Wierzę w znaki

A może Duch Święty przez Ciebie przemówił?

Reklama

Posłuchaj, facet mówi dalej: "Wyszedłem wtedy na ulicę, autobus mi uciekł, wracałem do domu na piechotę. Najpierw byłem wściekły na panią, potem na swoją żonę. A gdy stanąłem pod blokiem, byłem wściekły na siebie, bo pomyślałem, że pani ma rację".

Jednak Duch Święty.

"Ale co pan robi w Poznaniu?", pytam. "Przyszedłem podziękować. Sprzedaliśmy mieszkanie w Gdańsku, kupiliśmy dom do remontu w Poznaniu".

Piękna historia. Zaskakujące, że to właśnie mężczyźni częściej szukają u Ciebie pomocy.

To nawet logiczne. Mój przyjaciel Andrzej Wiśniewski, psychoterapeuta, powiedział, że ja piszę książki wyłącznie dla mężczyzn. Gdyby je czytali, wiedzieliby o kobietach dużo więcej, niż wiedzą, czy się domyślają. Lubię mężczyzn. Mężczyzna jest dużo fajniejszym urządzeniem.

I jak pisze Gretkowska, wystarczy jedna dźwignia do jego obsługi.

Przepraszam, nie najlepsze słowo. Mężczyzna jest w jakimś sensie lepszy. Prostszy. Jeżeli kobieta pyta: "Czy mógłbyś wynieść śmieci?", a mężczyzna ogląda dziennik, odpowiada: "Mógłbym". I dalej ogląda. Odpowiedział na pytanie, sprawa jest załatwiona. A kobieta już się gotuje. Przecież zapytała, powinien się domyślić, że ma na myśli: "Natychmiast wynieś śmieci, bo wpakowałam do nich osiem śmierdzących pieluch". A dlaczego mężczyzna ma się domyślać? Dlaczego w ogóle ludzie muszą się domyślać? A kobiety analizują, rozbijają na czynniki pierwsze. Wiedzą, co mężczyzna ma na myśli, zanim on w ogóle pomyśli. Jestem za prostotą komunikacji: "Która godzina?" "11.10", a nie podejrzliwe: "Co miałeś na myśli, pytając o godzinę?". Jeżeli chcesz się dogadać z facetem, to się dogadasz. W każdym razie ja się dogaduję.

I to w ekspresowym tempie. Z Krzysztofem po paru godzinach znajomości uzgodniliście, że razem zamieszkacie. Lubisz hazard?

Lubię. Gram w kasynie na małe pieniądze, gdy chcę sobie poprawić humor. Kasyno to taki inny, sztuczny świat. Tam można udawać, że tego prawdziwego z bólem i rozterkami nie ma. Ale wtedy z Krzysztofem to było coś innego. To gotowość, żeby zaufać i zawierzyć. Zaufać sobie, że skoro tak czuję, to będzie dobrze. Rzeczywiście wprowadził się do mnie po czterech godzinach znajomości. I ani minuty seksu nie było w tym czasie. W ten sposób jestem w najdłuższym moim związku. Ale od razu przestrzegam cię, Romek, jeżeli zaraz w kolejce WKD popatrzysz na kobietę i pomyślisz, że to miłość twego życia, to nie ma nic wspólnego z zaufaniem. To jest zauroczenie.

Czym to się różni od tego, co Ty zrobiłaś?

Przede wszystkim nie byłam w innym związku. Byłam dojrzałą kobietą po czterdziestce. Pomyślałam: nie ma powodu się bać. Całe życie się bałam.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje