Afgańska drużyna piłki nożnej... kobiet

W kraju, który wciąż pozostaje głęboko konserwatywny, a wielu uważa uczestnictwo kobiet w sporcie za praktykę sprzeczną z religią, bycie sportsmenką to ryzykowna profesja. Nie zniechęca to jednak młodych afgańskich kobiet do oddawania się grze, którą kochają.

Kapitan drużyny, Zahra Mahmodi, ma 20 lat. W drużynie narodowej gra od lat czterech.

Reklama

Zahra Mahmodi: "Moja rodzina złości się na mnie z tego powodu. Bardzo martwią się sytuacją w Afganistanie i kwestią bezpieczeństwa, dlatego też niepokoją się o mnie. Mówią mi: "Musisz z tym skończyć" i "Nie graj już więcej", ale ja mam swoje zdanie!"

Buntowniczy sposób życia

Rodzice Zahry istotnie mają powody do zmartwień. W Afganistanie kobiety uprawiające sport często spotykają się z groźbami odwetu za ich "buntowniczy" sposób bycia. Muszą więc trenować tutaj, w obrębie stadionu, gdzie wejścia są pilnowane przez strażników i gdzie nie mogą ich dostrzec osoby z zewnątrz.

Zawodniczki muszą się też zmagać z problemami innej natury. Nie mają innego wyboru, jak trenować na tym nieużywanym betonowym boisku do koszykówki. Dysponują tylko skrawkiem murawy, na którym ćwiczą strzelanie goli.

"Do obiektów najbardziej potrzebnych naszej drużynie należy boisko, na którym mogłybyśmy grać, ale, niestety, nie posiadamy go - i to jest największy problem". - mówi Zahra Mahmodi.

Brak tego typu obiektów dla amatorskiej drużyny na Zachodzie byłby powodem do niezadowolenia; w przypadku reprezentacji narodowej, w futbolu na światowym poziomie, to rzecz niemal niesłychana.

Pomimo przeszkód

Trenerem Afganek jest Wahidullah Wahidi, który w piłkę nożną gra od 10 roku życia. Jego zawodowa kariera trwała 25 lat - w tym czasie grał w lidze irańskiej, a później był asystentem trenera jednej z czołowych tamtejszych drużyn. Wahidi chciałby, aby jego podopieczne miały podobne możliwości, ale brak obiektów i funduszy skutecznie torpeduje jego trenerskie wysiłki.

"Jeśli chce się promować sport, potrzebny jest budżet - a jeśli budżetu nie ma, jak można pracować nad rozwojem swoich zawodników? O, proszę, nasza drużyna musi grać na betonie." - uważa trener Wahidullah Wahidi.

Jednak pomimo przeszkód, zawodniczki i sztab dają z siebie wszystko w istniejących okolicznościach, także dzięki pomocy z zewnątrz - zwłaszcza tej pochodzącej od hojnych niemieckich sponsorów. W 2010 r. zaproszono je do Niemiec, by mogły wziąć udział w swoim pierwszym turnieju, podczas którego zmierzyły się z innymi kobiecymi drużynami z krajów mniejszych szans.

Dla Wahidullaha uczestnictwo w tego typu turniejach jest kluczowe dla rozwoju jego drużyny.

"Musimy grać towarzyskie spotkania z drużynami z innych państw." - dodaje Wahidullah Wahidi.

Naśladować najlepszych

Pomimo skromnych warunków, afgańskie zawodniczki i ich trener starają się naśladować najlepszych. Wahidullah mówi mi, że zgłębia taktykę czołowej hiszpańskiej drużyny, FC Barcelona. Z kolei ulubionym zawodnikiem Zahry jest Ryan Giggs z Manchesteru United.

Na razie jednak muszą skoncentrować się na bardziej przyziemnych celach i stawić czoła mniej wspaniałej rzeczywistości. Drużyna wciąż poszukuje lepszych obiektów, w tym bezpiecznego boiska do treningów. Zawodniczki nie tracą również nadziei na to, że uczestnictwo kobiet w ich ukochanym sporcie będzie pewnego dnia powszechnie akceptowane w ich kraju. To właśnie jest cel, do którego z determinacją dążą te młode kobiety.

Na podst. NATO Channel tłum. Katarzyna Kasińska

Dowiedz się więcej na temat: kobieta | Afganistan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje