Babskie lato

Na myśl o urlopie nie czułam nawet odrobiny entuzjazmu.

- Wakacje trzech samotnych kobiet? - mruczałam pod nosem, gdy upychałyśmy bagaże do mojej wysłużonej toyoty...

Reklama

- Założę się, że cały czas będzie lało - pocieszyła nas Basia już na starcie.
- A co mnie obchodzi pogoda. Niech sobie leje! - stwierdziła Lucyna.
- Może wracajmy od razu do domu, jak mamy tak narzekać przez cały urlop?- rozzłościłam się.
Milczałyśmy przez dobry kwadrans. Lucyna pierwsza przerwała ciszę.

- Nie, tak nie można, drogie panie, musimy coś wymyślić.

- A co tu można jeszcze zrobić? - syknęła Baśka, która miała powody do złości, bo jej mąż w ostatniej chwili musiał zrezygnować z urlopu.

Ale moja starsza siostra i tak była w lepszej sytuacji niż my obie. Lucynka, jej córka, niedawno zerwała ze swoim chłopakiem, a ja dopiero zaczynałam się zbierać po rozstaniu z mężem.

- Wiem! Mam świetny pomysł! Będziemy podrywać facetów! - powiedziała Lucyna i aż podskoczyła na fotelu.

- Ale wymyśliłaś? Twój ojciec bardzo by się ucieszył! - zawołała Baśka

- Ojej, nie znacie się zupełnie na żartach? Zrobimy to dla sportu. Założymy się, która wygra.

- To żadna sztuka poderwać faceta. Trudniej go przy sobie zatrzymać. Chyba wiesz coś o tym - nie mogłam powstrzymać się od złośliwości.

- Przyganiał kocioł garnkowi, ciotuniu - odgryzła się Lucyna.

- Może ona ma rację - Basia w końcu zabrała głos w dyskusji. - Ostatecznie jedziemy wypocząć i dobrze się bawić, ale musimy ustalić zasady. Co do mnie - nie myślę zdradzać Tadeusza.

- Ustalenie zasad to świetny pomysł. Po pierwszej randce zrywamy z facetem - zaproponowała Lucyna. - Może tak być?

- To żadna zabawa - zaoponowałam.

- Niby dlaczego?! Podrywasz następnego, a na koniec podliczymy, która miała największe powodzenie.

- Ciekawe, ilu facetów można poderwać przez trzy tygodnie? - zastanawiałam się głośno.

- Do księgi rekordów Guinnessa raczej nie trafimy, ale spróbować można - chichotała nasza trzpiotka.

- Ale to chyba trochę niemoralne - Basia wciąż próbowała oponować.

- Daj spokój. Faceci stale zakładają się o takie rzeczy.

- Ale obiecacie mi, że Tadeusz o niczym się nie dowie.

- Więc jesteś pewna, że ktoś na ciebie poleci? - zaśmiała się najmłodsza z nas. - Biorąc pod uwagę wiek, masz najmniejsze szanse!

- To się jeszcze okaże! Oczywiście, jeśli Lucyna nie będzie za mną wołać na całą plażę: "Mamo, ratuj! Tu lata jakaś osa!".

Parsknęłyśmy śmiechem.

- No jasne, udajemy, że się nie znamy!

- zgodziła się Lucyna.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje