Amok miłości

Wiążąc się z niegrzecznym chłopcem, mamy nadzieję, że tym razem przeżyjemy coś niezwykłego. Jednak próby udomowienia lekkoducha to wyniszczająca gonitwa za króliczkiem i samooszukiwanie się, że już ma się go w garści.

Znowu mamy na ekranach nowego Jamesa Bonda, wytrawnego seryjnego podrywacza, zarówno szarmanckiego, jak i porywczego. Ale czym byłby agent 007 bez dziewczyn Bonda? To one rozpalają zmysły, chociaż mogą liczyć na wierność tylko przez jeden odcinek. Bohater masowej wyobraźni porzuca zakochaną kobietę, by zbawić świat i jeszcze przy tym nieźle zarobić. Ciągle tak wiele kobiet skazuje się na emocjonalny krach, lokując uczucia w kimś chronicznie niewiernym. Czyżby próżny manipulator, nieliczący się z nikim i z niczym miał u nas więcej szans niż miły i uczynny dżentelmen? Wiele na to wskazuje.

Reklama

Dżentelmeni źle widziani

Niebezpieczne związki zawsze wydawały się bardziej atrakcyjne niż groźne. Zagadką popularności zimnych drani zajęli się nawet psychologowie. Wyodrębnili specyficzny układ cech osobowości, tzw. ciemną triadę, której posiadacze pod każdą szerokością geograficzną postrzegani są jako atrakcyjni partnerzy. Narcyzm, zachowania antyspołeczne i makiawelizm - oto prawdziwe oblicze Don Juana. I to się nam podoba!

Badania Davida Schmitta z Uniwersytetu Bradleya w USA ujawniają, że egoiści i próżni manipulatorzy częściej niż pozostali panowie angażują się w niezobowiązujące romanse, jednonocne przygody i skutecznie podrywają, choć tylko na chwilę. Wyniki prac doktora Petera Jonasona z Uniwersytetu Nowego Meksyku w Las Cruces potwierdzają, że złe maniery w relacjach damsko-męskich to podstawa najbardziej efektywnej strategii rozsiewania genów. Nasza kobieca podświadomość nie koduje bowiem notorycznych podrywaczy jako bezczelnych, nieuczciwych i odrażających łotrów. Wprost przeciwnie: w ich niecnych zabiegach dostrzegamy siłę, odwagę oraz skłonności do ryzyka. A wszystkie te cechy składają się na obraz idealnego reproduktora zapewniającego zdrowe i mocne geny.

Złamane serce to sprawka biologii?

Wprawdzie przystojny drań może w naszej podświadomości jawić się jako doskonały dawca nasienia, ale jednak nasza świadomość tak łatwo nie daje się oszukać. Bystry łobuz może i oferuje pożądany zestaw chromosomów, ale kiepsko rokuje jako wymarzony partner i ojciec. Skoro ewolucja ma w sobie pierwiastek mądrości, to dlaczego nie przyzwoliła na wyginięcie nieuczciwych przystojniaczków albo chociaż nie nauczyła nas, jak się im skutecznie opierać? Według profesora Matthew Kellera z University of Colorado w Boulder ciemna triada osobowości przetrwała, ponieważ niegrzeczny chłopak przez dżentelmenów nie bywa postrzegany jako konkurent, a więc nie jest zwalczany. Dobrym chłopcom co najwyżej przemknie przez myśl: "Co one widzą w tym pajacu?". No właśnie, co my w nich widzimy?

Dowiedz się więcej na temat: gonitwa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje