Małgorzata z Warszawy

Jak rozmawiać z mężczyzną?

Rozmawiać z mężczyzną nie jest łatwo - to wiemy. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet w kilkunastoletnim - zdawałoby się - stabilnym związku nie jest to proste. Oczywiście, nie chodzi mi o zwykłą wymianę zdań na przypadkowy temat, ale o rozmowę mającą na celu porozumienie się w konkretnej, ważnej sprawie.

Reklama

Niestety, panowie są bardzo uczuleni na punkcie swojej męskości (czyli pozycji) i organicznie obawiają się (często na wyrost) narzucania im czegokolwiek. Dlatego sztuka rozmowy z nimi jest jednym z fundamentów trwałego związku. W skrócie powiedziałabym, że najlepiej doprowadzać ich do rozwiązań - które naszym zdaniem są najlepsze - tak, aby uznali, że jest to ich własny, wolny wybór...

Może to trochę perfidne, ale nie mam lepszej recepty na osiągnięcie celu. Przewrażliwienie mężczyzn na punkcie własnego ego osiągnęło obecnie taki poziom, że stawianie spraw na ostrzu noża (chociaż czasem nie ma innego wyjścia) bywa zabójcze. Dlatego trzeba tu dużo dyplomacji. Nie podejmujmy poważnych tematów w sytuacjach przypadkowych, w atmosferze codziennego pośpiechu i nerwowości - a tych nam życie nie szczędzi. Znajdźmy odpowiedni ku temu moment. Najlepsze są wspólne wieczory w domowym zaciszu, niekoniecznie przy świecach - te zachowajmy na inne okazje.

Ważne, żebyśmy umiały zachować minimum cierpliwości i nie zrażały się niechętnym nastawieniem naszego partnera do jakichkolwiek "poważnych" rozmów (tak na ogół bywa!). Moja osobista (i sprawdzona!) recepta to rozmowy w trakcie wspólnych kąpieli, które oboje uwielbiamy. W tak luźnej atmosferze można bez osłonek - dosłownie i w przenośni - spokojnie omówić każdą sprawę, próbować rozwiązać każdy problem... Dużo łatwiej przychodzą nam wtedy kompromisy...

Staram się tylko nie przesadzać z nadużywaniem tego "podstępu", żeby mojemu jedynemu wspólne chwile w wannie nie kojarzyły się wyłącznie z "domowymi obowiązkami". Jak dotychczas udało mi się tego uniknąć. Często temu samemu służą rodzinne spacery lub wyprawy na zakupy, chociaż w tym ostatnim przypadku jest to nieco trudniejsze ze względu na niechęć, jaką żywi mój ukochany do takich zajęć. W dyskusji zawsze używam rzeczowych, racjonalnych argumentów, natomiast unikam wyraźnie emocjonalnego zaangażowania, ponieważ mężczyźni w takich sytuacjach zwykle uważają, że próbujemy grać na uczuciach, co jest - ich zdaniem - nie fair. I to właściwie cała moja recepta na sukces...

Mogę jeszcze dodać, że podstawowym warunkiem takiego podejścia jest partnerstwo w związku. Jeżeli mamy do czynienia z wyraźną dominacją którejś ze stron (a bywa z tym różnie), to wszystko wygląda zupełnie inaczej...

Praca nagrodzona w konkursie "Jak rozmawiać z mężczyzną"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje