Dominika Ostałowska: Chudnę - tyję, moja sprawa

Przeszła na dietę, ale wcale nie dlatego, by mieć figurę modelki. „Jestem z siebie dumna, bo robię coś dla siebie”, mówi SHOW Dominika Ostałowska.

Raz jest jej trochę mniej, potem więcej, a teraz... znowu mniej. Dominika Ostałowska (46) od kilku tygodni jest na diecie, co wywołało lawinę plotek. Czy odchudza się z powodu nowej roli? A może dlatego, żeby nie stracić starej? Tylko nam gwiazda "M jak miłość" opowiada o swojej motywacji. Utrata wagi wcale nie jest jej głównym celem!

Reklama

Ona nie musi się odchudzać

Prawda jest taka, że aktorka nie przeszła na dietę, by utrzymać swoją atrakcyjność zawodową w oczach producentów. Nie musi podkreślać warsztatu figurą. Dominika gra od 1994 r., kiedy to ukończyła Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza. Od razu po studiach została aktorką Teatru Ateneum - miała wtedy 23 lata. Jednocześnie zaczęła występować przed kamerą. Stworzyła wspaniałe kreacje w "Łagodnej", "Musisz żyć i serialu "Boża podszewka". Za najlepszą rolę kobiecą w "Opowieściach Lasku Wiedeńskiego" dostała w 1999 roku nagrodę Feliksa Warszawskiego. Jej drugoplanową rolę w filmie "Warszawa" doceniono Orłem oraz Złotym Lwem. Orła dostała także za "Daleko od okna", a nominację do tej nagrody - za "Wojaczka". Cały czas gra też na deskach teatru. Aktualnie - w Teatrze Capitol.

Serialowe zamieszanie

Jednak szersza publiczność kojarzy Ostałowską przede wszystkim z "M jak miłość". Jakiś czas temu media obiegła wiadomość, że twórcy serialu postanowili usunąć wątek jej bohaterki. Marta wyjechała do Ameryki, zostawiając w kraju męża (Krystian Wieczorek). A ponieważ ten, odrzucony i osamotniony, niebezpiecznie zbliżył się do Magdy (Anna Mucha), zaczęto snuć przypuszczenia, że Marta już nie wróci. Rezygnacja z udziału aktorki w serialu miała być właśnie podyktowana jej sporą nadwagą, ponoć nie pasowała do szczupłego i przystojnego Wieczorka. "Plotka to bardzo dobre określenie tej informacji. Produkcja serialu ma inne obowiązki niż ingerowanie w posiłki aktorów", skomentowała aktorka. To, że nie straciła roli, potwierdziła także Karolina Baranowska z produkcji serialu. "W odcinkach, które są w realizacji, Dominika Ostałowska jest obecna, a scenarzyści planują rozwinąć jej wątek w nowym sezonie", zapewniła w rozmowie z SHOW.

Pojawiły się też inne doniesienia - ponoć aktorka otrzymała propozycję zagrania w serialu "Na Wspólnej". Od kilku miesięcy występuje w nim już jej syn, Hubert Zduniak. Jak dotąd nie potwierdziły się te informacje, ale gdyby gwiazda zdecydowała się na taki krok, byłby on bardzo ryzykowny. Mogłaby w ten sposób na zawsze przekreślić swoje szanse na powrót do "M jak miłość"...

Więc po co ta dieta?

"Miałam duży problem z regularnym odżywianiem. Zresztą myślę, że dzisiaj wiele osób ma ten sam problem, nie tylko w moim zawodzie. Często jadamy nieregularnie, nie zastanawiamy się też nad jakością posiłków. Ja doszłam do takiego momentu, że nie jadłam właściwie w ogóle. Zawsze cierpiałam, gdy musiałam, ze względu na charakter mojej pracy, odżywiać się byle jak, w miejscach, które niekoniecznie serwują najzdrowsze posiłki. To bardzo podłamuje metabolizm. Ci, którzy nie mają tego problemu, często nie mogą w to uwierzyć, ale tak jest", tłumaczy aktorka w rozmowie z SHOW.

"Moją motywacją jest zdrowie - absolutnie. Chciałabym, za pomocą tej diety, ustabilizować energię. Mieć jej tyle, by móc cieszyć się życiem. Również razem z synem. Dlatego dyscyplinuję się pod względem regularności, pilnuję się. Na szczęście moje posiłki są nie tylko zdrowe i lekkie, ale też smaczne!", dodaje. Aktorka stosuje tzw. dietę pudełkową, co jest dla niej bardzo wygodnym rozwiązaniem.

Dla zdrowia!

To nie pierwszy raz, kiedy Ostałowska postanowiła o siebie zadbać. Jej spektakularną metamorfozę obserwowaliśmy już w 2015 r., kiedy to schudła 20 kilogramów. Wtedy, faktycznie, o to jej chodziło. Jednak gdy tylko wróciła do poprzednich nawyków, a więc nieregularnego odżywiania się, dopadł ją efekt jo-jo. Nie pomagały też problemy ze zdrowiem. Podejrzewano u niej chorobę tarczycy, w końcu okazało się, że to serce. Aktorka przeszła zabieg ablacji. Dziś podchodzi do diety już inaczej.

"Moim marzeniem w tej chwili jest uregulowanie posiłków. Nie zamierzam robić z siebie jakiejś figury flagowej odchudzania, ponieważ uważam, że jest to nie fair i seksistowskie podejście do sprawy. Będę sobie tyć albo chudnąć w zależności od tego, co chcę ze swoim życiem zrobić", mówi SHOW. Przyznaje też, że dieta kosztuje ją sporo wysiłku: "Ponieważ nauczyłam się jeść bardzo mało, największym bólem jest dla mnie to, żeby w ogóle jeść. Te pięć posiłków dziennie to jest dla mnie bardzo dużo. To jest rodzaj poświęcenia, pilnowania się, żeby zrobić to, co trzeba, trochę wbrew własnej naturze, nawykom, zwyczajom", wyjaśnia.

Dobrze jest dbać o siebie

Po kilku tygodniach diety... "pierwsze efekty już są. Czuję się lżejsza i mam więcej energii do życia i do pracy, poprawił mi się wygląd skóry oraz metabolizm. Koledzy z teatru zauważyli, że zaczęłam tracić kilogramy. Z dnia na dzień jest coraz lepiej", pochwaliła się aktorka w rozmowie z "Super Expressem". Ale jest coś jeszcze - gwiazda odzyskała dobre samopoczucie. "Gdy człowiek robi coś dobrego dla siebie, to jest z siebie zadowolony, dumny. Dziś nikt już nie zaprzeczy, że takie połączenia psychosomatyczne istnieją. Troskę o siebie samych niektórzy mają wrodzoną albo od wczesnych lat nabytą. A inni - jak ja - zapominają o sobie i latami to utrwalają. A ja się uczę dbania o siebie i sprawia mi to ogromną przyjemność", mówi SHOW Dominika Ostałowska. Tak trzymać!

Marta Uler

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje