Naucz się stawiać granice nachalnemu macho

Niechciane komplementy, aluzje i żarty, które sprawiają przykrość lub wprawiają w zakłopotanie. A czasem dotyk, którego sobie nie życzysz. Dowiedz się, jak reagować na zaczepki w pracy i poza nią.

Kolega skomentował w niewybrednych słowach twój wygląd. Podobno miał to być komplement, ale czujesz, że coś jest nie w porządku. Powinnaś mu się odciąć, zaprotestować, lecz nie chcesz wyjść na przewrażliwioną, w końcu znacie się od dawna. Dlatego bagatelizujesz sprawę, znajdując dla dowcipnisia mnóstwo usprawiedliwień. Czasem po prostu ogarnia cię skrępowanie, więc wolisz zapomnieć o całej sytuacji.

Reklama

Jednak warto się przełamać i zareagować, bo milczenie może być traktowane jak zgoda na zachowanie, którego nie akceptujesz. A wtedy może się, niestety, powtarzać. Lepiej nie zastanawiać się, jak zostaniesz odebrana i czy kogoś dotkniesz. Po co się męczyć? Skoro czujesz się obrażona albo gdy czyjś sposób bycia ci nie odpowiada, powiedz to. Podpowiemy ci, jak uciąć niewłaściwe odzywki i położyć kres grubiańskim zalotom. Jeśli się na to odważysz, od razu poczujesz się lepiej.

Na gruncie zawodowym: Tu chroni cię prawo pracy

Na liście nagannych zachowań znajduje się nie tylko niechciany dotyk, propozycje lub uwagi o seksualnym podtekście. To również opowiadanie nieprzyzwoitych dowcipów, zbyt osobiste pytania, obraźliwe gesty lub publiczne dzielenie się detalami życia intymnego. Uporczywe wpatrywanie się czy pełne uznania gwizdy także są niedopuszczalne. Masz więc prawo reagować nie tylko w sytuacjach, gdy dochodzi do fizycznego kontaktu.

Powiedz spokojnie, że nie życzysz sobie podobnego zachowania, bo ono cię nie bawi, a sprawia przykrość. Nie podnoś głosu, ale też nie uśmiechaj się.

Nie musisz czekać z reprymendą, aż znajdziesz się na osobności z winowajcą czy prosić go na stronę. Dyskrecja nie jest teraz wskazana. Wręcz przeciwnie, powinno zależeć ci na świadkach. Nawet gdy uważasz zdarzenie za krępujące, to druga strona ma się wstydzić, nie ty.

Nie przedłużaj rozmowy. Mężczyzna będzie prawdopodobnie wciągał cię w dyskusję. Zacznie przekonywać, że nie rozumie, o co ci chodzi, lub tłumaczyć, że źle zinterpretowałaś jego gest albo słowa. Może też cię wyśmiewać, spierać się, co jest obraźliwe, a co nie. Nie wdawaj się z nim w polemikę. Podkreśl, że to, co zrobił, dotknęło cię. Po czym odejdź albo wróć do swoich zajęć.

Jeśli przy zdarzeniu nie było nikogo, możesz jeszcze dodać, że następnym razem powiadomisz o wszystkim szefa. Opowiedz współpracownikom, co się wydarzyło. Czujesz się niepewnie? W miarę możliwości unikaj przebywania z tą osobą sam na sam. Ale bez potrzeby nie wracaj do tego tematu.

Jeśli otrzymałaś nietaktowną korespondencję SMS-em lub e-mailem, nie odpowiadaj na nią, nie kasuj, tylko zachowaj. Gdy zobaczysz nadawcę, poinformuj go, że przekroczył granice i prosisz, by przestał wysyłać ci podobne wiadomości.

Kiedy mężczyzna nie reaguje na ostrzeżenia (trzy to absolutne maksimum), a jego zachowanie mocno uprzykrza ci życie, nie wahaj się zgłosić tego faktu przełożonym. Powinno być ono w formie pisemnej. Zaadresuj je do bezpośredniego szefa, a gdy to on jest źródłem kłopotów, do działu HR. W przypadku braku odzewu (czyli braku co najmniej oficjalnego upomnienia), zwróć się do inspekcji pracy, powołując się na naruszenie artykułu 11. kodeksu pracy, zobowiązującego pracodawcę do poszanowania godności osobistej zatrudnionego. Pamiętaj, że będziesz musiała udowodnić oskarżenia. Dlatego wcześniej warto zapisywać w notesie każde zajście z dokładną datą. Zadbaj o zebranie dowodów i przedstawienie osób, które potwierdzą twoją wersję.

W przestrzeni publicznej nie wstydź się prosić o pomoc

Każda z nas doświadczyła tego przynajmniej raz w życiu. Gwizdy na ulicy, głośne komentarze, okrzyki, a czasem zbyt bliskie przysuwanie się w autobusie. Mężczyźni zaczepiający kobiety w przestrzeni publicznej czują się bezkarni. Najlepiej ignorować ich impertynencje, ale w przypadku bardziej natarczywych zachowań, jak na przykład dotykanie lub zachodzenie drogi, lepiej działać zdecydowanie.

W sytuacji gdy np. jedziesz pociągiem lub autobusem, nie wahaj się prosić o pomoc współpasażerów. Najlepiej zwrócić się do konkretnej osoby i powiedzieć, czego oczekujesz. Na przykład: "Czy mógłby pan usiąść obok, nie mam ochoty rozmawiać z tym panem". Dobrym wyjściem jest nawiązanie rozmowy z innymi ludźmi, niekoniecznie na temat zaczepiającego cię mężczyzny. Pogawędka w większym gronie, na neutralny temat jak choćby pogoda, powinna go ostudzić i uświadomić, że znalazłaś sobie potencjalnych obrońców.

Jeśli utknęłaś gdzieś z natrętem, np. na pustym peronie, wyjmij telefon i zadzwoń do koleżanki albo partnera. Nie tylko zniechęcisz mężczyznę do kontaktu, ale sama poczujesz się bezpieczniej.

Jeśli ktoś narusza twoją osobistą przestrzeń, powiedz stanowczo: "Proszę mnie nie dotykać!" albo: "Proszę zostawić mnie w spokoju!". Najlepiej patrzeć wtedy drugiej osobie w oczy, żeby pokazać, że się jej nie boisz. Lecz z jednym wyjątkiem: kiedy jesteście w odizolowanym miejscu - na pustej ulicy, w windzie - nie odzywaj się. Ponieważ jesteś prowokowana do reakcji, to, że się odezwiesz, może ośmielać. Powstrzymaj się zwłaszcza od obraźliwych słów. Nazwanie kogoś chamem może podsycić agresję. O ile to możliwe, jak najszybciej oddal się.

Podejdź do policjanta albo strażnika miejskiego i poinformuj go, że zaczepia cię obcy człowiek. Nie obawiaj się, że wyjdziesz na histeryczkę. Służby porządkowe mają obowiązek interweniować w takich przypadkach.

Instruktorzy sztuk walki radzą krzyczeć, gdy ktoś podchodzi zbyt blisko, a ty czujesz się zagrożona. Zawołaj "Ratunku!", "Proszę odejść!". W ten sposób spłoszysz napastnika. A że reakcja może okazać się ciut przesadzona? Lepsze to niż bierność.

Maria Barcz

-------------

Bądź bezpieczna na ulicy

Ekspert Lech Dębski, psychoterapeuta, hipnoterapeuta, www.nlp.pl:

Czujność popłaca. Jeśli zwracasz uwagę na to, co dzieje się dookoła, stajesz się trudniejszym celem. Dlatego na ulicy lepiej nie być zatopionym w myślach, nie sprawdzać wciąż telefonu. Ponieważ większość napadów ma miejsce w okolicy dobrze znanej poszkodowanym (w pobliżu domu i na trasach przemierzanych codziennie), bądź ostrożna nawet wtedy, gdy jesteś na swoim terenie.

Zaufaj intuicji. Ofiary twierdzą, że tuż przed atakiem czuły, że coś jest nie w porządku, ale zlekceważyły to. Gdy intuicja podpowiada, żeby nie wchodzić do windy z tym człowiekiem albo nie skracać drogi przez ciemny parking, wycofaj się. Podświadomość nie ostrzega cię bez powodu.

Pokaż, że niełatwo cię przestraszyć. Unikasz kontaktu wzrokowego z podejrzanym typem? To błąd, ponieważ uzna, że boisz się konfrontacji i nie będziesz się bronić. Postaraj się nie sprawiać wrażenia uległej. Idź wyprostowana, pewnym krokiem, daj się zauważyć.

"Zeskanuj" wzrokiem napastnika. Gdy słyszysz, że ktoś za tobą idzie, odwróć się i obejrzyj tę osobę tak, żeby odniosła wrażenie, że ją zapamiętujesz. Zwykły przechodzień nie zwróci na twoje zachowanie uwagi, ale człowiek o nieczystych intencjach może zrezygnować z ataku.

Nie pozwól nikomu podchodzić blisko. Gdy obcy szybko skraca dystans między wami, wyciągnij rękę i powiedz: "Stój!". Jeśli dalej się zbliża lub zaczyna ci grozić, atakuj pierwsza.


Na podstawie skryptu z zajęć nt. psychologii przetrwania napadu.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje