Tu cię mam! Triki toksycznych szefów

Dobrze byłoby, gdyby każdy przełożony mówił wprost, co myśli i rzeczowo wyrażał krytykę. Są jednak tacy, którzy wolą manipulować, by osiągnąć swoje ukryte cele. Jakie gierki najczęściej stosują i jak się nie dać w nie wciągnąć?

W jaki sposób rozpoznać przełożonego manipulanta? Nigdy nie jest szczery i stosuje różne sztuczki, by wykorzystać nas do swoich celów. Biurowi kombinatorzy mają w repertuarze wiele metod. Mogą prowokować, obniżać czyjeś poczucie wartości, posługiwać się półprawdami lub dla odmiany udawać życzliwość. Często dopiero poniewczasie orientujemy się, o co naprawdę im chodziło.

Reklama

Na szczęście nie jesteśmy wobec nich zupełnie bezbronni. Najważniejsze, to rozpoznać już na wczesnym etapie, w co oni "grają", i wybrać odpowiednią strategię postępowania. Dowiedz się, jakie są najczęstsze triki toksycznych szefów i jak nie dać się na nie nabrać.

Rozczarowałaś mnie!

Początkowo wydaje ci się, że nie mogłaś trafić lepiej. Kierownik albo kierowniczka chwalą twoje inicjatywy, dają wolną rękę, okazują sympatię. Mówią, że wreszcie mają w zespole kogoś, komu mogą zaufać (tu padają nazwiska pracowników, którzy to zaufanie wcześniej zawiedli). Dość szybko do waszych służbowych relacji wkrada się zażyłość. Chodzicie razem na posiłki, dzwonicie do siebie.

Kiedy myślisz, że jesteście w świetnych stosunkach, z dnia na dzień następuje zmiana. Twoja praca nie jest już wzorowa, a pomysły tak dobre. Jesteś zdezorientowana, ponieważ wydaje ci się, że pracujesz wciąż tak samo sumiennie. Nie zaliczyłaś też żadnej wpadki. A mimo to słyszysz gorzkie: "Rozczarowałaś mnie!" albo: "Pokładałam w tobie tyle nadziei...". Czujesz się winna, więc podwajasz wysiłki. Niestety, pomimo starań, nie udaje ci się odzyskać dawnej pozycji.

Czemu to służy?

Przełożony wpędza cię w poczucie winy, gdyż przynosi mu to korzyści. Utrata zaufania jest bowiem dla nas dużo boleśniejsza od sytuacji, w której od początku go nie mieliśmy. Żeby się zrehabilitować, ciężej pracujesz, narzucasz sobie ostrzejszą dyscyplinę i wykazujesz się większym zaangażowaniem. A ponieważ nie do końca rozumiesz, czym zawiniłaś, tracisz pewność siebie. Nie możesz jednak nikomu zarzucić uprzedzeń czy złej woli - w końcu na początku wszystko było OK. Najwyraźniej więc wina leży po twojej stronie. Twoje zagubienie jest na rękę szefowi, bo tak łatwiej tobą sterować.

Co robić?

Znakiem ostrzegawczym są żarty koleżanek: "daję ci jeszcze kilka tygodni", "wykorzystaj miesiąc miodowy". One sygnalizują, że takie zachowanie kierownika powtarza się przy każdym nowo zatrudnionym. Alarmujące są również narzekania szefa na innych pracowników, bo zwykle oznaczają, że zaraz podzielisz ich los. Dlatego zwiększ dystans. Choć schlebia ci wyróżnienie, nie korzystaj z przywilejów, nie przyłączaj się do obgadywania kolegów. Im mniej się do siebie z szefem lub szefową zbliżycie, tym mniej dotknie cię nieuniknione odrzucenie.

Postępuj tak, by przełożony nie mógł ci łatwo wytknąć niedociągnięć. Przestrzegaj skrupulatnie zakresu obowiązków, ustal jasne kryteria oceny wykonanej pracy. Najbezpieczniejszym sposobem komunikacji z "górą" jest przesyłanie odpowiedzi (nawet na polecenia telefoniczne) e-mailem. Przy przejrzystych zasadach i zgromadzonej dokumentacji trudniej ci będzie wmówić, że nawaliłaś.

I co narobiłaś?!

Każdy w pracy popełnia błędy, ale twoje są wyjątkowo poważne. Bo nawet gdy myślisz, że przydarzyło ci się drobne potknięcie, przełożony uświadomi ci, jakie mogłoby mieć opłakane skutki dla firmy. Jesteś przerażona, a jednocześnie wdzięczna, bo zamiast wyciągnąć konsekwencje, szef bierze wszystko na siebie i zgadza się dać ci kolejną szansę.

Czemu to służy?

Od tego momentu stałaś się jego dłużniczką. Przecież wspaniałomyślnie ci wybaczył i krył twój błąd! W zamian żąda całkowitego podporządkowania i lojalności. Oczekuje, że z wdzięczności zrobisz to, o co cię poprosi, nawet gdy będziesz musiała w tym celu nagiąć reguły.

Co robić?

Choć w pierwszym momencie poczucie winy może cię przytłoczyć, zachowaj zdrowy rozsądek. Zwłaszcza jeśli w głębi duszy wiesz, że ten niewybaczalny błąd to tylko drobna pomyłka, a nie katastrofa. Dopytaj, co należało zrobić inaczej, jak uniknąć kłopotów w przyszłości. Podczas merytorycznej dyskusji twój błąd może nagle wydać się jakby mniejszy. A podejmując ją, pokażesz, że niełatwo cię zastraszyć.

Nie zgadzaj się na układ typu "to zostanie między nami", bo nie dopuściłaś się przestępstwa. Nie daj sobie wmówić, że szef jest jedynym przyjaznym ci człowiekiem w stadzie wilków. Dlatego możesz opowiedzieć innym pracownikom o tym, co zaszło. Dzięki twojej otwartości, nie będziesz mu winna przysług, nie zwiąże cię z nim żadna "tajemnica".

Mam cię!

Twoja szefowa jest bezpośrednia, towarzyska i szybko staje się twoją "kumpelką". Opowiadacie sobie o życiu prywatnym, zwierzacie się z problemów. Nagle zauważasz, że intymne informacje stają się w jej rękach groźną bronią. Uważa, że nie powinnaś na razie awansować ze względu na ciężką sytuację w domu. Że nie radzisz sobie w pracy, bo zbyt rozpraszają cię kłopoty finansowe.

Czemu to służy?

Szefowa udając życzliwość, poznaje twoją przeszłość oraz słabe strony. Dowiaduje się, co rani cię najmocniej, czego się obawiasz. Dzięki temu zyskuje nad tobą kontrolę i odbiera pewność siebie. Manipuluje zazwyczaj poprzez potężną siłę, jaką jest wstyd. Na przykład opowiada w biurze, że jesteś nerwowa i masz skomplikowane relacje z otoczeniem, bo twoja matka piła. Sugerując, że jesteś niezrównoważona emocjonalnie, odbiera znaczenie twojemu działaniu, a sama pokazuje się jako ktoś lepszy, kto roztacza nad tobą parasol ochronny.

Co robić?

Gdy zauważysz, że kierownik wykorzystuje informacje prywatne (nie tylko na twój temat!) w pracy, postaw na ostrożność. Oczywiście, dobrze wytłumaczyć, że twój ojciec choruje, kiedy chcesz wziąć wolne w gorącym okresie, ale wyjaśnienia ogranicz do minimum. Gdy szefowa wyciąga cię na pogaduszki, postaraj się zmienić temat na bardziej neutralny (np. rozważania o pogodzie) albo skierować rozmowę na sprawy służbowe. Zasada najważniejsza: więcej słuchać, niż opowiadać o sobie.

Perfidia tej metody polega na tym, że ciężar zarzutów przesuwa się ze spraw merytorycznych na prywatne przytyki, a wtedy ciężko nie ulec emocjom. Jeśli ktoś atakuje cię w taki sposób (nie doszłaś do równowagi po rozwodzie, jesteś mało przebojowa, bo masz kompleksy), nie broń się, nie pokazuj złości. Wciąż powracaj do rozmowy o pracy. Jeśli nie dasz się sprowokować, tylko będziesz konsekwentnie mówić o sprawach zawodowych, to osobiste wycieczki postawią drugą osobę w złym świetle.

Maria Barcz


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje