Ona i On - sekrety po ślubie

Czy kiedykolwiek schowałaś szybko metkę, żeby mąż nie dowiedział się, ile kosztował śliczny drobiazg, który kupiłaś? A Tobie zdarzyło się ukradkiem oglądać za śliczną sąsiadką albo marzyć o wyprawie, na którą nie miałbyś ochoty zabrać żony? Jeśli tak, to nie jesteście w tym odosobnieni.

Specjaliści w dziedzinie terapii małżeństw są zgodni: uczciwość to podstawa dobrego związku.

Reklama

Ponieważ tak często mówi się o kryzysie instytucji małżeństwa, postanowiliśmy zbadać, jak to jest: czy mężowie i żony mówią sobie nawzajem całą prawdę i tylko prawdę? Nasi ankieterzy wyruszyli do miast, miasteczek i wiosek jak Polska długa i szeroka*. Oto, co odkryliśmy.

Kto bardziej jest otwarty - kobiety czy mężczyźni?

Zacznijmy od tego, co było do przewidzenia - panie są bardziej skłonne do rozmów. 57 procent kobiet twierdzi, że to one zaczynają dyskusję, gdy pojawia się jakiś problem. Choć ciekawe, że tylko 38,5 procent mężczyzn w partnerkach widzi stronę przejmującą w takich sytuacjach inicjatywę.
- Kobiety mają większą łatwość werbalizacji. Dziewczynki zwykle wcześniej zaczynają mówić. Są też bardziej przyzwyczajone do poruszania spraw intymnych, bo to ich dotyczy pierwsza miesiączka, wizyta u ginekologa - komentuje profesor Zbigniew Lew-Starowicz, seksuolog, psychoterapeuta.
Jacek Santorski, psycholog, konsultant, wydawca, autor poradników ostrzega przed utrwalaniem stereotypów.
- Kobiety i mężczyźni są z tej samej Ziemi, a nie z Wenus i Marsa - podkreśla. - Jednak ze względu na budowę mózgu kobiety zwykle lepiej wyczuwają kontekst, panowie skupiają się na temacie, są bardziej logiczni. Na przykład ona mówi: znowu się spóźniłeś. On tłumaczy, że długo pracował. Ona dodaje: i nawet nie kupiłeś kwiatka, a to nasza rocznica. On na to: przecież jeszcze bardziej bym się spóźnił. I im bardziej on jest logiczny, tym ona bardziej emocjonalna. Konflikt gotowy. Kobiety może częściej inicjują rozmowy, budują pomosty porozumienia, ale też częściej je zrywają. Urządzają partnerom "ciche dni".

- Poprzedni mąż nie mówił mi o wielu rzeczach. Więcej rozmawiał z mamą. To oddalało nas stopniowo od siebie. W tym małżeństwie dyskutujemy o wszystkim, co ważne. To bardzo wzmacnia związek - żona od 16 lat.
- Warto rozmawiać, ale na pewno trzeba zachować też dla siebie kawałek własnego lądu - mąż od 13 lat.

O czym trudno im ze sobą mówić?

Ciekawe wyniki w naszej ankiecie przyniosły pytania, o czym żyjący w związkach chcieliby mówić. Szczególnie jeśli chodzi o panów. Panie utyskują, że ich partnerzy nie są rozmowni. Tymczasem z naszych badań wynika, że mężczyźni chcieliby porozmawiać o czymś więcej niż sport, polityka czy wydatki, ale nie potrafią się do tego zabrać.
Najwięcej mężczyzn - aż 41 procent - miałoby ochotę poprosić żonę o okazywanie im więcej czułości. I nie chodzi tu o rozmowy o seksie.
- W naszej kulturze pokutuje mit "macho" - twierdzi Andrzej Samson, psycholog, psychoterapeuta i doradca rodzinny. - Trening typu "nie maż się", "nie bądź maminsynkiem" robi swoje.
Zuzanna Celmer, psycholog, autorka między innymi książki "Człowiek na całe życie", dodaje, że mężczyzna boi się poprosić o czułość, bo uznaje to za okazywanie słabości, która mogłaby go narazić na krytykę albo na wykorzystanie tej wiedzy przeciwko niemu.
- Współczesne kobiety często skupiając się na karierze, przejmują najgorsze męskie wzorce - mówi. - Bywa, że i tam, gdzie dom, dzieci i mąż są zadbani zapomina się o czułości. A czułość to tkanka, która łączy rodzinę.
Czułości potrzebujemy wszyscy.
- Problem w tym, że każdy czeka aż druga strona się "domyśli" - stwierdza profesor Zbigniew Lew-Starowicz.
Łatwy sposób na nawiązanie porozumienia podsuwa inny wynik ankiety - aż 42,5 procent badanych chciałoby, żeby partner bardziej się nimi interesował i zadawał im więcej pytań.
- Tylko pamiętajmy, żeby zadawać je w odpowiedniej atmosferze - ostrzega Andrzej Samson. - Jeśli ktoś zachowuje się jak oficer śledczy, skutki będą opłakane.
Z braku porozumienia wynikają i dąsy, i złość. To smutne, ale wed¸ug naszego badania najwięcej, bo aż 52 procent ankietowanych osób, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, chciałoby nakłonić swoich partnerów, by mniej się złościli i byli mniej wybuchowi.
- W ogóle za dużo w nas złości - mówi profesor Zbigniew Lew-Starowicz. - Wystarczy spojrzeć na agresywność kierowców. To się przenosi i w sferę rodziny.
Na drugim miejscu jako drażliwa kwestia dla kobiet pojawia się utrzymywanie porządku. Aż 60 procent z nich chciałoby nakłonić swoich ukochanych, żeby mniej bałaganili.
Z kolei aż 41 procent mężczyzn pragnęłoby przekonać swoje żony, by dały spokój z tym "ty to zawsze" i mniej ich krytykowały.
Dużo mniej ankietowanych, i tu odpowiedzi kobiet i mężczyzn są podobne, chciałoby poprosić "schudnij trochę, kochanie" (24 procent) lub "bądź bardziej lojalny" (23,5 procent).
- Często ważna potrzeba kryje się za prośbą o coś banalnego - podkreśla Zuzanna Celmer. - Na przykład mąż spóźnia się z płaceniem rachunków. Sądzi, że to głupstwo, a żona odbiera to jako lekceważenie jej osoby. Cierpi jej poczucie własnej wartości. Ale nie potrafią sobie tego wyjaćnić wprost.

- Często mam już dość domyślania się, o co mu naprawdę chodzi - żona od 20 lat.
- Lubię, kiedy siadamy wieczorem do kolacji. Opowiadamy sobie wtedy o wszystkim, śmiejemy się i problemy wydają się prostsze - mąż od 8 lat.

Jakie są ich najczęstsze sekrety?

Czy ankietowani ukrywali kiedyś coś przed partnerami? Owszem, przyznaje 50,5 procent mężczyzn i 47,5 procent kobiet.
Zuzanna Celmer uważa, że każdy człowiek ma prawo mieć obszar przemyśleń, wahań, fantazji, których nie dzieli z innymi.
- Są przeżycia, których druga strona mogłaby nie zrozumieć - mówi. - Powinniśmy się znać na tyle, by wiedzieć, co partnera rani lub będzie dla niego trudne do przyjęcia.
Co się najczęściej zataja? O dziwo to nie romans, nie zauroczenie inną osobą, ale cena czegoś, co się kupiło. Ten grzech popełnia 49,5 procent kobiet i 41,5 procent mężczyzn.
- Pieniądze to wolność i władza. Są przedmiotem rywalizacji albo pretekstem do niej - uważa Andrzej Samson.
Drugą sprawą najczęściej utrzymywaną w sekrecie przez kobiety są wątpliwości dotyczące związku (33,5 procent), trzecią - zachowanie i postępy dzieci w nauce (25,5 procent).
Najbardziej przygnębiająca informacja dotyczy panów, których sekretem numer dwa są kłopoty w pracy. Zataja je aż 32 procent mężczyzn. Dlaczego nie szukają wsparcia żon w swoich troskach i samotnie borykają z tak trudnym problemem?
- To znów wyłącznie sprawa wychowania - tłumaczy Andrzej Samson. - Mężczyzna ma wrażenie, że zawsze musi zaciskać zęby i że nie przystoi mu narzekać.
Mimo wszystko na pytanie, kto ich zna najlepiej ankietowani najczęściej wymieniali partnera (40 procent kobiet i 52 procent mężczyzn). Druga najczęstsza odpowiedź to "nikt".

- Nie mówię mu, ile wydaję na kosmetyki. Mógłby się przerazić, bo wiadomo, że musimy oszczędzać. Ale nie oszukuję, bo on nie pyta. Ja też go nie pytam, ile wydaje na narzędzia do majsterkowania. Kiwam głową, kiedy mówi, że to była okazja - żona od 27 lat.
- Kiedy syn oblał egzamin, nie mówiłam o tym mężowi. On od razu się denerwuje. Zrobiłby piekło. Syn, zamiast spokojnie uczyć się do poprawki, nie miałby życia w domu - żona od 28 lat.
- Straciłem pracę, ale nic nie mówiłem. Żona dobrze sobie radzi. Jak bym wyglądał? - mąż od 15 lat.

Co wiedzą o swoich dawnych miłościach?

To normalne, że próbujemy na różne sposoby dowiedzieć się, jakie doświadczenia erotyczne mieli nasi partnerzy, zanim nas poznali. Czy ta ciekawość nie jest jednak "pierwszym stopniem do piekła"?
33 procent pań i 35 procent panów twierdzi, że partner "wie wszystko". "Wie tyle, ile chciałem/am powiedzieć" - mówi 28 procent mężczyzn i 34 procent kobiet. Tylko 11 procent ankietowanych deklaruje, że partner "nie wie nic", bo albo nie pyta, albo ta osoba nie chce o tym rozmawiać.
- Ostrożnie ze zwierzeniami w tej dziedzinie - ostrzega profesor Zbigniew Lew-Starowicz. - Mogą budzić zazdrość, niepokoje, rywalizację. Oczywićcie lepiej ujawnić fakty, o których nasz partner mógłby dowiedzieć się i nie od nas, co podważyłoby zaufanie, ale wdawanie się w szczegóły naprawdę nikomu nie służy.
Małżeństwo to wielkie zobowiązanie, ale przecież ślub nie zaczyna automatycznie okresu podsumowywanego w bajkach zdaniem "i żyli potem długo i szczęśliwie". Nawet w najlepszych związkach zdarzają się skoki w bok. 12 procent mężczyzn przyznało, że ukrywało kiedyś romans, a aż 30 procent zauroczenie inną kobietą. Tylko 4,5 procent pań przyznało, że romans był ich tajemnicą. Zauroczenie innym to sekret 16,5 procent.
Nikogo nie dziwi, że panowie lubią cichcem pooglądać sobie pisma i strony internetowe "tylko dla dorosłych" - ten sekret zgłosiło 23 procent z nich. Ale żeby robiły to panie? Wyniki ankiety wykazują jednak, że i 5 procent pań ma takie tajemnice.

- Niby chciałbym wiedzieć wszystko, ale wiem, że gdyby ona mi o tym opowiedziała, czułbym ukłucia zazdroćci. Dlatego sam też uciekałem zawsze od odpowiedzi - mąż od 12 lat.

Czy noszą w sobie skryte marzenia?

Rozmawiacie ze sobą o swoich pragnieniach? Jedna osoba na trzy - 32 procent - przyznaje, że ma jakieć skryte marzenie, z czego nie zwierza się partnerowi.
- Skryte marzenia są czymś naturalnym - twierdzi Jacek Santorski. - Działają jak wentyl bezpieczeństwa. Jak każdy związek małżeństwo polega na kompromisie, a scena wewnętrzna to obszar, gdzie nic nas nie ogranicza. Problem zaczyna się wtedy, gdy przenosimy zbyt wiele z życia na scenę wewnętrzną.
Najczęściej tajone marzenia dotyczą podróży bez swojej "drugiej połowy". O takiej wyprawie marzy aż 19 procent mężczyzn i 15 procent kobiet. Krótki urlop od związku może okazać się dla niego korzystny, pod warunkiem, że nie ma być okazją do szukania miłosnej przygody.
- Warto czasem doładować akumulatory - mówi Zuzanna Celmer. - Dzięki temu możemy więcej wnieść w związek.
Na miejscu drugim u kobiet (13 procent) znalazło się marzenie o życiu w pojedynkę przez jakiś czas. 16 procent mężczyzn miałoby ochotę na romans.
- Kobiety często podejmują się roli wieloczynnościowego ratownika, opiekuna - mówi Jacek Santorski. - To spore obciążenie. Musi im się czasem marzyć wyrwanie na wolność. Mężczyźni z kolei miewają takie, dziecinne właściwie marzenia, o kochance, która jest zawsze gotowa kochać się z nimi tak jak tego chcą. W realnym życiu to niemożliwe.
Skrywanie bardziej kontrowersyjnych marzeń jest oczywiste, ale dlaczego nie mówimy sobie, że na przykład chcielibyśmy zmienić mieszkanie (13 procent kobiet i 12,5 mężczyzn) albo zawód (8 procent badanych) czy pojechać razem na wycieczkę (11 procent mężczyzn i 8 procent kobiet)?
- To jakiś brak w komunikacji - uważa profesor Zbigniew Lew-Starowicz. - Nie ma racjonalnego sensu.

- Marzyłem o domu na wsi, ale kiedy o tym wspomniałem, dostałem taką reprymendę, że teraz będę realizował marzenia, a potem mówił o nich - mąż od 18 lat.

A gdyby tak móc obudzić się ... i znów być wolnym!

Pytaliśmy ankietowanych, czy kiedykolwiek marzyli, by pewnego dnia obudzić się, tak jakby nigdy nie byli związani węzłem małżeńskim. 22 procent kobiet i 20 procent mężczyzn przyznało, że tak. Choć większość (64 procent kobiet i 61 procent mężczyzn) odpowiedziało zdecydowanie "nie", to aż 14 procent kobiet i 18,5 procent mężczyzn nie umiało lub nie chciało dać jednoznacznej odpowiedzi.
- To co innego niż ochota na chwilę oddechu. Takie marzenie wskazuje, że małżeństwo nie zaspokaja pewnych najistotniejszych potrzeb - mówi Zuzanna Celmer.
Jacek Santorski jest innego zdania:
- Podobne myśli od czasu do czasu są naturalne - stwierdza. - Trwały, dobry związek jest największym wyzwaniem, jakie stoi przed człowiekiem. Nawet w biznesie, a co dopiero z osobą, z którą mamy spędzić miesiące, lata, życie całe.
Na ile istotne w budowaniu takiego związku jest wzajemne porozumienie? Szczerość?

- Bez tego nie ma mowy o dobrym małżeństwie. Moja żona wie o mnie wszystko, nawet gdybym jej nie powiedział - śmieje się weteran małżeństwa, które przetrwało 35 lat.
- Życie razem to zbliżanie się do tajemnicy, jaką jest drugi człowiek i szanowanie jej - twierdzi żona od 37 lat.

No i co? Dwa małżeństwa. Dwa punkty widzenia. Co sądzą specjaliści?

- Dobra komunikacja jest jednym z podstawowych warunków udanego związku, ale jej zakres to już nasza decyzja, która musi być oparta na znajomości partnera - uważa Andrzej Samson.
Psychologowie są zgodni: szczerość do bólu nie zawsze jest na miejscu.
- Nie podejmujmy trudnej rozmowy, gdy czujemy ból, gniew - przestrzega Jacek Santorski. - Jeśli ktoś zaczyna mówić o czymś spornym z żoną, która wróciła zmęczona z pracy, robi błąd. Nie wolno dolewać czegoś do naczynia, które jest pełne. Jednej recepty nie ma. Wprowadzenie do rozmowy powinno być dostrojone do temperamentu i nastroju drugiej osoby. Dlatego najpierw trzeba ją dobrze poznać.

*"Małżeńskie tajemnice" - badanie przeprowadzone na zlecenie Reader's Digest przez IBRIO Estymator w dniach: 5 - 18 października 2002 na reprezentatywnej próbie 1026 osób metodą wywiadów bezpośrednich.

Dowiedz się więcej na temat: problem | psycholog | marzenie | specjaliści | małżeństwa | żona | romans | partner | marzenia | Lew | Samson | zbigniew | procent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje