Skąd ja cię znam, kochanie?

W klubie miłośników literatury poznałam faceta. Miałam wrażenie, że już go gdzieś widziałam. Wkrótce się okazało gdzie.

- No to, kochaniutka, co robimy? - zapytał fryzjer dość wysokim głosem. Na przyjście do tego stylisty nakłoniła mnie przyjaciółka, twierdząc, że facet czyni z włosami cuda. "Zobaczymy, na co go stać", pomyślałam, po czym wytłumaczyłam, jaką chcę fryzurę. Stylista wziął się za pracę. Dziwnie wywijał nożyczkami, zabawiając mnie jednocześnie rozmową. A kiedy już skończył, odsunął się i z dumą podał mi lusterko. Byłam zachwycona! Tak twarzowej fryzury nie miałam nigdy.

Reklama

"Teraz nic, tylko iść na imprezę i poszukać jakiegoś adoratora", myślałam już w domu, przyglądając się swojemu odbiciu w łazienkowym lustrze. Tylko kiedy miałabym to zrobić, jak byłam tak zawalona pracą, że nie miałam czasu na nic. Nawet na cotygodniowe spotkania klubu książki. Literatura to moja pasja. A spotkania klubu były dla mnie odskocznią od codziennego życia. Przy kawie dyskutowaliśmy o wydawniczych nowościach. Pierwszy raz udało mi się wyrwać dopiero po ponad miesiącu przerwy, moja fryzura już zdążyła stracić swój blask.

Ponieważ miałam zaległości w lekturach, siadłam z boku i przysłuchiwałam się dyskusji. Dopiero po chwili zauważyłam nowego członka. Miałam wrażenie, że już gdzieś wcześniej go widziałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie. Dyskretnie obserwowałam nowego miłośnika książek. Musiałam przyznać, że był całkiem przystojny. Kiedy spotkanie dobiegło końca, szybko ruszyłam do wyjścia, bo się spieszyłam. I wtedy podszedł do mnie ten przystojniak.

- Cześć, jestem Kajtek - wyciągnął do mnie rękę.

- Ada - uścisnęłam jego dłoń.. - A teraz przepraszam cię, ale muszę pędzić. Do zobaczenia za tydzień - zgrabnie go ominęłam i ruszyłam do samochodu.

Nie byłam dla niego miła, dlatego zdziwiłam się, gdy na następnym spotkaniu usiadł obok mnie. Tym razem analizowaliśmy wyjątkowo nudną książkę. Jednak ja się nie nudziłam. Kajtek  przez cały czas szeptał do mnie zabawne uwagi na temat tej książki i jej autora. W pewnej chwili tak zaczęłam chichotać z jego żartów, aż wszyscy na sali skarcili mnie wzrokiem. Od tego momentu starałam się już uspokoić, ale z marnym skutkiem.

- Co sądzisz o dzisiejszej książce? - zapytał na koniec spotkania Kajtek.

- Byłaby świetna, gdyby w przypisach umieszczono twoje żarty - odparłam.

- To może poszlibyśmy gdzieś na kawę przedyskutować to wszystko do końca? - zaproponował nagle.

- Niedaleko jest całkiem miła kawiarnia... - znacząco zawiesił głos.

- Czemu nie?

Chwilę później siedzieliśmy w uroczej kawiarence i wcale nie dyskutowaliśmy o książce. Gadaliśmy o wszystkim. Wypiliśmy po jednej kawie, potem zamówiliśmy po kawałku ciasta, później znów kawę. Robiliśmy wszystko, aby przedłużyć to nasze spotkanie. Jednak po kilku godzinach zwykła przyzwoitość kazała mi wstać i się pożegnać.

- Czyli do zobaczenia za tydzień? - Kajtek zapytał niby swobodnie, ale w jego twarzy dostrzegłam napięcie.

- Jasne - odparłam z uśmiechem.

W drodze do domu myślałam o nowym znajomym. Nie pamiętam już, kiedy ktoś ostatni raz potrafił tak zająć mnie zwykłą rozmową. Kajtek zrobił na mnie wrażenie, ale nie liczyłam na pogłębienie tej znajomości, bo modelką z wybiegu nie byłam, a on taki przystojniak... A jednak na kolejnym spotkaniu Kajetan znów usiadł obok mnie i znów przegadaliśmy połowę spotkania, a potem znów poszliśmy na kawę i rozmawialiśmy kilka godzin. Kajtek opowiadał mi zabawne historyjki, ale też potrafił słuchać.

Interesował się dosłownie wszystkim, co mówiłam. Gdy na niego patrzyłam, kolejny raz odniosłam wrażenie, że już gdzieś słyszałam ten głos, spoglądałam w te oczy... Ale gdzie? Nie mogłam sobie przypomnieć. Tymczasem kawa po spotkaniach klubu stała się dla nas tradycją. Jednak starałam się też patrzeć na to wszystko z dystansem. Przystojniak, który od razu zwraca uwagę na zwykłą kobietę, to dobry scenariusz do książki albo filmu, ale nie do prawdziwego życia.

Takie rzeczy się nie zdarzają, a mi już w szczególności. Mimo to cały czas utrzymywałam naszą znajomość i jak na skrzydłach szłam na każde spotkanie klubu. Postanowiłam też zrobić coś, by wywrzeć na Kajtku jeszcze większe wrażenie - umówiłam się na wizytę u fryzjera cudotwórcy. W wyznaczony dzień w świetnym humorze weszłam do salonu i... stanęłam jak wryta.

Bo już wiedziałam, skąd kojarzyłam Kajtka! On i fryzjer to ta sama osoba! Co prawda był inaczej ubrany i inaczej się poruszał, ale nie miałam żadnych wątpliwości. Kajtek właśnie wesoło gawędził z kobietą, której układał włosy. Kiedy podniósł wzrok na mnie, mina mu zrzedła. Wiedziałam już, co ukrywa mój "ukochany". Poczułam łzy pod powiekami, więc odwróciłam się na pięcie i wyszłam z salonu.

- Ada! - Kajtek wybiegł za mną, ale ja przyśpieszyłam kroku. - Ada - dogonił mnie i złapał za łokieć. - Co tu robisz?

- A może to ja ciebie powinnam o to zapytać?! - byłam tak wściekła, że zaczęłam krzyczeć.

- Ja tu pracuję - odpowiedział. -

Tak? Tylko ciekawe, dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś! Ani o tym, że... że jesteś gejem! - wykrzyczałam i spróbowałam się wyrwać z jego uścisku, ale trzymał mnie mocno.

- Nie jestem gejem - powiedział cicho. - Ada, ja... - urwał w pół zdania.

- A, co mi tam - dodał, przyciągnął mnie do siebie i... pocałował. "Nie, to niemożliwe, by był gejem", pomyślałam, oddając się tej pieszczocie.

- Ada, spodobałaś mi się już, gdy przyszłaś do mnie - wyjaśnił. - Dlatego tak długo układałem ci włosy, najchętniej w ogóle bym nie wypuszczał ciebie z salonu. Powiedziałaś mi wtedy, że chodzisz do tego klubu książki, więc też tam poszedłem tylko po to, żeby cię spotkać. Czekałem na to miesiąc.

- No, dobrze, ale to wcale nie wyjaśnia tego, dla dlaczego nie powiedziałeś, że ty, to... mój fryzjer? - buntowałam się. - Ani dlaczego jesteś tak dziwnie ubrany.

- To? - zapytał, chwytając za kołnierz swojej mocno opiętej koszuli. - Kobiety wolą chodzić do fryzjera geja. Uwierz mi, od czasu, kiedy zacząłem tak się ubierać, mam klientek na pęczki. A nie przyznałem się do tego przebrania, bo się wstydziłem. Zresztą sądziłem, że od razu mnie rozpoznasz. Ale tak się nie stało, więc postanowiłem, że ci powiem, jak już lepiej mnie poznasz i nie będziesz oceniać pochopnie...

No i tak wyjaśniła się cała sprawa. Uwierzyłam Kajtkowi. Nasza znajomość zmierza we właściwym kierunku. Jest nam ze sobą dobrze. Tylko nie mogę odwiedzać ukochanego w pracy, ponieważ popsułabym mu renomę. Jednak myślę, że to niezbyt wysoka cena za szczęście u jego boku.

Ada

Imiona bohaterów zostały zmienione.

Dowiedz się więcej na temat: miłość | romanse | randki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje