Storczyk w koronie

Książę Karol to najbardziej znany storczykarz. Te właśnie kwiaty, sprowadzane z odległych zakątków świata najbardziej cieszyły oko monarchów. Niewielu też wie, że wręczenie storczyka może zostać potraktowane to zaproszenie na uprawiania miłości.

Nie upadały dla nich państwa. Nie toczyły się wojny. Jak pokazuje historia storczyka, kwiat inspirował przede wszystkim do dalekich podróży i miłości. 

Reklama

Pierwsza w Polsce międzynarodowa wystawa na sopockim hipodromie to spotkanie storczykarzy z całego świata. Unikatowe kwiaty z Ekwadoru, Tajwanu, Portugalii, Węgier, Niemiec, Austrii, Litwy i Polski są ukoronowaniem pieczołowicie spędzonych nad donicami godzin. 

- Do kwiatów trzeba mieć rękę i serce. Rośliny są wymagające i nie ma tu miejsca na taryfę ulgową czy lenistwo. Efekty, które podziwiamy to wielogodzinna praca, spotkanie z florystyką na kartach książek i stronach czasopism oraz rozmowy pasjonatów będące najlepszym polem do nauki i wymiany doświadczeń - tłumaczy Katarzyna Janiszewska, organizatorka wystawy.

Prezentowanych storczyków nie znajdziemy w kwiaciarniach. Rośliny te najczęściej można podziwiać w naturze. Od kilkunastu do kilkuset złotych - tyle kosztuje poszczególny kwiat. 

- Monopolidialny typ wzrostu pozwala na długowieczność, o ile hodowca będzie odpowiednio kwiat odmładzał. Storczyk może rosnąć w nieskończoność i będzie chciał się sam rozmnożyć - dodaje Janiszewska.

Nad Bałtykiem hodowla storczyków to domena grupy wyjątkowych pasjonatów. Kwiat zdaniem hodowców jeszcze nie wdarł się na salony, a w kwiaciarniach wciąż panuje stereotyp róży, anturium czy bukietu bratków. 

- Cofnijmy się do XVII wieku. Podczas wypraw do nowego świata poszukiwano pięknych roślin. Najczęściej w Ekwadorze, Ameryce Południowej czy Tajlandii. Z buszu, z lasów przewożono do Europy egzemplarze o wielkich i pięknych kwiatach. Polska może pochwalić się storczykiem gruntowym w kilkudziesięciu odsłonach gatunkowych. Jest pod absolutną ochroną, jednak bez kłopotu możemy uprawiać go we własnym ogródku - opowiada Janiszewska.

Mało kto wie, że otrzymując storczyka dostajemy zaproszenie do uprawiania miłości. Wiedzieli o tym z pewnością XIX wieczni władcy. Na szczęście żadna wojna przez storczyka nie wybuchła, chociaż - jak plotkują z rozbawieniem storczykarze - to nie księżna Diana dostawała te kwiaty. Posłaniec wręczał je Camilli Parker-Bowles, gdyż zakochany w niej po uszy książę Karol jest ikoną w świecie hodowców. (PAP Life)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje