Dieta Marilyn Monroe

Kiedyś obchodziło mnie tylko to, aby mieć wystarczająco dużo jedzenia, dziś martwię się, że jem za dużo - wyznała w wywiadzie dla "Pageant Magazine" z 1952 roku Marilyn Monroe. W wywiadzie zatytułowanym "Jak dbam o formę" ikona kina zdradziła sekret swojej sylwetki.

Dziś młode dziewczyny starają się możliwie najbardziej zbliżyć do ideałów, które przechadzają się po wybiegach w trakcie pokazu Victoria's Secret, kiedyś symbolem kobiecości była filigranowa blondynka, Marilyn Monroe. Choć kanony kobiecego piękna, zmieniają się jak w kalejdoskopie, ona niezmiennie pozostaje symbolem kobiecości. Wiemy, że do łóżka szła ubrana jedynie w zapach Chanel No. 5, a jak dbała o formę?

Reklama

Nie podchodziła rygorystycznie do kwestii treningu, na śniadanie wypijała szklankę ciepłego mleka z dwoma surowymi jajkami, na kolację zamiast wytwornych restauracji wybierała stek, wątróbkę albo kotlet jagnięcy, który sama przygotowywała.

- Śniadanie, cóż, kiedyś usłyszałam, że mam absolutnie dziwaczne nawyki żywieniowe. Jestem innego zdania. Zanim wezmę poranny prysznic, zagrzewam kubek mleka. Kiedy mleko jest ciepłe, wbijam do niego dwa surowe jajka, mieszam widelcem i popijam w trakcie porannych przygotowań. Wątpię, czy jakiś lekarz może zalecić bardziej pożywne śniadanie dla zabieganej kobiety. Co do kolacji, te są bardzo proste. Każdego wieczora zatrzymuję się w markecie nieopodal mojego hotelu i kupuję stek, wątróbkę albo jagnięcinę. Do kolacji zawsze dodaję cztery albo pięć surowych marchewek. Chyba mam w sobie coś z królika, bo surowe marchewki jeszcze mi się nie przejadły - wspomina w wywiadzie dla "Pageant Magazine" z 1952 roku Marilyn Monroe.

Monroe, jak sama przyznała, nigdy nie należała również do szczególnych miłośniczek wyczerpujących ćwiczeń fizycznych. Każdego dnia aktorka wykonywała proste ćwiczenia z niedużymi ciężarkami.

- Szczerze mówiąc, nigdy nie uważałam, że moja sylwetka jest tak wyjątkowa. Kiedyś obchodziło mnie tylko to, aby mieć wystarczająco dużo jedzenia, dziś martwię się, że jem za dużo. Kiedyś nie przemęczałam się ćwicząc, teraz spędzam co najmniej 10 minut każdego ranka na ćwiczeniach z małymi ciężarami. Sama opracowałam ćwiczenia, na te partie ciała, które chcę utrzymać w dobrej formie - wyznała.

Choć jej podejście do ćwiczeń i diety trudno nazwać rygorystycznym, dużą wagę przykładała do snu.

- Z natury jestem raczej powolna, spokojna, nie lubię pośpiechu, napiętej atmosfery. Trudno mnie wyciągnąć z łóżka. W niedzielę, która jest jedynym dniem poświęconym całkowicie na wypoczynek, czasem przez dwie godziny po przebudzeniu nie wychodzę z łóżka. W zależności od moich zajęć, śpię od pięciu do dziesięciu godzin każdej nocy - przyznała. (PAP Life)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje