarzą się z urlopem, np. piesze wycieczki czy częstsze spacery. Małe kroki, nie wszystko naraz! A jeśli się zaraz nie uda, nie ma tragedii. Za jakiś czas można znów spróbować.

Odstawiliśmy komputer

Alina Marczuk z Wrocławia, recepcjonistka w dużej firmie, spędziła wakacje w Grecji z mężem i dziećmi: 12-letnią Sandrą i 8-letnim Krzysiem. Razem się opalali, zwiedzali, pływali w morzu. I dużo ze sobą rozmawiali, na co ostatnio było mniej czasu. - Bardziej się do siebie zbliżyliśmy. Rodzina się mocniej zintegrowała - uważa pani Alina.

Po powrocie z urlopu poświęcili jeden z wieczorów na wspólne przejrzenie zdjęć, żeby wybrać te najlepsze do albumu z wakacji. Zaplanowali także wstępnie kolejny rodzinny wyjazd. - Dzieci koniecznie chciałyby zobaczyć Hiszpanię - mówi kobieta. - Umówiliśmy się, że jeśli wszystko dobrze się ułoży, na przyszły rok pojedziemy właśnie tam.

Pani Marczuk i jej mąż zauważyli, że na wakacjach dobrze im zrobił odpoczynek od komputera. Posługiwali się smartfonem, gdy trzeba było coś sprawdzić. Natomiast nie wchodzili na portale społecznościowe, nie surfowali długo w sieci. - Obiecaliśmy więc sobie, że raz w tygodniu, w niedzielę, odstawimy komputer - wyznaje pani Alina. - To dobre dla rodziny, a dodatkowo... w poniedziałek lepiej i efektywniej się nam pracuje.

Dorota Filipkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje