JOMO - nie bój się, że coś ci umknie

JOMO (Joy Of Missing Out), to czerpanie radości związane z ucieczką od nadmiaru informacji. Zdaniem ekspertów nurt ten może okazać się niezwykle przydatny w 2017 roku.

Amerykanie ukuli specjalny termin FOMO (ang. Fear of missing out - lęk przed tym, że coś nas omija), który jest obserwowany coraz częściej w społeczeństwach europejskich, w tym w naszym. Objawy FOMO są różne np. notoryczne sprawdzanie notyfikacji na portalach społecznościowych, "odświeżanie" skrzynki pocztowej, częste sprawdzanie SMS-ów itd. Internet wysyła do nas ogromne ilości bodźców, na które staramy się natychmiast reagować - nawet, jeżeli jesteśmy w łazience czy leżymy w wannie. Większość z nas spędza swój wolny czas w wirtualnym świecie na rzeczach nieistotnych, podczas gdy moglibyśmy wykorzystać go w bardziej pożyteczny sposób - zauważa socjolog Piotr Zimolzak.

Reklama

Ucieczką od FOMO jest JOMO, czyli radość płynąca z tego, że coś nam umyka. Ten kiełkujący trend nawiązuje również w jakimś sensie do nurtu mindfulness. Coraz częściej eksperci zachęcają, aby uciec od nieustannej, wirtualnej gonitwy, bezmyślnego wertowania stron internetowych i mediów społecznościowych, co w zasadzie niewiele wnosi do naszego życia.

Psycholog Christina Crook, autorka książki "The Joy of Missing Out", radzi zacząć od wylogowania się i zalogowania do tego, co jest wokół nas, nie koniecznie po drugiej stronie monitora.

- Dzieci doświadczają radości przez cały czas nie wiedząc o tym... Statystyki mówią o tym, że większość z nas nie żyje w poczuciu tego rodzaju radości. Życie i to, co jest jego największą wartością marnujemy przed ekranami komputerów. Nasza kreatywność, energia i czas, coś, co jest istotą nas samych marnujemy przywiązani do ekranów telefonów, komputerów i telewizorów - pisze w swojej książce Crook.

Zatem JOMO polega na uważności, która pozwala na chwilę refleksji, zastanowienia się, medytacji, które stają się coraz powszechniejsze. JOMO odnosi się również do nabrania dystansu do nowych technologii, które w dużej mierze przejęły nad nami kontrolę.

- Żyjemy w świecie, który powoli staje na głowie. Nasze silne ciała, stają się coraz bardziej słabe i rozleniwione, coraz mniej w naszym życiu intymności, a coraz więcej bierności i izolacji. Jesteśmy coraz bardziej samotni, zmęczeni, przytłoczeni, równocześnie uzależnieni do technologii, których nie do końca rozumiemy - pisze Crook - Nasze życie, dawniej bardziej polegało na doświadczaniu, kontakcie, było żywsze. Technologia, choć niesamowita, wspaniała w możliwości łączenia ludzi, ale jest to bezosobowe. Nie spędzamy już tyle czasu jak kiedyś na prawdziwy kontakt z drugim człowiekiem. Powinniśmy odzyskać prawdziwą łączność kontakt z drugim człowiekiem, z samym sobą również - dodaje psycholog. (PAP Life)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje