Polki chętnie poprawią urodę, ale się do tego nie przyznają

"Tryb życia, zwłaszcza wśród kobiet aktywnych, jest dosyć wyniszczający" - przyznaje dr Andrzej Ignaciuk. Dlatego w gabinecie medycyny estetycznej Polki najchętniej walczą z oznakami upływającego czasu. Jednak do takich zabiegów nie przyznaje się ponad 73 proc. pacjentek.

Botoks, kwas hialuronowy i wszelkiego rodzaju wypełniacze oraz mezoterapia - to najpopularniejsze zabiegi twarzy z zakresu medycyny estetycznej, jakie wykonuje się w polskich gabinetach, wynika z badań przeprowadzonych przez Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging.

Reklama

"Odpowiadając na pytanie, co najchętniej poprawiają Polki, pierwszy obszar to czoło, potem usta, a następnie skóra wokół oczu. Ważna jest również ogólna kondycja skóry i owal twarzy. Zaskoczyło nas jednak to, że wskazując na części ciała najchętniej poprawiane przez pacjentki znalazła się szyja i dekolt - to obszary mocno zdradzające wiek, o których często zapominamy. Dalej wśród najchętniej poprawianych partii ciała znalazły się brzuch, uda, dłonie" - wyjaśnia dr Andrzej Ignaciuk Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging.

Dodaje, że do gabinetów lekarzy najczęściej zgłaszają się pacjentki w przedziale wiekowym 41-50 lat (55 proc. pacjentek). Jak wynika z badań i obserwacji ekspertów Polki najchętniej walczą w oznakami upływającego czasu i nadmiernymi kilogramami.

"Pacjentki chcą trochę zahamować nadmierne czy przyspieszone starzenie. Nasz tryb życia, zwłaszcza wśród kobiet aktywnych, jest dosyć wyniszczający. Mimo wakacji, diety, ćwiczeń płaci się pewną cenę za takie tempo życia" - wskazuje dr Ignaciuk. Dodaje, że pacjentkom najbardziej zależy na naturalnych efektach zabiegów.

Po pierwsze nie chcemy mieć drastycznych zmian wypisanych na twarzy, a po drugie, niechętnie do tych zmian się przyznajemy. Zatem łatwiej opowiedzieć o diecie zmieniającej rysy twarzy, niż przyznać się do drobnej korekty.

"Pacjentki starają się raczej nie afiszować z tym. 73,5 proc. pacjentek ukrywa fakt, że wykonuje zabiegi. Z czego wynika ta wstydliwość? W moim odczuciu są to zabiegi intymne. Są to takie drobne oszustwa, chcemy coś zakamuflować, schować. Istotna jest również motywacja, dlaczego korzystamy z medycyny estetycznej. 62 proc. pacjentów chce poprawić swój wygląd, 33 proc. za sprawą zabiegów chce podnieść swoją samoocenę, pozbyć się kompleksów. Innymi słowy może to być rodzaj słabości, do której nie chcemy się przyznać" - dodaje dr Andrzej Ignaciuk.

"Kobiety chcą się czuć naturalnie piękne i być może, dlatego niechętnie przyznają się do tego, że coś sobie poprawiały, wolą żeby inni myśleli, że to natura je takimi stworzyła. Być może boimy się, że zostaniemy uznane za próżne, jeśli przyznamy się do tego, że poprawiałyśmy swoją urodę" - przyznaje dziennikarka Dorota Łosiewicz. (PAP Life)

autor: Monika Dzwonnik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje