Ratunku! To zawał!

Nie wpadajmy w panikę. Działajmy. Od tego, co i jak szybko zrobimy, może zależeć nasze lub czyjeś życie.

Trudno przewidzieć, u kogo i kiedy nastąpi zawał serca. Na pewno najbardziej zagrożone są osoby cierpiące na miażdżycę. Choroba ta może rozwijać się skrycie latami i dowiadujemy się o niej dopiero wtedy, gdy dojdzie do zawału.

Reklama

Wskutek miażdżycy na ścianach naczyń wieńcowych odkłada się nadmierna ilość cholesterolu. Z niego tworzy się tzw. blaszka miażdżycowa. Gdy wypełni całe światło naczynia lub nagle urwie się i powstała na niej skrzeplina zamknie tętnicę doprowadzającą krew do serca, dochodzi do zawału.

Krew i tlen nie docierają do określonego obszaru serca. Gdy jest on długo niedotleniony i niedokrwiony, przestaje działać. Dochodzi do martwicy tej części mięśnia sercowego. Dlatego specjaliści podkreślają, że aby ocalić serce i życie chorego, trzeba reagować szybko.

W zawale liczy się każda minuta. Od wystąpienia pierwszych objawów do rozpoczęcia leczenia nie powinno minąć więcej niż 90-120 minut. Po tym czasie dochodzi do nieodwracalnych zmian.

Objawy, które wskazują na zawał, to pojawiający się nagle silny ból w klatce piersiowej. Zwykle za mostkiem. Często promieniuje do żuchwy, lewej ręki, pleców, brzucha. Może być różnie odczuwany - jako rozrywanie, rozpieranie, pieczenie lub ucisk. U kobiet rzadziej zdarza się klasyczny ból zamostkowy.

Bólu w klatce piersiowej może w ogóle nie być - doskwierają wyłącznie plecy, bark, miejsce pod łopatką, krtań i żuchwa. Sygnałem kobiecego zawału bywają też bóle w nadbrzuszu, mdłości, wymioty - dolegliwości przypominają bardziej zatrucie pokarmowe niż problem kardiologiczny. Zarówno u pań, jak i u panów zawał może być sygnalizowany tylko nierównym lub szybkim biciem serca, dusznościami czy uczuciem ogólnego zmęczenia, nieadekwatnego do wykonywanych czynności. Częstymi objawami są niepokój, lęk, zimne poty.

Jeśli doświadczymy powyższych objawów lub ma je ktoś z naszego otoczenia, natychmiast dzwońmy na pogotowie. Nie zwlekajmy z decyzją, nie czekajmy, że objawy same miną. Rozmawiając z dyspozytorem pogotowia, podajmy informacje o tym, co się dzieje, i o stanie zdrowia, np. czy chory ma nadciśnienie, chorobę wieńcową, cukrzycę, niewydolność serca. Te wiadomości są istotne, bo ułatwią pracę personelu medycznego przybyłego na miejsce wezwania.

Osoba przechodząca zawał powinna jak najmniej się ruszać. Siedzieć w bezpiecznej pozycji półsiedzącej (z lekko uniesionym tułowiem), stabilnie opartą głową i ramionami. Najlepiej na podłodze. Krzesło nie jest bezpieczne w razie utraty przytomności. Rozluźnijmy części garderoby utrudniające oddychanie - rozepnijmy kołnierzyk, pasek, biustonosz. Nie można podawać choremu nic do picia czy jedzenia. Jeśli wiemy, że leczy się on na chorobę wieńcową (lub zleci to dyspozytor) podajmy kwas acetylosalicylowy w dawce 300 mg. Najlepiej w tabletce rozpuszczalnej w wodzie - szybciej zadziała.

Co zrobić, gdy chory traci przytomność?

Sprawdźmy, czy reaguje. Chwyćmy go za ramię i zapytajmy "Czy mnie słyszysz? Otwórz oczy". Jeśli nie reaguje, sprawdźmy jego oddech. Złapmy za czoło i żuchwę, przystawmy ucho do nosa chorego. Nasłuchujmy przez 10 sekund, czy oddycha. Jeśli oddycha, ułóżmy go w pozycji bezpiecznej. Na twardym podłożu (np. na podłodze), na boku, tak by sam nie mógł się przekręcić.

Nie podkładajmy niczego pod głowę. Gdy nie oddycha, połóżmy go na plecach. Natychmiast rozpocznijmy resuscytację krążeniowo-oddechową. Ułóżmy dłonie splecione jedna na drugiej na środku klatki piersiowej. Nie uginając łokci, uciskajmy klatkę piersiową do 1/3 jej głębokości (100-120 razy na minutę). Róbmy na zmianę 30 uciśnięć i 2 oddechy metodą usta-usta. Gdy obawiamy się dotykać ust chorego, uciskajmy klatkę piersiową, dopóki starczy nam sił.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje