Czy należy bać się modyfikowanej żywności?

GMO (Genetically Modified Organism) - to organizmy, których geny zostały zmienione przez człowieka. Naukowcy mówią, że zmodyfikowana żywność jest bezpieczna, wielu z nas jednak jest w stosunku do GMO nieufnych. Czy jest się czego bać?

Uprawiane przez siebie rośliny i zwierzęta człowiek ulepsza od zawsze, poszukując odporniejszych, łatwiejszych w hodowli i smaczniejszych odmian. Dotąd jednak ten proces był rozłożony na lata. A skutki wprowadzonych zmian bacznie obserwowane.

Reklama

Dziś, gdy zmiany wprowadza się w laboratoriach, nie ma czasu na to, by na przestrzeni życia kilku pokoleń monitorować skutki. Nie wiadomo więc, jaki realny wpływ mają wprowadzone modyfikacje na nasze organizmy. To właśnie główny argument przeciwników genetycznie modyfikowanej żywności. Zwolennicy GMO twierdzą z kolei, że to żywność bezpieczna, bo pochodzi z kontrolowanych hodowli. Jak się w tym odnaleźć?

Jeszcze słodsza kukurydza

Amerykanie nie mają problemu z GMO, to oni produkują najwięcej zmodyfikowanej genetycznie żywności. Liderami w tej dziedzinie są także Argentyna, Kanada, Brazylia, Chiny i RPA.

Najczęściej modyfikowanymi rośliny na świecie są: kukurydza, pomidory, soja i ziemniaki.

Rośliny transgeniczne miały stanowić , m.in. rozwiązanie problemu głodu na świecie. Odporne na działanie szkodników, chorób i warunki atmosferyczne, wydajniejsze i trwalsze, miały nawet leczyć niektóre schorzenia, np. pomidory o zwiększonej zawartości likopenu mającego antynowotworowe właściwości.

Jednak podczas ich hodowli na jaw wyszły także skutki uboczne modyfikacji, m.in. silne alergie łącznie z przypadkami śmiertelnymi.

Wydawało się także, że rośliny genetycznie zmodyfikowane będą wymagały mniejszej ilości środków ochrony roślin - będą więc zdrowsze, okazało się jednak, że chwasty stopniowo uodporniają się na działanie herbicydów, trzeba więc stosować większe ich ilości, by ochronić rośliny.

Bomba z opóźnionym zapłonem

Jednak największe obawy wiążą się z długofalowymi skutkami działania GMO, które można zaobserwować na przestrzeni kilku pokoleń. Najbardziej obawiamy się powstałych w ten sposób zmian nowotworowych, niepłodności i nasilenia alergii.

Książę Walii Karol określił GMO nieudanym eksperymentem na przyrodzie i ludziach. Wypowiadając się w 2008 roku na łamach prasy na temat modyfikowanej żywności, przestrzegał przed ryzykiem wywołania katastrofy ekologicznej spowodowanej masowym modyfikowaniem organizmów.

Z wprowadzeniem do Polski upraw GMO walczy , m.in. Greenpace. Organizacja przestrzega przed niekontrolowanym rozprzestrzenianiem się transgenicznych upraw oraz zaburzeniami w ekosystemie, podając przykład z Niemiec, gdzie hodowla modyfikowanych rośli doprowadziła do wyginięcia pszczół.

Uprawy pod szczególnym nadzorem

Zwolennicy żywności GMO , twierdzą, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, by tego rodzaju żywność była niebezpieczna. Przeciwnie - hodowle roślin transgenicznych są nieustanie monitorowane i poddawane badaniom. Pozbawione są także wielu zanieczyszczeń chemicznych, od których nie jest wolna żywność naturalna.

Ważne są także walory smakowe GMO - słodka kukurydza, bezpestkowe winogrona czy mandarynki.

Wiesz, co jesz

Europa jest nieufna w stosunku do GMO. Także polska Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi dołączyła w czerwcu 2004 r. do ogólnoeuropejskiej akcji Europa wolna od GMO.

Należy pamiętać także, że w Polsce nie ma zakazu karmienia zwierząt hodowlanych zmodyfikowana paszą.

Decyzja o tym, czy chcemy jeść modyfikowaną żywność należy do nas. Towary, które chociażby w małym procencie zawierają zmodyfikowany składniki muszą posiadać odpowiednią informację.

Anna Piątkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje