Narodzona na nowo

Sukces płyty "The Emancipation Of Mimi" Mariah Carey przypomniał wokalistce chwile z początku XXI wieku, kiedy była w depresji po klapie filmów z jej udziałem ("Glitter" i "Kłopoty na zamówienie").

Teraz 35-letnia wokalistka twierdzi, że w swoim życiu parokrotnie narodziła się na nowo. Zdaniem samej Mariah to efekt naprawienia jej stosunków z Bogiem.

Reklama

Carey w rozmowie z magazynem "Cosmo Girl" ujawniła, że kilka lat temu miała poczucie, że "przeszła przez wszystko oprócz śmierci". "Wierzę w to, że narodziłam się ponownie pod wieloma względami. Myślę, że to dzięki temu, iż zmieniłam swoje priorytety i naprawiłam swoje relacje z Bogiem" - mówi Mariah.

"Odczuwam różnicę, kiedy nie mam swoich prywatnych chwil na modlitwę. Kiedy upadasz tak mocno, to uczysz się chronić siebie. Jestem walczakiem, ale nauczyłam się, że to nie ja kieruję". "To, co Bóg chce, to się stanie. Czuję, że dostałam drugą, trzecią, czwartą, piątą i szóstą szansę" - dodaje wokalistka.

"To łaska Boga, że wciąż tu jestem. Oczywiście, że nieraz zdarza mi się, że jestem sfrustrowana i mam czasem gorsze dni. Ale bardzo cieszę się z tego, gdzie jestem" - przekonuje narodzona na nowo Carey.

Nie ma się jej co dziwić, gdyż płytę "The Emancipation Of Mimi" w samych Stanach Zjednoczonych kupiło ponad 2 miliony osób, a single "Say Somethin'", "We Belong Together" i "It's Like That" królowały na listach przebojów. Najlepiej radził sobie "We Belong Together", który został szesnastym numerem 1 w karierze Mariah Carey.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje