Biorę sobie za dużo na głowę

Plany na dziś? Praca, wywiadówka, zakupy, odrabianie lekcji z synem, telefon do mamy, pranie... Czujesz, że natłok zajęć wyczerpuje twoją energię? Podpowiadamy, co począć, gdy wszystko wydaje się równie pilne.

Starasz się być świetną matką, dobrą żoną, odpowiedzialnym pracownikiem. Musisz jeszcze zatroszczyć się o rodziców, a i dom sam się nie posprząta. Ważne są dla ciebie przyjaciółki. Jak to wszystko pogodzić? Mówisz: muszę się lepiej ogarnąć, planować z wyprzedzeniem, szybciej działać! Nie da się? Oczywiście, że tak. Pytanie tylko, za jaką cenę? Czasem okazuje się, że siłą rzeczy robimy coś po łebkach. Dopada nas bezsenność, migreny. A gdy zmęczenie bierze górę, radość z życia gdzieś się ulatnia. Oczywiście, czasem trzeba się zmobilizować, ale kluczem do szczęścia i większej efektywności jest równowaga.

Reklama

Jak ją osiągnąć? Zrób sobie test 10 minut. Ostatnią rzeczą, którą chcesz usłyszeć, gdy wszystko leci ci z rąk, jest rada "zwolnij!" Bo tylko podkręcając tempo, wyrobisz się na czas. A to zdradliwa pułapka. Im bardziej się spieszymy, tym gorsze osiągamy wyniki. Nie zawsze to zauważamy. Najpierw przemęczony mózg płata ci figle. I okazuje się, że nie wysłałaś ważnego maila, choć nigdy dotąd ci się to nie zdarzyło. Przeszłaś w zamyśleniu przez jezdnię na czerwonym świetle, zapomniałaś nastawić budzik. Psycholodzy radzą, by zrobić eksperyment. Pomiędzy zadaniami usiądź bezczynnie na 10 minut. Jeśli czujesz wtedy silne napięcie i nie możesz znaleźć sobie miejsca, to oznacza, że najbardziej potrzebujesz... przerwy. Pośpiech, stres wpływają na nas trochę jak alkohol, ponieważ zaburzają ocenę sytuacji. Jesteś przekonana, że radzisz sobie świetnie, ale tak, niestety, nie jest. Przestajesz zauważać niedociągnięcia, popełniasz głupie błędy i coraz częściej idziesz na skróty.

Pół godziny zapasu. Czy wiesz, że z reguły nie zdajemy sobie sprawy, ile czasu zajmują nam różne czynności, nawet te, które wykonujemy codziennie? Zazwyczaj jesteśmy przekonani, że trwają krócej niż w rzeczywistości. Że coś zrobimy "błyskawicznie", "przy okazji", "w międzyczasie". Na przykład kobiety pytane o to, ile zabiera im przygotowanie śniadania, zapewniały, że wystarcza im kwadrans. A naprawdę potrzebowały dziesięciu minut więcej. Często właśnie dlatego nasz kalendarz jest przeładowany. Planując dzień, załóż przy każdym zadaniu półgodzinny margines. Z takim "buforem" unikniesz stresującego pośpiechu, a nieoczekiwane przeszkody nie wytrącą cię z równowagi.

Nie wyręczaj innych. W biurze często kończysz coś za koleżankę, bo ona sobie nie radzi? Wyręczasz córkę, bo za długo się guzdrze? A co, gdybyś od czasu do czasu się wycofała? Nie obawiaj się wyłączyć komórki lub zignorować mało ważny e-mail. Odruch natychmiastowej reakcji na cudze potrzeby wcale nie sprawi, że ludzie zaczną cię doceniać albo nagle zorientują się, że jesteś przeciążona. Wręcz przeciwnie, uznają twoje zaangażowanie za coś oczywistego. Przyzwyczaj znajomych i współpracowników, że nie jesteś na każde ich zawołanie (dotyczy to również najbliższych). Chociaż to niesprawiedliwe, jesteśmy bardziej wdzięczni tym, którzy dawkują pomoc, niż tym, którzy zawsze w każdej sytuacji biegną nam na ratunek.

Lista rzeczy NIE do zrobienia. Wypisz na kartce wszystkie czynności. Nie te codzienne, tylko z tygodnia (tak zyskasz szerszą perspektywę). Nie pomijaj oglądania ulubionego serialu ani kawy z przyjaciółką. Teraz wyłącz ze spisu to, co jest absolutnie niezbędne do przeżycia, czyli pracę, jedzenie itd. Resztę podziel na następujące kategorie: priorytet, przyjemność i coś, co cię wyczerpuje. Wypełnij tabelkę i nie przejmuj się, że np. rozmowy z dzieckiem znajdą się w każdej z trzech grup. To tylko oznacza, że są naprawdę ważne.

A teraz postaraj się wykreślić choć dwie pozycje - najlepiej z ostatniej kategorii (np. wieczorne pucowanie kuchni po kolacji). To tylko dwie rzeczy, ale przekonasz się, że poczujesz różnicę. A nazywając przewrotnie swoją listę, spisem rzeczy NIE do zrobienia, z góry nastawisz się na eliminowanie. Mając tyle na głowie, prawdopodobnie najchętniej wykreśliłabyś punkty z kategorii "Przyjemność". Ale to nie leży w twoim interesie. Żeby mieć siłę, powinnaś zadbać o siebie. To jak ze szkoleniem w samolocie. Stewardessy uczą, że najpierw należy założyć maskę tlenową sobie, a potem dziecku. Tylko dzięki temu będziesz skuteczna.

Maria Barcz
Nasz ekspert: Sławomira Rozbicka, www.wsparciepsychologiczne.pl


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje