Singlomania - buntownictwo z wyboru?

Co zrobić musi każdy prawdziwy mężczyzna? Wiadomo: zbudować dom, posadzić drzewo i spłodzić syna. A kobieta? Wyjść za mąż i urodzić dzieci. Ten, ukształtowany kulturowo, klasyczny model rodziny w nowoczesnym społeczeństwie zaburza jedno słowo: singiel.

Małżeństwo to święty obowiązek

Ślub od zawsze pełnił funkcję legalizacyjną. Był w końcu naturalnym przypieczętowaniem miłości. Naturalnym, znaczy usankcjonowanym społecznie. Istotną rolę w formowaniu poglądu na małżeństwo odegrał Kościół. Za grzeszną uważał (i uważa nadal) każdą seksualną "praktykę" damsko-męską, nie będącą przypieczętowaną sakramentalnym: "tak".

Reklama

Ślub to obowiązek - tak myślały nasze praprababki i myśleli prapradziadkowie, w czasach, kiedy bycie "panną z dzieckiem" często skazywało na społeczną banicję.

"Nie siadaj na rogu stołu, bo będziesz starą panną"

Powiedzenie to brzmi niemal jak wyrok. Konieczność znalezienia "dobrej partii" powtarzane było jak mantra i wpajane od kołyski. Każda kobieta jako mała dziewczynka marzyła o białej sukni i o welonie. Kiedy zaczynała dojrzewać do rejestru życzeń dochodziło jeszcze znalezienie "księcia z bajki". A jak nie księcia to przynajmniej jego substytutu - kogoś, kto uchroni od samotności i pozwoli kultywować tradycję: "bycia żoną". Wszystko, by żyć z nim długo i szczęśliwie?

Wyjątek potwierdza regułę

Oczywiście zdarzały się wyjątki. Stare panny i starzy kawalerowie - ci, którzy z jakiś przyczyn tej "dobrej partii" nie znaleźli. Ba, nie tylko "dobrej", ale jakiejkolwiek. Traktowani z przymrużeniem oka - służyli za antywzór. Nic dziwnego, że straszono nimi dzieci. W bajkach przecież: król miał królową, Kopciuszek miał księcia - tylko złym i brzydkim siostrom pozostał żywot starej panny? Bo czy baba-jaga miała męża?

Czy dzisiaj bycie "innym" oznacza bycie "poza". Czy życiu w pojedynkę lub "na kocią łapę" mówi się stanowczo: nie? Czy chęć bycia w związku to tylko wynik psychologii tłumu?

Moda na singla

- Nie muszę mieć faceta, żeby czuć się szczęśliwą - twierdzi Renata - Przecież bycie w związku to tyle wyrzeczeń - dodaje. Renata kończy w tym roku 36 lat. Jest sama. Jak twierdzi, taki styl życia wybrała, bo nie wierzy w to, że "druga połówka" istnieje:

- "Książę z bajki"? Nie, ja nigdy nie miała złudzeń. Kiedy moje koleżanki ze studiów chwaliły się pierścionkami, ja stałam niewzruszona. O co tyle krzyku?! - myślałam. Z resztą, nie każdy stworzony jest to stałego związku. Przynajmniej nie ja (?) Ja cenię uroki bycia singlem - puentuje.

Choć życie w pojedynkę nadal wzbudza tyle kontrowersji, kobiet, takich jak Renata, jest coraz więcej. Odwlekanie decyzji o zamążpójściu jest efektem zmiany mentalności, która dokonała się z biegiem czasu. Dziś bycie singlem to prestiż. Prestiż bycia wolnym:

Dowiedz się więcej na temat: małżeństwa | single | ślub

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje