Kiełki – leki z domowej apteki

Wiosną potrzebujemy szczególnie dużo witamin i minerałów. Dostarczą ich świeże zarodki roślinne.

Są dużo lepszym źródłem substancji odżywczych niż mrożonki czy warzywa składowane w piwnicach. Zawierają witaminy C, E, K, B, beta-karoten, a także minerały - magnez, potas, żelazo, cynk, selen, wapń, mangan, fosfor. Poza tym błonnik i kwasy tłuszczowe omega-3. W niektórych jest jod i siarka, w innych dużo białka. Co ważne - substancje odżywcze kiełków są łatwiej przyswajalne niż te zawarte w nasionach czy rozwiniętej postaci danej rośliny. To zasługa enzymów, które uaktywniają się podczas kiełkowania, a potem giną.

Reklama

Każdy może sobie wyhodować kiełki w domu. Należy tylko pamiętać, że nasiona trzeba kupować w sklepie ze zdrową żywnością, a nie w ogrodniczym, by mieć pewność, że nie zawierają dodatków chemicznych. Po rozpakowaniu należy je przebrać, usunąć przebarwione i zniszczone. Przepłukać, zalać wodą w objętości ok. 3 razy większej niż ziarna, odstawić na kilkanaście godzin, aby napęczniały. Następnie odcedzić. Rozpulchnione ziarna umieścić na sicie albo gazie (tuż nad naczyniem wypełnionym wodą, co ułatwi zachowanie wilgoci), na zmoczonej ligninie lub w szklanym słoju z pokrywką z dziurami. A najlepiej w specjalnej kiełkownicy (kupimy ją np. w sklepie ze zdrową żywnością).

Ziarno płuczemy lub zraszamy 2-3 razy dziennie. Nadmiar wody odlewamy. Kiełkownica nie powinna stać w nasłonecznionym miejscu, bo kiełki będą gorzkie. Idealna temperatura do ich wzrostu to 20-22˚C. Ziarna nie mogą kiełkować, gdy brakuje im tlenu, nie powinny więc być posiane zbyt gęsto. Kiełki najlepsze są po 3-4 dniach. Przed spożyciem należy je umyć i osączyć. Można je przechowywać w lodówce do 4 dni, codziennie trzeba je przepłukać. Najlepiej jeść zarodki różnych roślin.

Kiełki można dodawać do kanapek, zup, sałatek, omletów, jogurtów - dzięki temu potrawy zyskają interesujący smak. Ostre kiełki (np. rzodkiewki czy rzeżuchy) dobrze komponują się z mało wyrazistymi w smaku produktami - jajami, majonezem, mięsem, wędliną. Lekko słodkawe, np. pszenne, pasują nawet do deserów. Zarodki strączkowych sprawdzą się jako dodatek do sosów i mięs, sojowe - do chińszczyzny. By usunąć z nich goryczkę, należy je sparzyć lub krótko obgotować na parze.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje