Kobiety z depresją bardziej narażone na udar mózgu

Jak wynika z amerykańskich badań, kobiety cierpiące na depresję mogą być bardziej narażone na udar mózgu. Zdaniem autorów pracy opublikowanej w piśmie "Stroke", najprawdopodobniej wynika to z faktu, że chorzy na depresję ogólnie zaniedbują swoje zdrowie.

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali dane zebrane w grupie ponad 80 tys. kobiet w wieku 54-79 lat. Były to pielęgniarki biorące udział w długoterminowym studium "Nurses' Health Study". Żadna z nich nie miała udaru przed rozpoczęciem badań, ale u 22 proc. zdiagnozowano depresję. W okresie 6 lat, gdy śledzono ich stan zdrowia, udar wystąpił u 1033 pań.

Reklama

Jak wyliczyli autorzy pracy, kobiety, u których kiedykolwiek stwierdzono objawy depresji były blisko o 30 proc. bardziej narażone na udar w porównaniu z kobietami bez depresji - w przeszłości lub obecnie. Aktualne występowanie depresji wiązało się natomiast z ryzykiem udaru wyższym aż o 40 proc.

Okazało się również, że panie, które stosowały leki przeciwdepresyjne, zwłaszcza z grupy inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI) w ciągu dwóch lat przed rozpoczęciem badań były niemal o 40 proc. bardziej narażone na udar, w porównaniu z kobietami niezażywającymi tych medykamentów. "Nie sądzę, że leki mogą być pierwotną przyczyną wzrostu ryzyka udaru" - podkreśla prowadząca badania dr Kathryn Rexrode. Jej zdaniem, fakt, że ktoś musi je zażywać świadczy raczej o tym, że cierpi na poważniejszą depresję. "Nasze badania nie sugerują absolutnie, że pacjenci z depresją powinni przestać zażywać leki, by obniżyć ryzyko udaru" - zaznacza.

Dr Rexrode przypomina, że depresja może być przyczyną gorszej kontroli innych problemów zdrowotnych, jak cukrzyca czy nadciśnienie. Cierpiący na nią pacjenci często nie zażywają regularnie leków przepisanych na te schorzenia lub mają problemy z prowadzeniem zdrowego stylu życia, w tym np. z regularnymi ćwiczeniami. Wszystkie te czynniki mogą przyczyniać się do wzrostu ryzyka udaru - podkreśla badaczka. Faktycznie, w najnowszych badaniach zaobserwowano, że panie z depresją nie tylko były częściej samotne i nieco młodsze, ale też paliły papierosy i były mniej aktywne fizycznie. Poza tym, miały wyższy wskaźnik masy ciała i częściej cierpiały na takie schorzenia przewlekłe, jak nadciśnienie tętnicze, choroba serca czy cukrzyca.

Autorzy pracy zwracają też uwagę, że - jak wykazały wcześniejsze badania - depresja zwiększa ryzyko choroby wieńcowej serca, prawdopodobnie dlatego, że sprzyja nasilonym stanom zapalnym. Ten sam mechanizm mógłby odpowiadać za związek depresji z większym narażeniem na udar.

Jednak niezależnie od mechanizmu, świadomość istnienia takiej zależności może sprawić, że lekarze zajmujący się chorymi na depresję będą się bardziej koncentrować na równoległym leczeniu schorzeń zwiększających ryzyko udaru, jak nadciśnienie, cukrzyca i podwyższony poziom cholesterolu, ocenia współautorka pracy, dr An Pan. Będą też doradzać pacjentom, jak zmienić styl życia, np. rzucić palenie lub rozpocząć ćwiczenia. Zdaniem dr. Petera Colemana, wicedyrektora ds. badań w Stroke Association - brytyjskiej organizacji charytatywnej zajmującej się przeciwdziałaniu udarom, jest mało prawdopodobne, by depresja sama w sobie powodowała wzrost ryzyka udaru. Prawdopodobnie chodzi o to, że kobiety cierpiące na depresję mają mniejszą motywację, by dbać o swoje zdrowie lub kontrolować inne choroby mające wpływ na to ryzyko.

"Jednak bardzo trudno jest ocenić, czy istnieje bezpośredni związek między depresją a udarem i trzeba będzie przeprowadzić wiele badań, aby to zweryfikować" - tłumaczy ekspert. Zaznacza jednocześnie, że bardzo ważne jest, by osoby zażywające leki przeciwdepresyjne kontynuowały leczenia, a jeżeli czują się zagrożone udarem powinny o tym porozmawiać z lekarzem pierwszego kontaktu.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje