Dwie Polki, które podbiły Paryż

Cóż bardziej francuskiego niż moda i kosmetyki? Dwie Polki udowadniają, że potrafią i że nawet w tych dziedzinach można nad Sekwaną odnieść sukces.

"Aśka sublimuje kobiecość. W jej strojach kobieta czuje się dobrze, a przede wszystkim czuje, że jest piękna" - pisała francuska prasa. Aśka to nazwa firmy Joanny Błażejewskiej, która od ponad 20 lat ubiera w Paryżu francuskie i nie tylko francuskie elegantki.

Reklama

Absolwentka wydziału malarstwa ASP w Gdańsku przyjechała do stolicy Francji na początku lat 90. z kolekcją stworzoną nad Bałtykiem. Stroje szyte były ze skromnych tkanin, takich jak worki po kawie. Modna w malarstwie "sztuka uboga" w dziedzinie mody nie pasowała do polskich oczekiwań. Biedny jeszcze kraj, by pokazać, że wszedł na nową drogę, potrzebował fajerwerków i cekinów.

We Francji, której stare bogactwo obchodzi się bez ostentacji, doceniono szykowność odcieni szarości, elegancję kroju i komfort tych ubiorów.

- Pierwszymi klientkami były znajome, potem znajome znajomych. Szeptana reklama okazała się nadzwyczaj skuteczna - wspomina Błażejewska.

Przełomową okazała się decyzja wyjazdu z kolekcjami na Lazurowe Wybrzeże, gdzie odbywają się uliczne targi, na których spotkać można np. Juliette Binoche czy Marion Cotillard.

- Poszło tak, że po powrocie do Paryża, miałam za co otworzyć sklep - wspomina projektantka.

Błażejewska uważa, że jej głównym atutem są "stroje we wszystkich wymiarach, dla żywych kobiet, od lat 5 do 85". Nie traci zapału i mówi: "wciąż czerpię satysfakcję ze swej pracy, a klientki upewniają mnie, że to, co robię, ma sens".

- Spotykam kobiety, które przychodzą, by dokupić coś do sukni czy płaszcza nabytych 15, a nawet 20 lat temu - z dumą stwierdza Błażejewska, przekonana, że "na piękno i jakość zawsze jest popyt".

- Ignorancja i niepoprawny optymizm - to według Elżbiety Wysoczańskiej główne przyczyny jej sukcesu. Ta poznanianka lepiej znana jest jako Visoanska - tak dostosowane nazwisko stało się nazwą firmy luksusowych kosmetyków.

Jej produkty francuskie pismo "Gala" nazwało "wizjonerską metodą pielęgnacji", stwierdzając, że Visoanska "ma globalną koncepcję piękna i dba o kobiety od zewnątrz, ale i od wewnątrz". Według dziennikarki "Journal des Palaces" Visoanska "proponując pielęgnację w stu procentach naturalną, jest pionierką tendencji ekologicznego luksusu". Dzięki niej - pisze - "klientki nie muszą wybierać między naturalnym a skutecznym".

Ta obwieszona dyplomami poliglotka przyznaje, że mimo tytułu MBA prestiżowej francuskiej szkoły biznesu ESSEC, "przede wszystkim kieruje się uczuciem". Co nie znaczy, że odrzuca "mędrca szkiełko i oko".

- Praca w przemyśle medycznym nauczyła mnie rygoru - podkreśla.

Troska o własną cerę skierowała Wysoczańską na trop kosmetyki, ponieważ to, co znajdywała na rynku, "rozczarowywało, gdyż mało było produktów naturalnych, a te dające rezultaty, odstraszały agresywną chemią". Wybrała Paryż, bo czuła w tym mieście "ogromną energię twórczą". Wybrała luksus, bo, jak mówi "rzeczy robione z miłością są drogie". I dodaje: "skoczyłam na głęboką wodę nie umiejąc pływać". Nie utonęła. Jej czar osobisty, kompetencja i świadomość celu spowodowały, że znalazła finanse. Urok produktów natomiast sprawił, że natychmiast poparł ją słynny dom towarowy Printemps i że w 2007 r. zdobyły prestiżową nagrodę francuską "oscar de l'emballage" (oscar opakowań).

Rewolucyjne w opakowaniu Visoanskiej było to, że jednocześnie zawierało krem i dodatki żywieniowe w formie tabletek. Co z kolei stanowiło absolutną nowość w produktach pielęgnacji. Prasa pisała o "złamaniu dotychczasowych kodów".

O gamie produktów Visoanska pojawiło blisko sto artykułów w ważnych pismach na całym świecie, a ochotniczą ambasadorką firmy stała się Angelina Jolie.

Zarówno Aśka, jak i Visoanska, nie rozluźniły więzów z Polską. Paryska moda Aśki od początku szyta była w Polsce, a od ponad dziesięciu lat projektantka ma własną pracownię w Gdyni, gdzie powstaje cała jej produkcja.

Produkty marki Visoanska są francuskie, ale ich producentka podkreśla swą polskość, szczęśliwa, że "dziś Polacy mogą i chcą być dumni, że są Polakami". Ze wszystkich wyróżnień najbardziej ją cieszy przyznany w tym roku tytuł "Wybitnego Polaka".
Obie panie prowadzą sprzedaż internetową, co powoduje, że grono ich klientek rozszerza się na pięć kontynentów. Mogą więc mieć nadzieję, że dziś ich jest Paryż, a jutro cały świat. (PAP Life)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje