Pokonaj łuszczycę z preparatami Dr Michaels

Wywiad z prof. Michaelem Tirantem. Twórcą preparatów Dr Michaels – naturalnych, pozbawionych sterydów produktów przeznaczonych dla osób z atopowym zapaleniem skóry, łuszczycą i egzemą. Poznaj całą serię produktów na www.febumed.com.pl

Powodem dla którego zajął się Pan opracowywaniem preparatów dla osób z przewlekłymi chorobami skóry, była pewna osobista historia. Czy może się Pan podzielić ją z nami?

Reklama

W latach 80. mój przyjaciel zachorował na łuszczycę. Dostawał różne maści sterydowe, silne leki doustne, ale pomagały mu na krótko. Po stosowaniu wielu z nich, stan jego skóry wyraźnie się pogarszał. Wiedziałem, że łuszczyca to nieuleczalna choroba genetyczna, ale nie mogłem bezczynnie patrzeć na to, jak cierpi. "OK, Michael" - pomyślałem sobie - "jesteś naukowcem, więc czas wreszcie wynaleźć preparat, który pomoże nie tylko koledze, ale i innym chorym". Tak zrodziła się seria naturalnych, bez sterydowych preparatów Dr MIchaels.

Zdecydował się Pan na stworzenie linii produktów Dr Michaels, które są oparte na naturalnych składnikach.

Ponieważ jestem naukowcem, który żywo interesuje się medycyną, zależało mi na tym, aby opracowywane przeze mnie preparaty składały się z naturalnych składników. Z założenia takie produkty są lepiej tolerowane i obarczone mniejszym ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych.

Ile czasu zajęło Panu znalezienie odpowiednich składników?

Moje poszukiwania trwały wiele lat. Odkrywałem coraz lepsze kombinacje ekstraktów roślinnych, które przynosiły ulgę nie tylko mojemu przyjacielowi, ale również coraz większej liczbie pacjentów. Im bardziej zagłębiałem się w specyfikę łuszczycy, tym bardziej mnie ona fascynowała. Chciałem również, aby produkty Dr Michaels składały się z wyjątkowych składników i udało mi się.

Co takiego Pan odkrył w trakcie swojej pracy nad preparatami?

Przekonałem się, że występowanie objawów było związane z trybem życia chorego, z tym jakie przechodzi infekcje, co je i ile pije, jakie leki przyjmuje a nawet jaką ma grupę krwi. Stało się jasne, że same leki nie są w stanie całkowicie wyeliminować objawów łuszczycy. Każdy choruje inaczej i wymaga odmiennej indywidualnej terapii. Zacząłem wypracowywać własne standardy leczenia jeszcze w latach 90., kiedy otworzyłem pierwszą klinikę leczenia chorób skóry w Melbourne (dzisiaj jest ich ponad 30), w której były dostępne preparaty Dr Michaels.

Obecnie w Warszawie współpracuje z Centrum Dermatologicznym FEBUMED, w którym przyjmują lekarze dermatolodzy specjalizujący się w leczeniu przewlekłych chorób skóry. Olbrzymią zaletą tej placówki medycznej jest to, że zatrudnia specjalistów z zakresu dermatologii, psychologii i dietetyki, którzy mają iście holistyczne podejście do pacjenta - nie leczą tylko objawów, ale starają się znaleźć przyczynę choroby. Dodatkowo nasi dermatolodzy bardzo dobrze znają preparaty Dr Michaels i z powodzeniem stosują je wśród pacjentów z atopowym zapaleniem skóry, łuszczycą i egzemą. Osiągając przy tym bardzo dobre efekty.

Większość pacjentów Pana klinik to osoby chorujące na łuszczycę?

Statystyki pokazują, że ponad 80 proc. naszych pacjentów to osoby zmagające się z przewlekłymi chorobami skóry, którzy przeszli już niejedną terapię i stracili wiarę w poprawę jakości życia. Większości z nich udaje nam się pomóc często osiągając spektakularne efekty. Przykładem na to jest historia Joasi.

Proszę nam o niej opowiedzieć.

Z Joasią po raz pierwszy spotkałem się w 2007 roku, kiedy przyprowadziła ją babcia do mojej kliniki w Australii. Dziewczynka pochodziła z Polski, ale wakacje spędzała u krewnych na Antypodach. Babcia Joasi była niezwykle zmartwiona faktem, że jej niespełna 8 letnia wnuczka cierpiała od urodzenia na ciężką postać łuszczycy i pomimo ogromnego wysiłku wielu lekarzy, nie udawało się uzyskać trwałych, zadowalających rezultatów stosowanej kuracji. Dziecko strasznie cierpiało, było w fatalnym stanie psychicznym - nie chodziła do szkoły, nie chciała się z nikim widywać. Dodatkowo jej rodzicie właśnie byli w trakcie rozwodu.

Co było jej największą bolączką?

Brak kontaktu z rówieśnikami. Wstydziła się chodzić do szkoły, nikt nie chciał się z nią kolegować. Mówiła, że wiele osób się z niej śmieje, bo wygląda jak potwór - całe ciało miała pokryte zmianami, choroba nie oszczędziła nawet jej twarzy. Było mi niesamowicie trudno przełamać jej wstyd, tę barierę lęku przed kontaktem z drugim człowiekiem. Musiałem jej wytłumaczyć, że ja nie jestem po to aby ją oceniać, tylko aby jej pomóc. Po kilku trudnych konsultacjach, udało mi się do niej dotrzeć.

Jak Pan to zrobił?

W trakcie naszych rozmów, zupełnie przypadkiem wyszło na jaw, że oboje lubimy sport, a w szczególności piłkę nożną. Okazało się, że Joasia również kibicuje mojej ulubionej drużynie piłkarskiej i zna na pamięć praktycznie całą historię zespołu. Mieliśmy pierwszy punkt zaczepienia.

Czy w trakcie kolejnych sesji Joasia była nieco mniej nieufna?

Troszeczkę, ale zaczęła ze mną wreszcie współpracować. Zadawałem jej mnóstwo pytań dotyczących jej diety, która okazała się być typowa dla większości dzieci - dużo słodyczy, chipsów, napojów gazowanych. Pytałem się również, kiedy zauważyła powstawanie na skórze nowych zmian. Czy był jakiś czynnik, który powodował, że pojawiły się nowe wykwity. Joasia potwierdziła, że stan skóry zaczął jej się pogarszać, kiedy dowiedziała się, że jej rodzice są w separacji.

Stres był czynnikiem wyzwalającym powstawanie na skórze zmian?

W przypadku Joasi był jednym z głównych czynników. Z obserwacji w prowadzonym przez nas Centrum Dermatologicznym FEBUMED widzimy, iż u wielu osób dochodzi do ogromnego nasilenia problemów ze skórą pod wpływem chronicznego stresu. Oczywiście, nie powiedziałem Joasi o tym otwarcie, aby się do mnie nie zniechęciła.

Zaleciłem jej stosowanie preparatów Dr Michaels, które w swoim składzie mają m.in. mieszaninę ekstraktów roślinnych (w tym np. standaryzowanych wyciągów z rumianku czy specjalnych odmian lawendy). Dobrałem odpowiednie produkty z serii i powiedziałem, jak ma je stosować. Nie omieszkałem nadmienić, że jeżeli chce widzieć poprawę stanu naskórka, musi regularnie korzystać z produktów, nie sporadycznie, kiedy jej się przypomni. Moje zalecenia były proste - miała dwa razy dziennie stosować preparaty Dr Michaels.

Co szczególnego jest w preparatach Dr Michaels ?

Olejki, które znajdują się w preparatach Dr Michaels zawierają substancje mające działanie przeciwzapalne podobne do sterydów, ale nie powodują działań niepożądanych. Zwykle już po dwóch pierwszych tygodniach stosowania produktów Dr Michaels widać poprawę. Ale samo stosowanie preparatów nie wystarczy. Pacjentów musi przede wszystkim chcieć współdziałać z lekarzem, nauczyć się rozumieć swoją chorobę.

Czy udało się to osiągnąć z Joasią?

Jak najbardziej! Wytłumaczyłem jej, jak na stan skóry wpływa stres oraz odpowiednia dieta. Mówiłem jej, że bardzo ważna jest ilość wody, którą wypija się w ciągu dnia - oczyszcza ona organizm ze złych (prozapalnych i kwasotwórczych) substancji oraz odpowiednio nawilża. Pytałem się również o to, jak długo śpi i o której kładzie się do łóżka - czy ma czas na odpowiednią regenerację. A także czy regularnie stosuje preparaty mające na celu zapewnienie skórze odpowiedniego nawilżenia, jak np. produkty Dr Michaels.

Czy dzięki zastosowanej przez Pana terapii, stan Joasi uległ znaczącej poprawie??

W trakcie terapii, obserwowałem jak z miesiąca na miesiąc jej stan skóry się polepszył - głównie dzięki odpowiedniej, regularnej pielęgnacji skóry preparatami Dr Michaels, ale także stosowaniu odpowiedniej diety i olbrzymim wysiłku włożonym w próbę eliminacji stresu.

Jak długo trwało leczenie Joasi?

Intensywne leczenie Joasi trwało rok, a od jego zakończenia minęło już 10 lat. Dziewczyna nadal cieszy się gładką, całkowicie wolną od zmian chorobowych skórą. Przychodzi regularnie na kontrolę do warszawskiego Centrum Dermatologicznego FEBUMED, sama również odwiedza mnie raz w roku, kiedy odwiedza rodzinę w Australii. Jest śliczną, wysportowaną młodą kobietą. Zgodnie z moją sugestią, nosi cały czas przy sobie preparaty Dr Michaels, które mają na celu podtrzymanie osiągniętych efektów. Wie, że jeśli tylko jakaś plama zacznie się pojawiać, musi natychmiast zacząć ją smarować. To krok pierwszy. A drugi - siada i zastanawia się, co takiego w jej życiu się zdarzyło, że choroba znowu daje znać o sobie. Zwykle odkrywa szybko przyczynę. Albo kontaktuje się z lekarzami z Centrum Dermatologicznego FEBUMED i razem znajdują problem. Na przykładzie Joasi mogę powiedzieć, że nie ma spraw beznadziejnych i z łuszczycą można wygrać dzięki odpowiedniej pielęgnacji skóry oraz diecie. Czego życzę każdej osobie, która zmaga się z tą chorobą.

Obszerne fragmenty wywiadu pochodzą z artykułu Doroty Mirskiej-Królikowskiej i zostały opublikowane na łamach tytułu "Vita". Uzupełnienia zostały zaczerpnięte z rozmów przeprowadzonych z prof. Michaelem Tirantem w trakcie jego wizyt w Polsce.

materiały promocyjne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje