62-latka zakryła tatuażem blizny po mastektomii

- Nie mogłam pozwolić, aby rak zostawił ostateczny ślad na moim ciele – mówi Sue Cook. 62-letnia Amerykanka, która pięć lat temu poddała się mastektomii, znalazła niezwykły sposób na ukrycie blizn, pozostałych po zabiegu. Dziś jej klatkę piersiową pokrywa ogromny tatuaż, a ona świętuje „odzyskanie kontroli nad własnym ciałem”.

Każdego roku raka piersi diagnozuje się u ok. 1,5 mln kobiet na całym świecie. U wielu z nich jedyną szansą na uratowanie życia jest mastektomia. Amputacja piersi, choć skuteczna i pozwalająca na wygraną z chorobą, dla wielu kobiet jest szczególnie trudna. I nie chodzi tu tylko o ból i strach towarzyszący zabiegowi, ale również o problem z ponownym zaakceptowanie swojego ciała.

Reklama

Dla wielu kobiet rozwiązaniem (a przynajmniej częściowym rozwiązaniem) tego problemu jest rekonstrukcja piersi i wszczepienie implantów. Kobiety, które tego nie robią, uczą się akceptować swój nowy wygląd. Nieliczne decydują się na krok taki, jaki podjęła Sue Cook.

Cook zachorowała na raka w 2008 roku. W ciągu 18 miesięcy od postawienia diagnozy przeszła półroczną chemioterapię, podwójną mastektomię, radioterapię i ponowną operację, podczas której usunięto jej pozostałe tkanki piersi.

Po tych doświadczeniach Cook uznała, że jej ciało przeszło już zbyt wiele i odmówiła poddania się rekonstrukcji piersi i wszczepienia implantów. Zamiast tego postanowiła pokryć swoją klatkę piersiową i znajdujące się na niej blizny tatuażem. Ozdoba, ma również być sposobem na uczczenie pięciu lat, które mijają od remisji choroby. Jak mówi sama Cook, w ten sposób udało jej się "odzyskać ciało".

- Kiedy minęło pięć lat od rozpoczęcia remisji choroby, zaczęłam odczuwać potrzebę "odzyskania" własnego ciała. Pokazania, że rak wcale nie musi zostawiać ostatecznego śladu na moim ciele - cytuje kobietę magazyn "People".

 - Ludzie, którzy mnie znają, mówią że jestem wariatką - mówiła Cook w rozmowie z dziennikarzami "The Independent".  - Ale w tej chorobie nie było miejsca na szaleństwo. Mogłam poddać się mastektomii, albo umrzeć. W czasie leczenia musisz robić wszystko, co każą ci robić lekarze. Mówią ci, kiedy masz stać, kiedy leżeć. Ten tatuaż pozwolił mi poczuć, że znów mogę samodzielnie podejmować decyzje dotyczące mojego ciała. To dało mi siłę.

 - Pomyślałam, że mogę przekształcić moje blizny w coś pięknego. Coś, co będzie symbolem wkroczenia w nowe życie.

Cook, która na co dzień wykłada na University of the Arts London’s Foundation, sama zaprojektowała ozdobę. Wybrała wzór inspirowany formą mandali. Jak sama mówi, delikatne linie, przypominają jej koronkową bieliznę i sprawiają, że czuje się wyjątkowa.

Sue Cook nie jest jedyną, która zdecydowała się zakryć tatuażem blizny po całkowitej lub częściowej  mastektomii. Coraz więcej kobiet rezygnuje z rekonstrukcji piersi na rzecz takiej właśnie ozdoby, a zdjęciami swoich tatuaży chwali się w sieci.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje