Wolność i bliskość w związku

Wolność oraz bliskość to dwie z podstawowych potrzeb psychicznych człowieka. Tendencje te stanowią w naszych skojarzeniach sprzeczność. "Zagrożenie" nie jest jednak takie duże, jakby się mogło wydawać, a sprzeczność - pozorna.

Pozorna sprzeczność

Reklama

Jak to pozorna? Skoro są to podstawowe potrzeby, to zaspokojenie obu po prostu musi być możliwe. Inaczej nasza psychika w toku ustawicznej walki uległaby samozniszczeniu. Skąd więc tyle problemów związanych z tą kwestią? Choć potrzeby te mamy wszyscy takie same - znacznie różnimy się sposobem ich zaspokajania. Każdy z nas w toku indywidualnego doświadczenia wyrobił sobie inne wyobrażenie na temat tego, co oznacza dla niego "być wolnym" oraz "być blisko z kimś". Szereg tych wyobrażeń mamy nieuświadomionych, a pogwałcenie porządku, który na ich bazie sobie stworzyliśmy, przejawia się w postaci negatywnych emocji dopiero wtedy, gdy bliska nam osoba zachowuje się w sposób zupełnie inny od przez nas oczekiwanego.

Na co dzień nie zastanawiamy się nad definicjami tych pojęć, natomiast stworzone przez nas ,"definicje ukryte" automatycznie uważamy za jedyną słuszną prawdę. Zapytani, dlaczego tak a nie inaczej myślimy, dziwimy się tak postawionemu pytaniu, albo odpowiadamy: "no jak to, przecież właśnie tak jest!". Żywiąc takie przekonania generujemy sobie szereg problemów, bo drugi człowiek na bazie swojej historii życia, innej przecież od naszej, utworzył sobie swoje własne wyobrażenia - analogicznie do naszych. W związku z tym inaczej reaguje, a nie znając naszych wyobrażeń i definicji, nie może się tym samym ściśle do nich dostosować.

Gdy minie "okres miodowy"

Najczęstszym przykładem, który uświadamia nam wspomniane wyżej założenia, jest sytuacja, kiedy to - po przeminięciu tzw. "okresu miodowego" - u jednego z partnerów powraca potrzeba spędzania części czasu tak, jak przed związkiem. U mężczyzny powraca np. chęć spotkań z kolegami. U niektórych kobiet w takich sytuacjach narasta napięcie i strach, że on już jej nie kocha tak bardzo jak kiedyś, skoro przedkłada towarzystwo kolegów nad jej. Jest to właśnie przypisywanie ,"symbolicznych" znaczeń konkretnym sytuacjom. Dlaczego nazywamy je "symbolicznymi"? Takie subiektywne znaczenie tej sytuacji nadała osoba, która tak to odczuwa.

Tymczasem jest to naturalny w dynamice rozwoju związku proces polegający na tym, że po fazie tzw. ,"symbiotycznej" (czyli takiej, w której oboje partnerzy przejawiają silną potrzebę przebywania wyłącznie w swoim towarzystwie), następuje stopniowe rozluźnienie więzi na rzecz utrzymywania bliskich relacji z innymi ludźmi. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, żebyśmy się mogli rozwijać. Jesteśmy istotami społecznymi. Aby w pełni rozwijać swój potencjał potrzebujemy różnorodnych relacji. Pozostawanie wyłącznie w parze temu nie służy. To tak trochę, jakby człowiek całe życie chciał być związany tylko z rodzicami.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje