Les Thermes Marins - zakątek, który leczy

Gorąca solankowa kąpiel z dodatkiem aromatycznych olejków - to doskonały sposób na skołatane nerwy. Szczególnie, jeśli od codziennych trudów uciekniemy do malowniczego Les Thermes Marins w Saint-Malo nad kanałem La Manche.

Jednym ze stu miejsc, które opisała w swojej książce Marcia DeSanctis jest niezwykle urokliwy ośrodek Les Thermes Marins w Saint-Malo nad kanałem La Manche. Jeśli potrzebujemy szybkiej regeneracji, to będzie to miejsce idealne, również do samotnych podróży.

Reklama

Jednych z pewnością zachęci klimat Saint-Malo, miejsca, które ma niezwykle bogatą historię. "Dawniej był to jeden z najruchliwszych francuskich portów i jako taki przez wiele lat stanowił cel różnych najazdów. Dla nas to wielce fortunna okoliczność, bo dzięki fortyfikacjom, które powstały, by bronić miasta przed atakami, Saint-Malo sprawia wrażenie olbrzymiego zamku z piasku" - opisuje w swojej książce "100 miejsc, które każda kobieta powinna odwiedzić we Francji" Marcia DeSanctis.

Jednak spacery krętymi uliczkami, to wartość dodana tego, z czego słynie to miasteczko. Saint-Malo słynie bowiem z ośrodka Les Thermes Marins, specjalizującego się w talasoterapii. Jak wskazuje podróżniczka i dziennikarka "ośrodki talasoterapii ciągną się wzdłuż wybrzeża Atlantyku od Biarritz i La Baul aż po najdalszą północ".

"Praktyka leczenia chorób wodą morską sięga czasów rzymskich, kiedy to ciepłe kąpiele solankowe przepisywano jako lekarstwo na artretyzm, gruźlicę i mnóstwo innych schorzeń. Ale trzeba było Francuza, by ukuł termin, który wszedł do powszechnego użycia, doktora La Bonnardiere'a. W dzisiejszych czasach talasoterapia jest stosowana nie tylko z powodów ściśle medycznych albo żeby poprawić krążenie, pozbyć się z organizmu toksyn czy zwiększyć wydolność fizyczną. Ja szukam w niej lekarstwa na stres, demona, który tkwi u podłoża wielu schorzeń" - wyjaśnia autorka.

Jednym z zabiegów, który Marcia DeSanctis szczególnie poleca jest kąpiel w ciepłej morskiej wodzie z dodatkiem olejku lawendowego i miętowego. To doskonały lek na zmęczone ciało i umysł. Można również poddać się kompletnej kuracji morskiej wykorzystującej nie tylko morską wodę, ale i algi.

"W Les Thermes Marins woda, którą pobiera się z zatoki, jest jedynie podgrzewana, nie podlega żadnym innym procesom, można ją więc z powrotem wpompować do morza. Do jednego z zabiegów wykorzystuje się algi, których wokół Saint-Malo jest ponad 2500 odmian - ciało smaruje się grubą warstwą zielonej pasty z glonów, owija i traktuje wodą ze szlaucha. Skóra po takim zabiegu jest gładka, jędrna" - zachęca dziennikarka. (PAP Life)




Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje