Makijażowe triki Marleny Dietrich

Jedna z najbardziej uwielbianych gwiazd filmowych lat 30. i 40., Marlena Dietrich, wprowadziła w Hollywood wiele technik makijażu. W przeistaczaniu się w boginię pomagały jej m.in. srebrna farba i sadza z filiżanki.

Marlena Dietrich była bardzo świadoma tego, jak ważną rolę w tworzeniu idealnego wizerunku odgrywają makijaż i oświetlenie. Odkryła makijaż na scenach berlińskich kabaretów w latach 20. W Hollywood zaistniała dzięki filmowi "Błękitny anioł" w reżyserii Josefa von Sternberga z 1930 r. Kiedy zaczęła pracować w filmie, zetknęła się z lampami łukowymi, których światło było niezwykle ostre. Zauważyła, że jej twarz wygląda zbyt płasko. Nauczyła się wydobywać rysy twarzy za pomocą makijażu i zmiany kształtu brwi, które zostały wyskubane i narysowane na nowo. W przeciwieństwie do innych gwiazd Hollywood, zachowała pełną kontrolę nad swoim wizażem.

Reklama

Ern Westmore, potomek rodziny charakteryzatorów, zapytał ją o niezwykłe rozwiązania, które stosuje. "Aktorka opowiedziała mu, że pewnego razu podczas kręcenia filmu von Sternberg wyjął fiolkę ze srebrną farbą i namalował linię wzdłuż jej nosa. Następnie poprawił nieco reflektor nad jej głową, tak, aby świecił wprost na ową linię. Rezultat był niesłychany, gdyż szerokość nosa gwiazdy zmniejszyła się o jedną trzecią" - czytamy w nowowydanej książce "Face Paint. Historia makijażu".

Gwiazda pokazała Westmore'owi jeszcze jeden trik. "Wzięła spodek od filiżanki z kawą, którą właśnie piła, i odwróciła do góry dnem. Następnie zapaliła zapałkę i włożyła ją na chwilę pod spodek. Kiedy go z powrotem odwróciła, znajdowała się na nim smuga sadzy. Aktorka wylała na niego odrobinę oliwki dla dzieci i wymieszała palcami. Zaczynając tuż przed rzęsami, stopniowo rozprowadziła kolor na powiekach, rozcierając go w górę i na zewnątrz w kierunku brwi, tak że najciemniejsza część znajdowała się najbliżej rzęs, a cień powoli się rozjaśniał, by w końcu całkiem zniknąć z okolicy brwi. Podczas gdy wszyscy inni używali wówczas mocnego czarnego makijażu oczu, ten piękny i subtelny efekt był jak objawienie. Upiększał oczy, a lśniący w odbitym świetle olejek nadawał im wspaniałą trójwymiarową głębię".

Gdy aktorka zaczęła obserwować u siebie efekty starzenia, zaplatała ciasno włosy na skroniach, aby naciągnąć skórę i przywrócić twarzy dawne rysy. Zamiast uciekać się do chirurgii plastycznej, używała też taśm liftingujących.

Książka "Face Paint. Historia makijażu", autorstwa doświadczonej wizażystki Lisy Eldridge, przybliża sekrety stylu wielu kobiecych ikon, m.in. Elizabeth Taylor, Audrey Hepburn, Amie Winehouse czy Marii Antoniny. (PAP Life)

autor: Andrzej Grabarczuk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje