Kraina Czarów Johanny Basford. Odkryj czarno-białą magię...

„Wpadnij do króliczej nory i odkryj moją czarno-białą Krainę Czarów…” – zachęca Johanna Basford we wstępnie do swoich książek do kolorowania „Tajemny ogród” i „Zaczarowany las”, w Polsce opublikowanych przez Wydawnictwo „Nasza Księgarnia”. Ilustratorka zaprasza nas do świata pełnego sekretów, dzikich pnączy, mistycznych zwierząt i roślin, krótko mówiąc do baśniowej krainy przepełnionej magią.

Książki Johanny Basford, okrzykniętej przez "New York Magazine" królową kolorowanek, sprzedają się na całym świecie w milionach egzemplarzy i nie opuszczają list bestsellerów na Amazon.com. Co jest wyjątkowego w pracach autorki? Skąd ta nagła potrzeba kolorowania? Może jakaś epidemia opanowała cały glob? W parku, w kawiarni, w pracy, w domu - na każdym kroku słychać, jak ktoś się zachwyca tym nowym (a może starym?) sposobem na spędzanie wolnego czasu. Niektórzy twierdzą, że to świetna metoda na odstresowanie się, inni kolorują, bo sprawia im to przyjemność i mogą poczuć się przez chwilę artystą, który tworzy wyśniony świat.

- Obrazy Johanny Basford pozwalają mi się zresetować, wyłączyć głowę, w której przez cały dzień zachodzą skomplikowane procesy myślowe. Cały dzień to jedna wielka gonitwa z elementami gry strategicznej, nieustanne planowanie każdego kroku to olbrzymia odpowiedzialność, od której nie da się uciec. Tak często chciałabym wrócić do dzieciństwa, do tego czasu, kiedy można było cały dzień grzać się w słońcu i biegać po łąkach, a wyobraźnia nie miała granic. Dzięki kolorowankom mogę się w jakimś sensie tam przenieść. Kiedy wieczorem siadam przy stole i popijając kakao, wyjmuję kredki i zaczynam kolorować "Tajemny ogród", wszystkie myśli, problemy do rozwiązania i zadania do wykonania rozpływają się wraz z kolejnymi pociągnięciami kredki. Jedyne, co w mojej głowie zostaje, to koncepcja na pokolorowanie obrazka. A najlepsze jest to, że nie ma żadnych ograniczeń... Niebo może być zielone, a trawa niebieska - mówi rozmarzona Agnieszka, 40-letnia żona i matka, na co dzień pracująca w jednej z warszawskich korporacji.

Inni twierdzą, że kolorowanie to też sztuka. Co prawda polega tylko na wypełnianiu narysowanych już ilustracji barwami, ale można zrobić to na setki, tysiące, miliony sposobów.

- Lekcje plastyki były dla mnie koszmarem - twierdzi Kasia, studentka biotechnologii na Politechnice Warszawskiej. - Nauczycielom, nie wiedzieć dlaczego, wydaje się, że każdy powinien umieć pięknie narysować drzewo, królika i dom, a przecież to bzdura. Choć tworzenie prac plastycznych było dla mnie udręką, od zawsze uwielbiałam kolorować istniejące już obrazki. To wspaniałe uczucie nadać barwy czarno-białemu światowi, pozwolić wyobraźni pokierować wyborem kolorów kredek. Bardzo lubię też oglądać jak ten sam obrazek pomalowały różne osoby. To niesamowite, że każdy człowiek postrzega rzeczywistość w zupełnie inny sposób.

Co ujmuje czytelników na całym świecie w ilustracjach Johanny Basford? W jej książkach znajdziemy niezwykłe rośliny i zwierzęta, magiczne przedmioty, rysunki do wypełnienia kolorem, labirynty do przejścia i ornamenty do ukończenia, a wszystko to w tak czarującej formie, że w tę książkę można wsiąknąć na długie godziny. Ilustratorka tworząc tę magiczną krainę, inspirowała się ogrodami zamku Brodick na wyspie Arran.

- Mój dziadek pracował tam jako ogrodnik. Pamiętam piękne lilie, domki na drzewach i sekretne kryjówki, które pojawiają się w "Tajemnym ogrodzie""Zaczarowanym lesie", choć w przypadku drugiej kolorowanki moja wyobraźnia miała większe pole do popisu, bo musiałam wymyślić najdziwniejsze stwory, jakie mogłyby w takim lesie mieszkać - wyjaśnia Johanna Basford. - Lubię też na moich obrazkach ukrywać pewne rzeczy. Często proszą mnie o to znajomi i rodzina. W "Tajemnym ogrodzie" znajdziecie małego rekinka, którego narysowałam dla mojego męża, a w "Zaczarowanym lesie" zagubionego pingwinka dla bliskiej mi osoby. Im dłużej będziecie się przyglądać ilustracji, tym więcej na niej dostrzeżecie - dodaje.

Królowa kolorowanek zawsze tworzyła obrazki w czarni i bieli, nigdy w kolorze. Wielokrotnie przyjaciele pytali ją, czy nie chciałaby nadać ilustracjom barw, ale ona pozostała wierna tuszowi i atramentowi, bardziej od pikseli ceni cienkopisy i ołówki.

- W Photoshopie usuwam z ilustracji jedynie plamy po czekoladzie i herbacie. Cenię sobie niedoskonałe kształty, nieidealne okręgi, dzięki temu czuję, że każda ilustracja ma swój charakter, niepowtarzalną historię.

Dacie się wciągnąć w czarno-białą Krainę Czarów Johanny Basford?

 

Dagmara Olesińska

Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

materiały promocyjne
Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje