Reklama

  •  

    Bałem się ją spłoszyć

Zobaczyłem tę blondynkę w autobusie i wprost nie mogłem oderwać od niej wzroku...

Zdjęcie

Siedziała pochylona nad książką. Miała skulone ramiona i sprawiała wrażenie zasmuconej. Stałem nad nią w autobusie. Był tłok i na dodatek gigantyczne korki. Na zakrętach ludzie wpadali na mnie i musiałem się mocno trzymać, żeby nie przesunęli mnie w inne miejsce. Chciałem ją widzieć. Z góry patrzyłem na jej włosy. Były jasne, falami opadały na ramiona. Przez chwilę miałem nadzieję, że uniesie głowę i zobaczę jej oczy, nos, usta.

Gdyby chociaż zamknęła książkę, zobaczyłbym, co czyta. Mógłbym poznać jej zainteresowania, wrażliwość. Nie jechałem daleko, raptem parę przystanków, ale nie chciałem wysiąść, dopóki nie spojrzę w jej oczy. Dużo sobie po nich obiecywałem. Czułem, że będą mądre i dobre. Szczere i ciepłe. Spokojne. Nagle zacząłem się bać, że to ona wysiądzie pierwsza. I zaraz pomyślałem, że to nawet lepiej - wtedy będę mógł pójść za nią. Może uda mi się z nią porozmawiać, przedstawić się, nawiązać bliższy kontakt.

Zacząłem się denerwować; zbliżał się mój przystanek, a dziewczyna nadal siedziała z pochyloną głową, od czasu do czasu przewracając strony książki. Zapragnąłem nagle, niby przypadkiem, dotknąć jej pleców - wtedy być może podniosłaby na mnie wzrok... Już prawie to zrobiłem, gdy autobus zaczął zwalniać. Dziewczyna spojrzała w okno i zamknęła książkę. Ogarnęła mnie panika, odsunąłem się do tyłu. Nieznajoma włożyła książkę do obszernej torby, wstała i skierowała się w stronę drzwi.

Reklama

Zauważyłem, że jest bardzo drobna, wręcz filigranowa. Gdy wyszła z autobusu, wysiadłem za nią i śledziłem ją wzrokiem. Zauważyłem, że utyka. Poruszała się ciężko, pociągając lewą stopą. Przystanąłem, patrzyłem na jej plecy i zgarbione ramiona. Oddalała się. Stałem na środku chodnika, przechodnie omijali mnie, potrącali, a ja stałem. Wcześniej czułem, że jest smutna, teraz dowiedziałem się dlaczego. Zdecydowanym krokiem ruszyłem za nią. Chciałem ją dogonić i porozmawiać. Musiałem zobaczyć jej oczy, usta. Wiedziałem, że jeżeli tego nie zrobię, długo nie da mi to spokoju. Byłem coraz bliżej niej i nagle pomyślałem, że nie wiem, co mam powiedzieć. Nie chciałem jej przestraszyć.

Nagle na środek chodnika wtargnęło trzech nastolatków. Zrobiło się jakieś zamieszanie. Postać dziewczyny zniknęła mi z oczu. Chwilę później zauważyłem ją - leżała na chodniku. Podszedłem. Gdy dziewczyna próbowała się podnieść, pochyliłem się i złapałem ją pod ramię. Oparła się na mnie i wstała. W tym momencie nasze spojrzenia się spotkały. Zamarłem. To była najpiękniejsza dziewczyna, jaką w życiu widziałem. W jej zielonobłękitnych oczach był strach i trochę bólu.

- Pomogę ci - powiedziałem.

- Dziękuję - szepnęła cichutko. Podała mi dłoń, a ja ująłem ją - była ciepła i delikatna.

- Masz trochę czasu? Może wypijemy razem kawę? - zaproponowałem bez zastanowienia.

- Naprawdę masz ochotę? - zapytała zaskoczona. Jej twarz pokrył rumieniec.

- Oczywiście, i to wielką - oświadczyłem. - Mam na imię Adam, a tobie jak na imię?

- Anna - rzuciła i spuściła wzrok. Spostrzegłem, że nadal trzymamy się za ręce. Nie chciałem jej puścić.

- Jest tutaj jakaś kawiarnia? Zupełnie nie znam tej okolicy - wytłumaczyłem.

- Tu niedaleko, za rogiem. Doszliśmy do knajpki. Udało nam się znaleźć wolny stolik i zamówić kawę.

- Co sprowadza cię do tej dzielnicy? - zagadnęła Anna.

Artykuł pochodzi z kategorii: Z życia wzięte

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 19

Reklama

Wasze komentarze (17)

  • 05.08.2011 (00:02)
    ~nieznajoma
    odnoszę wrażenie ,że zboczeńcem największym jesteś ty chłopcze i do tego wykolejonym zapewne przez ciężkie dzieciństwo.po prostu nie zrozumiałeś historii,przerosła ona twoje możliwości,nie mówiąc o intelekcie,bo w nim impotencja.
  • 04.08.2011 (04:22)
    ~Paweł
    Naprawdę piękna historia:) a wszystkim co sądzą że to niemożliwe że osoby zdrowe nie umawiaj się z osobami kalekimi to mówię bzdury jeżeli osoba jest warta naszej miłości kalectwo nie jest takie ważne jestem zdania że prawdziwa miłość nie zna granic
  • ~Link sponsorowany
  • 04.08.2011 (01:07)
    ~maranzano
    Witam ja miałem tez podobną historie w tramwaju .
    tez bardzo mii się spodobała dziewczyna tyle ze czasami niektóre dziewczyny robią takie wrazenie jak by słuchały kosmity zobcej planety a są takie .
    Ostatnio taka dziewczyna przysrała i dość ostro o co mi chodzi i zebym się wyspał a nie bredził a ja jedynie chciałem zaprosić ją na kawke .
    Niektóre dziewczyny strugają damy .
    Zas niektóre podziękują z uśmiechem czy bez nawet ale to jest ok wobec niej i mnie .
    Pewno muslicie ze tak nie jest ale niestety taka prawda
    Pozdro
  • 03.08.2011 (23:16)
    ~Liliana
    A ja znam inną historię na faktach autentycznych ;(
    Byli bardzo zakochani, nie głupie podlotki tylko szczere i długotrwałe uczucie, do czasu.....aż on nie miał wypadku . Tak okropnie był poparzony, wytrzymać chciała i przez ponad rok dawała radę , ale wszystko gasło w nich wraz z każdą dotykaną przez nią bliznę... na buzi, ciele. Rozstania nadszedł kres......;'(
  • 03.08.2011 (23:15)
    ~Eric
    piękna historia. Jeśli prawdziwa, to zazdroszczę temu facetowi. Ja jestem w podobnej sytuacji co ta dziewczyna, tzn. jestem w pełni sprawny, ale jestem - co tu dużo mówić brzydki. Z kolei dziewczyna, na której mi zależy jest piękna, wolna, ale mnie nie chce. Nie byłem jej obojętny, ale poszła do nowej szkoły, ma nowe koleżanki i boi się co by powiedziały, gdyby związała się z takim brzydalem jak ja...