Jak mądrze zachęcać do nauki

Narzekamy, że dzieci nie lubią się uczyć. Najchętniej spędzałyby czas przed telewizorem lub komputerem. Ale czy to tylko ich wina?

Nawet, gdy dziecko ma dobre stopnie, potrzebuje zachęty do dalszej pracy. A najlepszą motywacją są pochwały. Nie tylko pierwszoklasiści potrzebują pochwał. Wszyscy, nawet dorośli, pracują lepiej i z większym zapałem, gdy ich wysiłki są doceniane, a wymagania dostosowane do możliwości. Kluczem do sukcesu jest więc nasze podejście do pracy swojego dziecka.

Reklama

Wymagajmy rozsądnie
Dwunasto-trzynastolatki nie potrzebują już, tak jak młodsze dzieci, ciągłego pilnowania i sprawdzania. Chociaż warto pytać, czy ze wszystkim sobie radzą i od czasu do czasu sprawdzić wpisy w dzienniczku...
Ale nasze oczekiwania wobec gimnazjalisty powinny być inne niż w stosunku do młodszego dziecka. Nastolatki zwykle znają już swoje słabe i mocne strony.

Wiedzą, czego lubią się uczyć, co je interesuje, a co nie wchodzi im do głowy. Nie możemy więc wymagać (co wielu rodzicom, niestety, się zdarza), aby były dobre ze wszystkiego.

Nie róbmy wymówek za słabsze stopnie z trudniejszych dla nich przedmiotów.

Cieszmy się z sukcesów w tych dziedzinach, w których nasza pociecha dobrze sobie radzi.

Pamiętajmy, że zdolny uczeń to wcale nie ten, który ma ze wszystkiego szóstki, lecz taki, który wkłada duszę w to, co go naprawdę interesuje.

Oczywiście, musimy pilnować, aby nasza pociecha pracowała także nad pozostałymi przedmiotami i osiągała przynajmniej zadowalające wyniki.

A najlepszą zachętą do dalszej pracy będzie dla dziecka świadomość, że cieszymy się z jego sukcesów i nie mamy mu za złe tego, że przynosi czasem gorsze stopnie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje