Najzabawniejsze plotki o damach PRL-u

W drugiej połowie lat 70. Polska ekscytowała się ekstrawagancjami Stanisławy Gierek. Żona I sekretarza podobno miała raz na tydzień latać na zakupy do Paryża. Tego typu pogłosek było znacznie więcej...

Plotkę o zakupach w stolicy Francji podsycał fakt, że Stanisława jako pierwsza z żon przywódców partii wyszła z cienia męża i często towarzyszyła mu w wizytach zagranicznych. Przy takich okazjach komentowano też nowe fryzury pani Gierek, które nie wszystkim się podobały. Uważano, że uczesanie często nie jest najlepiej dobrane, a poza tym nie licuje z jej pozycją ani wiekiem.

Reklama

Ludzi irytowały też rosnące problemy z zaopatrzeniem w sklepach, denerwowali się więc, że "Gierkowa" i inne żony partyjnych notabli same nie mają takich kłopotów jak oni. A jak było naprawdę?

Plotka o regularnych wizytach pani Gierek nad Sekwaną była nieprawdziwa, natomiast u jej źródła leżał fakt, że pierwsza sekretarzowa rzeczywiście lubiła zagraniczne zakupy. "Spotkałem się (...) z Karskim, naszym ambasadorem w Wiedniu - wspominał Mieczysław Rakowski. - Opowiadał mi różne historyjki o naszych bonzach (na przykład, że co najmniej raz na kwartał przyjeżdża tu pani Stasia Gierkowa z całą niemal rodziną i dokonuje zakupów)".

Rakowski padł ofiarą plotki o romansie z Hanną Banaszak. Ta dama polskiej piosenki cieszyła się wtedy dużą popularnością i wyglądała szalenie seksownie. Na koncertach i w wywiadach prostowała z uśmiechem: "Nie, naprawdę nie znam Tego Pana", lecz niewiele to pomagało.

Inna sprawa, że pogłoski na swój sposób podsycał sam Rakowski, którego męskości najwyraźniej schlebiał fakt łączenia jego nazwiska z urodziwą, o ponad 30 lat młodszą artystką. Podobno plotka doszła nawet do generała Jaruzelskiego, który wprost zapytał Mieczysława Rakowskiego o całą sprawę. Ten zaprzeczył, lecz pogłoski żyły własnym życiem.

Ucichły dopiero wtedy, gdy w styczniu 1986 r. Rakowski znalazł się na widowni Teatru Współczesnego podczas wieczoru piosenek Jerzego Wasowskiego. Banaszak podczas wykonywania utworu "Ja dla pana czasu nie mam", kierowała spojrzenie gdzieś w bok od miejsca, w którym siedział Rakowski. Na efekty nie trzeba było długo czekać: połowa sali wybuchnęła śmiechem i tak już było do końca piosenki. Do śmiechu nie było tylko Rakowskiemu...

Małżeństwo aktorki Niny Andrycz z Józefem Cyrankiewiczem również stało się powodem anegdot. Potęgował je fakt, że małżonkowie nie mieli dzieci, a premier uchodził za wyjątkowego kobieciarza. Przed wizytą rządową w Indiach ktoś napisał, że kreacje dla Andrycz szyte są przez paryskich krawców. Ludzie oburzyli się.

Na spotkaniach w zakładach pracy ostro atakowano rozrzutność aktorki, a do historii przeszła riposta Władysława Bieńkowskiego, byłego ministra i posła. Ten słynący z ciętego języka publicysta skomentował, że jego zdaniem paryskie toalety pani Niny są w sumie... tańszym wyjściem z sytuacji. Albowiem "gdyby Cyrankiewicz pojechał sam, to kosztowałoby nie mniej, bo kontakty z paniami na świecie drogo kosztują".

Obiektem plotek stała się także Maryla Rodowicz. A zwłaszcza - rywalizacja o jej serce między Danielem Olbrychskim a Andrzejem Jaroszewiczem - kierowcą rajdowym, synem premiera PRL zwanym "Czerwonym księciem". Piosenkarka była z aktorem 3 lata, potem na krótko związała się Jaroszewiczem. W 1979 r. wybuchła plotka o bójce obu panów w klubie SPATiF. Wprawdzie bezpośrednią przyczyną miała być wypowiedź Jaroszewicza o zbliżającej się pielgrzymce Jana Pawła II, ale wszyscy podejrzewali, że panowie załatwiali porachunki za Rodowicz. Jaroszewicz zaprzeczał, Olbrychski milczał, lecz plotka żyła własnym życiem.

Sławomir Koper

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje