Gra kolorów: Ombre czy sombre?

Chcąc dodać sobie animuszu i odświeżyć fryzurę bez radykalnej zmiany koloru, decydujemy się na ogół na modne ombre. Coraz większą popularnością cieszy się w ostatnim czasie również nieco delikatniejsze sombre. Czym się różnią i komu właściwie pasują?

Trendy w koloryzacji włosów, podobnie jak te dotyczące ubioru czy makijażu zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Co rusz pojawia się kolejny, oryginalny sposób farbowania - od świetlistej barwy opalu, poprzez różaną poświatę, aż po włosy w kolorze popiołu, a nawet tęczy. Są jednak trendy cieszące się tak olbrzymim uznaniem mimo upływu lat, że zyskują status ponadczasowych. Należy do nich z pewnością ombre - koloryzacja, którą dawno temu pokochały miliony kobiet na całym świecie.

Reklama

"Koloryzacja ombre wzięła się z francuskich plaż - nazwa ta pochodzi od francuskiego słowa "cień". Ma ona z założenia pokazywać włosy cieniowane, czyli ciemniejsze u nasady i jaśniejsze na końcach. Gdy ten trend się pojawił, jeszcze wielu fryzjerów nie potrafiło dobrze tej koloryzacji wykonać i trochę dziełem przypadku pojawiały się koloryzacje z radykalnym, kontrastowym odcięciem w postaci bardzo ciemnych włosów u nasady i bardzo jasnych na końcach. Mimo że projektanci bojkotowali długo ten trend, kobiety bardzo go polubiły" - zdradza stylista fryzur Paweł Zięba.

Modne od wielu lat cieniowanie włosów weszło na stałe do fryzjerskiego kanonu. Przez specjalistów porównywane jest do najbardziej kultowych fasonów ubrań, po które sięgają kolejne pokolenia kobiet. "W modzie jest zwykle tak, że co sezon lub dwa trendy się zmieniają. W historii dziejów było jednak kilka takich złotych strzałów, które są nieśmiertelne, jak choćby mała czarna projektu Coco Chanel, która nigdy nie wyjdzie z mody. W koloryzacji włosów takim złotym strzałem jest niewątpliwie ombre, które obowiązuje chyba piętnasty sezon z rzędu i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić" - twierdzi Zięba.

Teraz jednak znacznie większy nacisk kładzie się na naturalność - także w koloryzacji włosów. Dlatego tak dużą popularnością cieszy się w ostatnim czasie sombre. Skrót pochodzi od wyrażenia soft ombre, czyli miękkie ombre - nie jest to zatem nowy sposób farbowania włosów, a raczej subtelniejszy wariant kultowego już ombre. "Polega on na tym, że nie robimy dużych kontrastów, a więc jeśli ktoś ma naturalnie ciemne włosy, nie rozjaśniamy zanadto końców - mają być jedynie odrobinę jaśniejsze niż u nasady. Różnica powinna być mała - dwóch, maksymalnie trzech tonów" - mówi ekspert. I zaznacza, że najważniejsze w sombre jest rozmieszczenie rozjaśnianych pasm na całej długości, co niweluje kontrast.

"W przeciwieństwie do ombre, w sombre robimy bardzo płynne, silnie roztarte przejście. Podobnie jak w makijażu - nie rysujemy przecież na twarzy dwóch różowych kółek, jak od cyrkla, tylko delikatnie rozcieramy róż na policzkach od skroni aż do żuchwy, żeby uzyskać możliwie jak najbardziej naturalny efekt. Po drugie na przedziałku i na konturach głowy robimy jasne refleksy, które tworzą swego rodzaju prześlizgnięcie światła, delikatne przejście, dzięki któremu nie ma zbyt dużego, nienaturalnego kontrastu" - wyjaśnia Zięba.

I dodaje, że modna od jakiegoś czasu metoda delikatnego rozjaśniania typu sombre jest wybawieniem dla kobiet, które zamiast radykalnie zmieniać fryzurę, chcą jedynie urozmaicić i odświeżyć naturalny kolor. "Kiedyś było tak, że jak ktoś miał ciemne włosy i chciał mieć jaśniejsze, trzeba było je najpierw zdekoloryzować, więc przez jakiś czas taka osoba chodziła w rudych, spalonych włosach. A jak dochodziło się w końcu do jasnego odcienia, okazywało się, że pani się ten odcień nie podoba. Ciężko było uzyskać pożądany efekt. W tym momencie, jeśli ktoś ma ciemne włosy i chce, żeby nabrały lekkości, wystarczy trochę je rozjaśnić na końcach. Nie ma odrostów, bo zostaje nasz naturalny kolor, a włosy nie są zniszczone. Poza tym mają optycznie zwiększoną objętość" - tłumaczy stylista fryzur.

Jak przekonuje ekspert, jest to koloryzacja idealna dla każdego, bo z zasady ma ona imitować naturalny kolor naszych włosów, który ciągle ulega zmianom - włosy są wszak subtelnie rozjaśniane przez słońce, ale też w wyniku mycia, czesania, a nawet suszenia. Sombre to zatem nic innego, jak próba uzyskania efektu naturalnie powstających refleksów, które pięknie ożywią twarz i odświeżą nasz codzienny look - zwłaszcza wiosną. (PAP Life)

autorka: Iwona Oszmaniec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje