"Langenort" z tabletkami RU486?

Znane są wyniki kontroli celników na holenderskim statku, pływającej klinice aborcyjnej "Langenort". Na statku zabezpieczono 48 rodzajów leków.

Reporter RMF nieoficjalnie dowiedział się, że wśród nich są tabletki wczesnoporonne RU486. Urząd Celny nie chce tego potwierdzić.

Reklama

Część z zabezpieczonych leków nich była przeterminowa, a 8 nie ma na liście leków w Polsce, co oznacza, że w naszym kraju nie można ich używać.

Zakazane i przeterminowane leki zostały zaplombowane. Nie wolno ich używać, gdy statek stoi w porcie. Natomiast na wodach eksterytorialnych polskie prawo nie obowiązuje i tam będzie można zerwać plomby.

Gdy jednostka zgłosi wejście do polskiego portu, za każdym razem będzie przechodziła kontrolę celną. W polskim prawie posiadanie takich tabletek nie jest karane, więc feministki nie popełniły przestępstwa. Ale karane jest nakłanianie do przerywania ciąży i tylko to można zarzucić feministkom. Pod warunkiem oczywiście, że popełnią to przestępstwo, a prokurator będzie miał na to dowody.

Feministki mają także dużą szansę na uniknięcie kary za bezprawne wejście do portu we Władysławowie. Kapitan statku złożyła już wyjaśnienia w tej sprawie. Tłumaczy ona, że "Langenort" wszedł do portu, bo miał kłopoty z silnikiem. W takich sytuacjach nie trzeba mieć zgody kapitana portu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje